Kanada potrzebuje infrastruktury cyfrowej, co jest również kwestią suwerenności, ale jednocześnie stawia wymagania inwestorom, którzy chcą budować centra danych – poinformował w czwartek minister ds. sztucznej inteligencji i innowacji cyfrowych Evan Solomon


Solomon przedstawił pięć wymogów, które rząd federalny opracował we współpracy m.in. z miastami i lokalnymi społecznościami. Po pierwsze budowa centrów danych ma przynosić trwałe korzyści lokalnej społeczności, czyli m. in. miejsca pracy i infrastrukturę, które pozostaną po zakończeniu budowy. Po drugie – pojawienie się centrów danych nie może oznaczać przenoszenia na mieszkańców kosztów energii potrzebnej do ich funkcjonowania.
Projekty muszą finansować koszty, które tworzą – podkreślił Solomon przywołując pytania Kanadyjczyków m.in. o miejsca pracy, zużycie wody i rachunki za prąd. Wskazał też przykłady centrów danych budowanych w taki sposób, by wytwarzane przez nie ciepło mogło być wykorzystywane np. do ogrzewania szklarni.
Trzecim wymogiem jest ograniczenie zużycia wody i wpływu centrów danych na środowisko. Czwartym – przejrzyste informowanie o ich wpływie na obszar, na którym powstają. Piątym – tworzenie strategicznej wartości dla Kanady.
Pod koniec sierpnia br. kanadyjski Pembina Institute opublikował raport, w którym ocenił, że planowana przez koncern Meta budowa centrum danych w Albercie może doprowadzić do wzrostu rocznych rachunków za energię elektryczną o 15-25 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat. Z kolei portal Energymix cytował wypowiedź premier Alberty Danielle Smith ze spotkania z mieszkańcami. Odpowiadając na pytania o rachunki, Smith powiedziała, że „ci, którzy chcą pewności w rachunkach mogą ustalić cenę” podpisując teraz odpowiednią umowę z dostawcą energii.
Solomon podkreślił, że ostateczne decyzje w sprawie lokalizacji i budowy centrów danych będą podejmować lokalne społeczności, a firmy będą rozliczane ze swoich działań. Dodał jednak, że Kanada potrzebuje większych mocy obliczeniowych, by wesprzeć naukowców i firmy. „To jest suwerenność” – powiedział Solomon. Dodał, że jeśli Kanada nie zbuduje własnej infrastruktury cyfrowej, będzie musiała kupować lub wynajmować ją od innych.
Swoje poparcie dla federalnych zasad wyraziły już 23 firmy, w tym największe kanadyjskie i amerykańskie przedsiębiorstwa z branży AI.

Niektóre prowincje przygotowują własne zasady dotyczące budowy centrów danych. Listę takich wymogów ma Ontario, a Nowy Brunszwik rozpoczął 1 września konsultacje w tej sprawie.
Według sondażu ośrodka Leger z lipca br., 46 proc. Kanadyjczyków ocenia centra danych pozytywnie, 37 proc. – negatywnie. Jednak 81 proc. obawia się wzrostu cen prądu, a 79 proc. negatywnego wpływu centrów danych na środowisko. W odpowiedzi na pytanie o budowę centrów danych w ich własnej prowincji, 44 proc. Kanadyjczyków poparło ten pomysł, a 42 proc. było przeciwnych.
Sprzeciw wobec planowanej przez koncern Meta budowy centrum w pobliżu Edmonton w Albercie wyrazili mieszkańcy. Protesty i demonstracje odbywały się też w Vancouver, gdzie centrum chce zbudować Telus we współpracy z rządem federalnym. Z kolei w Manitobie premier Wab Kinew ogłosił na początku czerwca, że rząd prowincji nie zgodzi się na budowę centrum w pobliżu Winnipeg, na terenach rolniczych.
Z Toronto Anna Lach (PAP)
lach/ kj/































































