Premier Armenii Nikol Paszynian powiedział w czwartek, że władze w Erywaniu „nie będą protestować, jeśli Rosja zdecyduje o wycofaniu” swojej bazy wojskowej w Giumri. Podczas spotkania z dziennikarzami zastrzegł zarazem, że „jeśli jednak (Rosjanie) wyrażą chęć pozostania, jesteśmy gotowi to omówić”.


„Jeśli Rosja zdecyduje się wycofać tę bazę z Republiki Armenii, nie będziemy mieli nic przeciwko temu” – oświadczył Paszynian, którego za ormiańskimi mediami cytuje m.in. turecka agencja Anatolia. Stwierdził też m.in., że „baza wojskowa w Giumri nie ma kluczowego znaczenia dla Armenii”.
Szef ormiańskiego rządu podkreślił, że przyszłość 102. bazy w Giumri na zachodzie kraju, nie była przedmiotem jego rozmowy z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem podczas ich wtorkowego spotkania w ramach szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy, który odbył się w stolicy Kirgistanu, Biszkeku.
Po powrocie do kraju Paszynian odniósł się jednak w czwartek do deklaracji, którą po ich wtorkowej rozmowie złożył Putin. Rosyjski przywódca powiedział wtedy, że Moskwa „nie zamierza narzucać swojej obecności wojskowej”.
„Jeśli Armenia uzna, że nie potrzebuje rosyjskiej bazy wojskowej, wycofamy się, nawet jutro. (…) Nikomu niczego nie będziemy narzucać. Jeśli jednak naród ormiański chce mieć u swojego boku rosyjskie skrzydło wojskowe, to zostaniemy; będziemy działać i współpracować” – powiedział we wtorek Putin.

Rosyjska baza wojskowa w Armenii powstała w 1995 r. w pobliżu granicy tego kraju z Turcją. Pierwotnie miała funkcjonować przez 25 lat, ale w 2010 r. wydłużono ten okres do 2044 roku. Według ogólnodostępnych źródeł stacjonuje w niej do 5 tys. rosyjskich żołnierzy i jest to największy tego typu obiekt w regionie Kaukazu.
Rosja to tradycyjny sojusznik Armenii, która ma bardzo bolesne, historyczne doświadczenia z Turcją wynikające z rzezi Ormian, której władze ówczesnego Imperium Osmańskiego dokonały na ludności ormiańskiej w drugiej dekadzie XX wieku. Od uzyskania niepodległości we wrześniu 1991 r. kraj toczy też spór terytorialny z sąsiednim Azerbejdżanem o Górski Karabach.
W ostatnim czasie w stosunkach Armenii z Rosją pojawiły się napięcia wynikające ze starań władz w Erywaniu o przyjęcie do Unii Europejskiej. Moskwa zagroziła, że nie będzie w stosunkach gospodarczych traktować Armenii przychylnie, jeśli Erywań zdecyduje się na członkostwo w UE. Część rosyjskich komentatorów podkreśla natomiast, że istnienie bazy w Giumri negatywnie wpływa na stosunki rosyjsko-tureckie.(PAP)
piu/ kj/































































