Jagoda Owczarek, autorka zdjęcia Łukasza Litewki, wycofała roszczenia wobec fundacji i organizacji pozarządowych, które wykorzystały fotografię po śmierci posła. Wcześniej do części z nich trafiły wezwania do zapłaty po 2 tys. zł.


Sprawa dotyczy fotografii Łukasza Litewki wykonanej podczas sesji zleconej fotografce przez posła jeszcze za jego życia. Po jego tragicznej śmierci zdjęcie zaczęło być masowo publikowane w internecie, między innymi przez media, organizacje społeczne i podmioty polityczne.
Fotografka podtrzymuje natomiast swoje oczekiwania wobec redakcji, portali i podmiotów politycznych, które – jak wskazuje – zarabiały na publikowaniu jej pracy.
Wezwania do zapłaty po 2 tys. zł
Pod koniec sierpnia sprawa wywołała duże emocje, gdy organizacje pozarządowe zaczęły informować o otrzymywanych wezwaniach. Fotografka domagała się od każdego z podmiotów łącznie 2 tys. zł. Na kwotę składało się 1 tys. zł odszkodowania za wykorzystanie zdjęcia bez licencji, 500 zł za brak oznaczenia autora oraz 500 zł za ingerencję w integralność fotografii.
Owczarek tłumaczyła, że jej celem było zwrócenie uwagi na problem wykorzystywania prac twórców bez pytania o zgodę i bez wskazywania autora.

Zmiana decyzji
Teraz wydała kolejne oświadczenie, w którym tłumaczy:
"Nikt z nich nie zapytał mnie o zgodę, w wielu przypadkach nie pojawiła się nawet informacja o autorze. To były publikacje, na których te podmioty zarabiały: na wyświetleniach i na zasięgu. Zarabiają zresztą do dzisiaj, również na tej sprawie. Zareagowałam na to pod wpływem emocji. Zleciłam zewnętrznej firmie przygotowanie i wysłanie pism do podmiotów, które wykorzystały moją pracę" - opisała.
„Organizacje, które opublikowały to zdjęcie, żegnając człowieka, z którym pracowały i którego znały, nie powinny były dostać tych pism” – napisała fotografka. Jak podkreśliła w najnowszym oświadczeniu, sama nie sprawdziła jednak dokładnie listy adresatów pism. "Gdybym przeczytała tę listę uważnie, nigdy by ich tam nie było". Przyznała jednak, że zaakceptowała przygotowane dokumenty i bierze za to odpowiedzialność.
Wycofuje roszczenia wobec fundacji
Owczarek zdecydowała, że wycofa wszystkie roszczenia wobec fundacji i organizacji pozarządowych.
„Każda z tych organizacji dostanie ode mnie pisemną informację o wycofaniu sprawy” – zapowiedziała. Jednocześnie zaznaczyła, że podtrzymuje oczekiwania wobec redakcji, portali i podmiotów politycznych, które – w jej ocenie – zarabiały na publikowaniu fotografii.
Fotografka zadeklarowała przy tym, że ewentualne pieniądze uzyskane od pozostałych adresatów wezwań nie trafią do niej. Mają zostać przeznaczone na cele charytatywne, a organizację pożytku publicznego będzie mógł wskazać podmiot dokonujący wpłaty. Owczarek zapowiedziała również publikowanie potwierdzeń przelewów.
W najnowszym oświadczeniu autorka zdjęcia odniosła się także do reakcji, jaka spotkała ją po nagłośnieniu sprawy. Jak przekazała, w internecie zaczęły pojawiać się jej dane, w tym informacje dotyczące firmy i dane kontaktowe. Owczarek twierdzi, że otrzymuje również prywatne wiadomości zawierające groźby, wyzwiska i życzenia śmierci. Groźby mają dotyczyć także jej rodziny. Fotografka zapowiedziała zabezpieczenie materiałów i przekazanie ich odpowiednim organom.
Sprawa dotyczy praw autorskich
Sama kwestia prawna nie jest jednoznaczna. Fotografka ma prawa do wykonanej przez siebie fotografii, ale znaczenie może mieć między innymi sposób wykorzystania zdjęcia, cel publikacji oraz to, czy podmiot publikujący działał w złej wierze. W przypadku organizacji, które wykorzystywały fotografię wyłącznie do upamiętnienia zmarłego posła, ocena prawna może być inna niż w przypadku publikacji komercyjnych.
Fundacja im. Łukasza Litewki, prowadzona przez jego najbliższych, wcześniej podkreślała, że fotografia powstała na zlecenie posła i że organizacje prozwierzęce były szczególnie bliskie jego działalności. Fundacja apelowała o polubowne rozwiązanie konfliktu.
Fotografka podkreśliła na koniec, że nie chciała, aby zdjęcie Łukasza Litewki funkcjonowało w takim kontekście. Przeprosiła jego bliskich oraz osoby, które go znały.
oprac. KWS






























































