Europejczycy wywiązali się ze swoich zobowiązań, lecz są pewne sprawy, które budzą nasze obawy, np. w kwestii gospodarki leśnej i gazu, dlatego chcemy, by UE zapewniła nam traktowanie wynikające z zawartej umowy handlowej - oświadczył w środę przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer.


Greer jest gospodarzem rozpoczętego we wtorek spotkania ministrów G20 odpowiadających za handel, które odbywa się w Milwaukee na północy USA. Polskę reprezentuje na posiedzeniu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Rzucili Chiny na kolana? Człowiek Trumpa ujawnia: Deficyt spadł o 40 procent!
Amerykanin powiedział stacji Fox Business, że USA chcą podczas rozmów w Milwaukee zwrócić uwagę na problemy w światowym handlu. Wymienił wśród nich nadwyżkę mocy produkcyjnych, która - jak powiedział - "prowadzi do zalewania amerykańskiego rynku tanimi, subsydiowanymi lub dumpingowanymi towarami, takimi jak stal, aluminium, samochody".
- Chodzi też o pracę przymusową. Nie chcemy, aby towary wytwarzane przy wykorzystaniu pracy przymusowej trafiały do międzynarodowego łańcucha dostaw. Mówimy także o wykorzystywaniu żywności jako narzędzia nacisku. Prowadzimy duży handel produktami rolnymi i nie chcemy, aby inne państwa wykorzystywały żywność przeciwko nam - dodał.
Greer przekonywał, że amerykańska polityka celna działa. - I mamy na to dane. (...) Widzimy, że nasz deficyt handlowy rok do roku zmniejszył się o 10 procent. Nasz deficyt w handlu towarami z Chinami spadł o ponad 40 procent. Prognozuje się, że w tym roku wyniesie zaledwie 140 miliardów dolarów. Kiedy prezydent (Donald) Trump wrócił na urząd, było to 300 miliardów dolarów - wymieniał. Zwrócił też uwagę, że w związku z polityką celną firmy przenoszą swoją działalność do USA.

Ocenił, że "zdecydowana większość państw podchodzi do sprawy pragmatycznie i współpracuje" z USA w tej kwestii. - Mamy 10 nowych umów handlowych. Kolejne 10 jest w drodze. Praktycznie nie mamy żadnych działań odwetowych wymierzonych w Stany Zjednoczone - powiedział.
- W zeszłym roku mieliśmy pewne problemy z Chinami, ale właśnie zakończyliśmy spotkanie, podczas którego Chiny zgodziły się znieść jeszcze więcej ceł na amerykańskie towary kierowane do Chin - przekazał Greer.
USA mają żal do Europy o te dwie rzeczy. W tle potężne pieniądze
Odnosząc się do Kanady, zapewnił, że jest w regularnym kontakcie z swoimi odpowiednikami z tego kraju. - Jeśli w pewnym momencie Kanadyjczycy będą chcieli zawrzeć umowę, oczywiście nasze drzwi są zawsze otwarte - dodał.
- Jeśli państwa chcą zawrzeć z nami umowę, chętnie to zrobimy. Jeśli nie, również czujemy się z tym dobrze - powiedział Greer.
Pytany o umowę handlową z UE, zaznaczył, że Europejczycy "wywiązali się ze swoich zobowiązań" dotyczących ceł.
Są jednak różne inne kwestie w Europie, które budzą nasze obawy. Mają przepisy dotyczące gazu, który wysyłamy do Europy. Mają również regulacje dotyczące produktów leśnych, które tam wysyłamy. Chcą nałożyć opłatę na towary, których produkcja wiąże się z wysoką emisją dwutlenku węgla - wyliczał ambasador.
Zapewnił, że "Ameryka jest w tych wszystkich kwestiach dobrym partnerem". - Jesteśmy najczystszym producentem, jeśli chodzi o przemysł. Nasze praktyki dotyczące gospodarki leśnej należą do najlepszych. Dlatego chcemy, aby Europa zapewniła nam traktowanie, które obiecała w tak zwanym porozumieniu z Turnberry, czyli elastyczność w tych kwestiach - oznajmił.
Porozumienie celne między UE i USA zostało uzgodnione w lipcu ub.r. w szkockim Turnberry. Przewiduje ono, że amerykańskie cła na europejskie towary przemysłowe eksportowane do USA, w tym samochody i półprzewodniki, nie będą wynosić więcej niż 15 proc. UE zobowiązała się z kolei do obniżenia ceł na niektóre produkty rolne sprowadzane do Europy z USA.
Z Milwaukee Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ kar/




























































