Jeszcze miesiąc temu mogliśmy się zastanawiać, kiedy dojdzie do pierwszej od kilku lat podwyżki stóp procentowych w Polsce. Ale ponieważ szok paliwowy już prawie ustąpił, to teraz możemy wrócić do spekulacji o następnych obniżkach kosztów kredytu.


Przez poprzednie cztery miesiące myśląc o stopach procentowych patrzyliśmy na notowania ropy naftowej. Skok kursu „czarnego złota” z 70 USD na 120 USD i wizja pojawienia się masowych niedoborów paliw sprawiły, że uczestnicy rynków finansowych zaczęli wyceniać podwyżki stóp procentowych w bankach centralnych. Ostro w górę poszły też długoterminowe stopy procentowe w postaci rentowności obligacji skarbowych.
Bankierzy centralni zareagowali tak, jak lubią najbardziej. Czyli schowali głowy w piach w myśli polityki „poczekamy, zobaczymy” (ang. wait&see). Taki ton dominował nie tylko w Polsce. Na reakcję zdecydowało się jednak kilka istotnych banków centralnych. Stopy w górę poszły w Australii oraz w Japonii (ale tam były to kontynuacje wcześniejszych cykli). Podwyżką zaskoczył Bank Norwegii. Ale przede wszystkim w czerwcu na 25-punktową podwyżkę zdecydował się Europejski Bank Centralny.
Miały być podwyżki, a będą obniżki? Złośliwa kolei inflacyjnego losu
Teraz mamy początek lipca i wydaje się, że EBC nie pierwszy już zresztą raz wyszedł przed szereg i spanikował. Wiosenny szok stagflacyjny okazał się bowiem znacząco łagodniejszy, niż się tego obawiano. Przede wszystkim zadziałał bufor w postaci bardzo wysokich zapasów ropy naftowej, które świat „skonsumował” podczas trwającej ponad trzy miesiące blokady Cieśniny Ormuz. W rezultacie cena ropy Brent powróciła do „przedwojennego” poziomu 70 USD za baryłkę.
Dodatkowo tym razem do sterników polityki monetarnej uśmiechnęło się szczęście w postaci dobrej pogody i wysokich zbiorów, dzięki czemu Europa doświadczyła sensacyjnego spadku cen żywności. Ten efekt w połączeniu z rządową interwencją podatkową na rynkach paliwowych (pakiet CPN, czyli trzymiesięczna obniżka stawek akcyzy i podatku VAT na benzyny i olej napędowy) sprawił, że czerwcowa inflacja CPI zupełnie nieoczekiwanie dla wszystkich znalazła się idealnie w ramach 2,5-procentowego celu Narodowego Banku Polskiego.

Co prawda jest w zasadzie pewne, że w lipcu (tj. po przywróceniu 23% VAT na paliwa) inflacja CPI znów wystrzeli, ale przynajmniej na czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP będzie mógł z nieukrywaną satysfakcją ponaigrywać się ze swoich krytyków. Ekonomiści PKO BP szacują, że same paliwa w lipcu dodadzą nam ok. 0,7 pkt. proc. do rocznej dynamiki CPI. Prawdopodobnie zakończy się także deflacyjny epizod na cenach żywności, co przywróci inflację w pobliże 3,5%. A więc górnego limitu dopuszczalnych odchyleń od 2,5-procentowego celu.
- Nie widać żadnych śladów efektów drugiej rundy i żadnej presji ze strony rynku pracy. A to wskazuje na powrót inflacji do celu w połowie 2027 roku – uważają ekonomiści PKO BP. Zatem o ile w drugiej połowie 2026 roku zapewne zobaczymy inflację konsumencką w zakresie 3-4%, tak druga połówka roku następnego może przynieść jej spadek w pobliże 2,5%. Tak przynajmniej wynika ze stosowanych powszechnie modeli makroekoomicznych i zapewne coś takiego pokaże lipcowa projekcja inflacyjna NBP.
Podobnie zdają się uważać uczestnicy rynku stopy procentowej. Rynek kontraktów FRA już parę tygodni temu wycofał się z zakładów na wzrost stóp procentowych w Polsce. O ile jeszcze w marcu i w maju wyceniał wzrost ceny kredytu nawet o 75-100 pb., tak teraz zakłada jej stabilizację na obecnym poziomie. Czyli 3,75% w przypadku stopy referencyjnej NBP.
Wraca temat obniżek stóp procentowych
Mamy więc sytuację, w której inflacja CPI zupełnie nieoczekiwanie znalazła się idealnie w 2,5-procentowym celu NBP. I nawet jeśli w najbliższych miesiącach istotnie wzrośnie (a wzrośnie niemal na pewno za sprawą wciąż wysokich cen paliw i osłabienia złotego), to większość prognoz będzie obstawiało jej powrót w okolice 2,5% w 2027 roku.
I chociaż teoretycznie taki scenariusz powinien skłaniać ku utrzymaniu obecnego poziomu stóp procentowych (no bo skoro inflacja ma być w celu, to po co cokolwiek zmieniać?), to tak do świata ekonomistów jak i rynków finansowych powoli wraca temat kontynuacji luzowania polityki pieniężnej w Polsce. Przypomnijmy, że w marcu RPP dokonała brawurowej redukcji stóp, obniżając je o 25 pb. w otoczeniu największego od blisko pół wieku kryzysu naftowego. Potem temat obniżek wypadł z menu, ale powrócił do jadłospisu wraz z ropą po 70 USD za baryłkę.
- W naszym bazowym scenariuszu oczekujemy dwóch 25-punktowych obniżek stóp procentowych w 2027 roku przy założeniu, że nie dojdzie do ponownej eskalacji w wojnie między USA a Iranem. Implikowana przez stawki rynkowe ścieżka stopy referencyjnej NBP, która poprzednio zakładała podwyżkę do 4,50%, zbliżyła się do naszego scenariusza – pointują eksperci największego polskiego banku.
Monetarny plan gry na drugie półrocze
Jak zwykle znamy tylko dzień, ale już nie godzinę ogłoszenia decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Zakładam jednak, że Rada wyrobi się do 16:00, gdyż na ten czas zaplanowana jest publikacja oficjalnego komunikatu RPP. Jak co cztery miesiące powinien on zawierać najważniejsze wnioski płynące z najnowszej projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego. Ekonomiści zakładają, że pokaże ona spadek inflacji do 2,5-procentowego celu od drugiej połowy 2027 roku. Więcej światła na dalsze decyzje polskich władz monetarnych może rzucić czwartkowa (o 15:00) konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego.
| Harmonogram posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej w 2026 r. | |
|---|---|
| miesiąc | posiedzenia decyzyjne dwudniowe |
| styczeń | 13-14 (wtorek-środa) |
| luty | 3-4 (wtorek-środa) |
| marzec | 3-4 (wtorek-środa) |
| kwiecień | 8-9 (środa-czwartek) |
| maj | 5-6 (wtorek-środa) |
| czerwiec | 9-10 (wtorek-środa) |
| lipiec | 7-8 (wtorek-środa) |
| sierpień | 25 (wtorek)* |
| wrzesień | 1-2 (wtorek-środa) |
| październik | 6-7 (wtorek-środa) |
| listopad | 3-4 (wtorek-środa) |
| grudzień | 1-2 (wtorek-środa) |
| * posiedzenie jednodniowe niedecyzyjne | |
A po czwartku czekają nas monetarne wakacje. Rada wprawdzie zbiera się jeszcze 25 sierpnia, ale jest to posiedzenie jednodniowe i „niedecyzyjne”. Następne dopiero 1 września, ale wtedy inflacja może przekraczać 3,5%, więc zapowiedzi ewentualnej obniżki stóp procentowych raczej się na nim nie doczekamy. Tak naprawdę temat polityki pieniężnej i stóp procentowych wróci do nas dopiero pod koniec roku. Chyba że w międzyczasie na świecie wydarzy się coś takiego, co zmusi bankierów centralnych do gwałtowniejszych działań.



























































