REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Oskładkowanie umów cywilnoprawnych to tylko problem

Łukasz Piechowiak2011-11-14 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-11-14 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Oskładkowanie umów o dzieło nie rozwiąże problemów FUS. Więcej, takie działanie nie tylko nie rozwiąże żadnych problemów, ale dodatkowo narobi ich kilkusety tysiącom Polaków. Rząd podjął temat umów śmieciowych proponując rozwiązanie najgorsze z możliwych.


Umowa o dzieło i umowa zlecenia to umowy cywilnoprawne. W większości przypadków od każdej z nich odprowadza się składkę na ubezpieczenia społeczne, np. gdy umowa o dzieło podpisana jest z własnym pracownikiem. Co do zasady odprowadza się składki na ubezpieczenia społeczne także od umów zlecenia. Są wyjątki i dotyczą one np. studentów, uczniów lub słuchaczy szkół publicznych, którzy nie ukończyli 26 roku życia. Regulacje dotyczące oskładkowania umów cywilnoprawnych są już tak skomplikowane, że dla MF najprostszym rozwiązaniem byłoby bezwzględne odprowadzanie składki od każdej umowy. Jednak takie działanie nie zwiększyłoby wpływów do budżetu, a mogłoby pogorszyć sytuację materialną kilkuset tysięcy ludzi. O tym jak się liczy wynagrodzenie w artykule Wynagrodzenia z umów zlecenia.

Wg obliczeń fundacji FOR, wprowadzenie składek od umów o dzieło może zwiększyć wpłw do FUS od 0,5 mld do 1 mld zł. Biorąc pod uwagę, że budżet FUS liczy ponad 150 mld zł, a dopłaty z budżety państwa ponad 65 mld zł, to kwota ta wydaje się śmiesznie niska. Warto zaznaczyć, że rolnicy, których składka do KRUS wynosi mniej niż 400 zł kwartalnie, kosztują budżet państwa rdr ok. 15 mld zł. Oszczędności należy szukać gdzie indziej. Oprócz KRUS są to m.in. trudne do racjonalnego wyjaśnienia wydatki ukryte w budżecie pod hasłem „różne rozliczenia”, a także przywileje emerytalne różnych grup zawodowych.

Pracodawcy RP zwracają uwagę, że zwykle pracownicy podpisują umowy o dzieło z pracodawcą z którym mają już podpisaną umowę o pracę, zatem często płacą składkę na ubezpieczenie społeczne dwa razy. Innymi słowy, pomysł dodatkowego oskładkowania umów o dzieło po prostu nie ma sensu i należy traktować jako próbę znalezienia kolejnego aczkolwiek wąskiego strumienia dochodów dla tonącego ZUS-u.

Sposób na umowy śmieciowe - podatek



Z wyliczeń MF wynika, że na podstawie umów cywilnoprawnych pracuje ok. 800 tys. Polaków, przy czym więcej osób wykonuje umowy zlecenia niż umowy o dzieło. Chociaż minister Boni wyraził się jasno, że oskładkowaniu powinny podlegać umowy o dzieło, to można zaryzykować stwierdzenie, że jest to wstęp do bezwzględnego oskładkowania wszystkich umów cywilnoprawnych. Byłby to istny sposób na walkę z tzw. umowami śmieciowymi, które pracodawcy najczęściej proponują osobom młodym.

Są one korzystne bo są tańsze o składkę ZUS płaconą przez pracodawców, a co więcej – osoby uczące się nie płacą także swojej części składki, czyli otrzymują odpowiednio wyższe wynagrodzenie na rękę. Wada jest niestety taka, że nie odprowadza się nic na państwową emeryturę oraz nie posiada pewnych przywilejów, które zapewnia umowa o pracę, np. prawa do urlopu.

Co się stanie po oskładkowaniu?

Niestety implikacje mogą być straszne w skutkach. Pracodawcy zwykle decydują się na zatrudnianie młodych, nie ze względu na kwalifikacje, ale dlatego, że są tani. Jeżeli obowiązkowi składkowemu będą podlegać wszystkie umowy cywilnoprawne, w tym umowy zlecenia wykonywane przez studentów, wówczas prawdopodobnie większość z nich będzie miała bardzo utrudnione rozpoczęcie kariery zawodowej. Wiadomo, że w Polsce mamy do czynienia z rynkiem pracodawcy. Zatem najprawdopodobniej większość z nich nie zwiększyłaby proponowanego wynagrodzenia. Biorąc to pod uwagę, standard życia wielu młodych ludzi uległby znacznemu obniżeniu. Część w ogóle nie decydowałaby się na rozpoczęcie legalnej pracy, a to oznacza, że nie odprowadzano by nie tylko składki na ZUS, ale także zaliczki na podatek dochodowy.

Innymi słowy pomysły z dodatkowym oskładkowaniem jakiejkolwiek umowy są niebezpieczne dla polskiego schorowanego rynku pracy. W tym momencie najlepszym rozwiązaniem byłaby aktywizacja młodych ludzi i zachęcanie pracodawców do podpisywania z nimi umów o pracę, ale nie za pomocą fiskalnego przymusu, ale po prostu obniżając klin podatkowy, np. o 50% przez pierwsze dwa lata zatrudnienia absolwenta studiów. Dodatkowo powoli należy rezygnować ze składki odprowadzanej na Fundusz Pracy (4,5%), gdyż tylko połowa zgromadzonych tam pieniędzy przeznaczana jest na walkę z bezrobociem. Jaki jest jej wyniki – sukcesem bym go nie nazwał.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl


 
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~gregor
ZUS to nowotwór polskiej gospodarki. Albo zabije nas, albo to ścierwo trzeba usunąć. Koniec komentarza.
infinum
MinFin ewidentnie kopie dołek pod rynkiem pracy. Chwilowy niewielki wzrost wpływów do budżetu okupiony będzie większym i co gorsza bardziej trwałym bezrobociem wśród młodych ludzi.

Można przypuszczać, że po opodatkowaniu umów cywilno-prawnych wzrośnie presja na emigrację zarobkową i będziemy mieli drugą falę odpływu za granicę,
MinFin ewidentnie kopie dołek pod rynkiem pracy. Chwilowy niewielki wzrost wpływów do budżetu okupiony będzie większym i co gorsza bardziej trwałym bezrobociem wśród młodych ludzi.

Można przypuszczać, że po opodatkowaniu umów cywilno-prawnych wzrośnie presja na emigrację zarobkową i będziemy mieli drugą falę odpływu za granicę, co bardziej ambitnych i mobilnych pracowników.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki