Iran ostrzegł USA, że odpowie z całą mocą na izraelską ofensywę na libański grzbiet Ali Taher, pod którym proirański Hezbollah wydrążył podziemną bazę militarną; z tego miejsca rozciąga się rozległy widok na południowo-wschodni Liban - przekazała w czwartek agencja Reutera.


Według libańskich źródeł bezpieczeństwa, w podziemnej bazie znajdują się centrum dowodzenia i magazyny broni, a oprócz bojowników Hezbollahu stacjonują tam także członkowie irańskiego Korpusu Strażników Gwardii Rewolucyjnej (IRGC). Wojsko izraelskie zajęło rozległe połacie terytorium na południe od Ali Taher, a następnie określiło grzbiet w publicznych oświadczeniach jako jeden ze swoich „głównych celów operacyjnych”.
Ostrzeżenie Teheranu zostało przekazane jeszcze w sierpniu za pośrednictwem Omanu, który pełni rolę pośrednika między USA a Iranem - podkreślił Reuters. Jedno ze źródeł agencji dodało, że w rezultacie Izrael wstrzymał ofensywę na wzgórze.
Hezbollah oświadczył publicznie, że kontroluje to wzniesienie i będzie stawiać opór w przypadku wszelkich izraelskich posunięć - przypomniał portal Times of Israel.
Nie wiadomo, ilu członków szyickiego ugrupowania przebywa nadal w rejonie Ali Taher, ani też ilu przedstawicieli IRGC może się tam znajdować. Izraelski portal informacyjny i24NEWS ocenił, że grupa ta może składać się z kilkunastu osób. Hezbollah odmówił komentarza na temat obecności sił irańskich w Ali Taher.
Dziennik „Al-Watan” poinformował 29 sierpnia, że Hezbollah nadal odrzuca propozycje rządu Libanu, dotyczące wycofania rebeliantów z pasma Ali Taher i przekazania tego wzniesienia armii libańskiej, co - zgodnie z porozumieniem między Izraelem a Libanem - winien był uczynić. W czerwcu Izrael i Liban podpisały umowę ramową, zobowiązującą Liban do rozbrojenia Hezbollahu, co umożliwiłoby też stopniowe wycofywanie sił izraelskich. Hezbollah i jego sojusznicy sprzeciwiają się jednak realizacji tych ustaleń.

Izrael wycofał dotychczas swoje siły z trzech stref pilotażowych, na które wkroczyła armia libańska. Jednocześnie izraelskie władze oświadczyły, że nie ustąpią z kolejnych terenów, dopóki Hezbollah nie zostanie rozbrojony.
Tymczasem, jak poinformował arabski portal Al-Arabiya, pojawiły się podejrzenia, że libańscy funkcjonariusze służb bezpieczeństwa biorą udział w wydawaniu paszportów irańskim agentom, którzy dzięki temu mogą występować jako Libańczycy. Wykryto też luki w systemie rejestrowania zgonów bojowników Hezbollahu, co ma ułatwiać Irańczykom wjazd do Libanu.
- Badamy kwestie dotyczące przekroczenia granicy przez Irańczyków na podstawie libańskich dokumentów na lotnisku w Bejrucie i na przejściach lądowych – powiedział amerykański informator portalu. - Prawdziwe libańskie dowody osobiste są wykorzystywane do uzyskiwania dokumentów przez członków IRGC - przyznał. (PAP)
os/ rtt/






























































