Chaotyczna polityka celna nowej administracji Donalda Trumpa wzbudziła wiele niepokojów nie tylko wśród europejskich eksporterów, ale również u ich pracowników, którzy obawiają się o swoje miejsca pracy. Oznacza to, że także polski rynek mogą czekać diametralne zmiany, zarówno jeśli chodzi o handel, jak i rynek pracy.


Według danych GUS w 2024 roku polski eksport towarów do Stanów Zjednoczonych osiągnął wartość 11,6 mld euro, co stanowi wzrost o 6,1 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Głównymi kategoriami eksportowanych z naszego kraju towarów są maszyny i urządzenia mechaniczne, aparatura medyczna i optyczna oraz urządzenia transportowe. Rola Polski w europejskim eksporcie do Stanów Zjednoczonych, który w ubiegłym roku wyniósł 333,4 mld euro, jest jednak bardziej złożona. Amerykańskie cła sprawią, że zmniejszy się sprzedaż towarów ze Starego Kontynentu na tamtejszy rynek. To z kolei może przełożyć się na mniejszą produkcję przemysłową w Europie.
Nawet 13 tys. pracowników branży automotive straci pracę?
Jak twierdzi Renata Wozba, prezes zarządu Grupy T2S, ekspert ds. rynku pracy Business Centre Club, zmiany na polskim rynku pracy spowodowane wprowadzeniem amerykańskich ceł dotyczyć mogą zwłaszcza branży automotive.
– Polska odgrywa kluczową rolę w dostarczaniu komponentów i maszyn do Unii Europejskiej. Skomplikowany łańcuch dostaw nie pozwala jednoznacznie oszacować, ile z nich trafia do Stanów Zjednoczonych z innych krajów UE, jednak uznaje się, że ich liczba jest znacząca – mówi Bankier.pl Renata Wozba.
– Wzrost cła może zahamować popyt na tę część towarów, a w rezultacie negatywnie wpłynąć na ich produkcję i rynek pracy. Podczas spotkania przedstawicieli branży automotive z premierem szacowano, że zmiany te mogą pozbawić pracy nawet 13 tysięcy pracowników. Czy ten czarny scenariusz się spełni - dowiemy się zapewne za jakiś czas.
Zawirowania nie tylko w branży motoryzacyjnej
Z kolei według ekspertów Smart Solutions HR, wyższe cła będą dotkliwe nie tylko dla branży automotive.

– Negatywne skutki odczują branże wymagające wieloletnich inwestycji i długofalowych zwrotów inwestycyjnych. Wśród nich znajdują się: farmacja i biotechnologia, metalurgia, elektrotechnika i elektronika, technologie specjalistyczne i inżynieryjne, branża chemiczna oraz IT – uważa Agnieszka Kolanowska, Strategic Partnership Manager w Smart Solutions HR.
– W obliczu nowych regulacji i wynikającej z nich niepewności, część biznesów przeniesie się w inne regiony świata. Wprowadzenie wyższych ceł powoduje, że przedsiębiorcy i inwestorzy działają z dużą ostrożnością, a niektórzy wręcz zamrażają plany inwestycyjne. Takie nastawienie ma bezpośrednie przełożenie na rynek pracy. W niektórych branżach prawdopodobnie będą zwolnienia, a inne będą szukały większej elastyczności, by móc reagować na wszelkie zmiany koniunktury – mówi Kolanowska.
Zmieni się polskie PKB?
Jak tłumaczy Renata Wozba, Stany Zjednoczone są drugim po Niemczech odbiorcą polskiej wartości dodanej i ósmym partnerem eksportowym w wymianie towarowej.
– Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego “Potencjalne konsekwencje zmian w polityce celnej administracji USA dla polskiej gospodarki” wprowadzenie wyższych ceł będzie miało znaczący wpływ na polskie PKB, a wskaźniki spadku oscylują w przedziale 0,12 - 0,43 proc. – mówi prezes Grupy T2R. – Co więcej, w 2023 roku popyt finalny USA odpowiadał za 2,6 proc. krajowego PKB i 3 proc. zatrudnień. Wartości te zdecydowanie ulegną zmianie, zwłaszcza w przypadku nałożenia na UE cła w wysokości 25 proc.
Szansa dla polskich firm?
Według ekspertki BCC, obecne zmiany w polityce celnej USA będą odczuwalne m.in. w takich sektorach gospodarki jak transport czy górnictwo.
– Zawirowania na rynku pracy będą nieuniknione – twierdzi Renata Wozba. – Jednak dostrzegam również światełko w tunelu. W świetle raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego 40 proc. przebadanych przedsiębiorców obawia się konsekwencji związanych z amerykańskim cłem. W praktyce, zmiany wprowadzone przez prezydenta USA mogą spowodować relokację firm produkcyjnych - zwłaszcza z Europy Zachodniej, gdzie narzut wysokich opłat celnych utrudnia produkcję. Taką bezpieczną przystanią dla przedsiębiorców może okazać się Polska, gdyż wciąż w perspektywie produkcyjnej ponoszone koszty są u nas stosunkowo niskie, co znacząco wpływa na końcową cenę produktu. Jest to perspektywa pozytywna, gdyż wraz z inwestorami wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników.
Paniki nie widać
Według Cezarego Maciołka, prezesa Grupy Progres, decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wprowadzeniu szerokich ceł importowych niewątpliwie może wpłynąć na konkurencyjność polskich towarów na rynku amerykańskim, szczególnie w branżach eksportowych, takich jak przemysł, motoryzacja czy produkcja mebli.
– Jednak mimo potencjalnych zagrożeń, nie obserwujemy na rynku pracy oznak paniki. Przeciwnie – rekrutacje trwają, a wielu pracodawców aktywnie poszukuje pracowników z myślą o nadchodzącym sezonie i realizacji zamówień – mówi Bankier.pl Cezary Maciołek.
– Z naszego badania wynika, że aż 74 proc. przedsiębiorców uważa, iż to Stany Zjednoczone poniosą największe koszty tej decyzji, a tylko niewielki odsetek spodziewa się, że przyniesie ona USA realne korzyści. Dane GUS z marca potwierdzają też poprawę nastrojów w sektorach, które potencjalnie mogą ucierpieć – w przetwórstwie przemysłowym czy handlu detalicznym i hurtowym.
Niezbędna elastyczność
Według Renaty Wozby u rodzimych przedsiębiorców, którzy eksportowali produkty do USA, zmiany w wysokości opłat celnych mogą wpłynąć na poszukiwanie nowych rynków zbytu.
– Firmy produkcyjne zaczną uniezależniać się od Stanów Zjednoczonych i przekierowywać swoje towary do innych krajów, gdzie opłata celna nie jest tak wysoka. W obu przypadkach podjęte działania wzmocnią polską branżę przemysłową i logistyczną, a w rezultacie - będą napędzać rodzimą gospodarkę – uważa przedstawicielka BCC.
– Myślę również, że w dużej mierze swój renesans może wówczas przeżywać outsourcing. Niestabilna sytuacja gospodarcza zredukowała liczbę rekrutacji. Jeśli europejscy inwestorzy rozpoczną produkcję na terenie Polski lub rozpoczną eksport produktów poza USA, w logistyce i przemyśle zacznie brakować pracowników. By wypełnić tę lukę wiele przedsiębiorstw może skorzystać właśnie z usług outsourcingu procesowego lub pracowniczego.
Co nas nie zabije…
Zdaniem prezesa Grupy Progres, obecnie to nie polityka celna, lecz wysokie koszty zatrudnienia, niepewność gospodarcza oraz niedobór wykwalifikowanych pracowników stanowią największe wyzwania dla biznesu.
– Polska gospodarka wielokrotnie udowadniała swoją odporność na zewnętrzne wstrząsy – uważa Cezary Maciołek. – Jeśli uda się nam zdywersyfikować kierunki eksportu i przyciągnąć nowe inwestycje, np. z Europy zamiast z Azji, możemy nawet wyjść z tej sytuacji wzmocnieni. Kluczowe będzie jednak wsparcie ze strony państwa i odwaga w podejmowaniu decyzji – nie pod wpływem emocji, a chłodnej analizy – podsumowuje ekspert.
































































