16 grudnia przeszedł do historii jako dzień, w którym rubel wszedł w stan swobodnego spadku. Dziś rosyjska waluta jest nieco mocniejsza niż wczoraj, jednak fundamentalne czynniki stojące u podstaw jej osłabienia wciąż nie zniknęły.


80 rubli za dolara i 100 rubli za euro – takie poziomy notowano wczoraj po południu. W dalszej części dnia oraz dziś sytuacja nie wyglądała już aż tak tragicznie, jednak rubel wciąż jest o wiele słabszy niż przed interwencją banku centralnego. Przypomnijmy – chcąc bronić kursu własnej waluty, Bank Rosji zdecydował się podnieść główną stopę procentową z 10,5% do 17%. Była to najwyższa jednorazowa podwyżka od 1998 r., kiedy Rosja zbankrutowała.
Obecnie za euro trzeba zapłacić 89 rubli, natomiast za dolara niewiele ponad 71. Zmienność na obu parach walutowych jest jednak bardzo wysoka, co obrazuje jak duża niepewność panuje wśród handlujących.

Wczoraj wiceprezes Centralnego Banku Rosji Siergiej Szwecow zapowiedział, że „rosyjski bank centralny nie ograniczy się do poniedziałkowej podwyżki stóp proc. i przeprowadzi dalsze działanie w celu stabilizacji lokalnego rynku”. Póki co nie wiadomo, czy miał na myśli dalsze podwyżki stóp, interwencje walutowe (tylko w tym roku CBR przeznaczył na nie 80 mld dolarów) czy też inne środki. W internecie pojawiły się spekulacje, że działania mające na celu ustabilizowanie kursu rosyjskiej waluty może przedstawić Władimir Putin, który jutro pojawi się na dorocznej konferencji prasowej.
Ciekawie będzie dziś też na moskiewskiej giełdzie. Wczoraj RTS – dolarowy indeks rosyjskich akcji – spadł o 12,4%, pogłębiając 5-letnie minimum. Odwrotem od rubla tłumaczyć można natomiast wzrost indeksu denominowanego w krajowej walucie – Micex zyskał wczoraj 1,36%, co sprawia, że wyszedł na niewielki plus względem początku tego roku (0,04%).
Kluczowe dla kursu rubla notowania ropy naftowej wciąż utrzymują się na relatywnie niskim poziomie. Wczoraj ropa Brent po raz pierwszy od 5 lat przebiła od góry poziom 60 dolarów za baryłkę i dziś rano wyceniana jest na 59,62 USD.
W rubla uderzają tez informacje o kolejnych sankcjach, jakie na Rosję mogą nałożyć państwa Zachodu. Biały Dom poinformował wczoraj, że do końca tygodnia prezydent Barack Obama podpisze ustawę „Ukraine Freedom Act” (ang. Ustawa o Wolnej Ukrainie), w której kongres zwrócił się do prezydenta o zaostrzenie sankcji wobec rosyjskich oficjeli, a także firm zbrojeniowych.
Poza kwestiami stricte fundamentalnymi, dla kursu rubla i jego wahań równie ważne są czynniki psychologiczne. Już nawet rosyjskie media przyznają, że bank centralny traci kontrolę nad sytuacją. Jednym z proponowanych przez nie rozwiązań jest wprowadzenie kontroli kapitału i ograniczenia możliwości transferowania środków czy wymiany rubla na waluty obce. Póki co jednak przedstawiciele rządu – jak np. minister gospodarki Aleksiej Uljukajew - kategorycznie zapewniają, że takiej opcji nie ma na stole.
Firma MSCI poinformowała dziś, że jeżeli w Rosji zostanie wprowadzona kontrola przepływów kapitałowych, to kraj ten może zostać wykluczony z indeksu MSCI Emerging Markets.



























































