Nadchodzi gospodarcza zima. Zadbaj o finansową niepodległość

analityk Bankier.pl

Zawsze jest dobry moment na to, żeby zrobić coś ze swoimi finansami. Jesień 2018 r. z wielu powodów jest jednak najlepszym ku temu okresem. Łatwiej może już nie być.

Ochłodziło się nam w Polsce pod koniec września. Pogoda za oknem prowokuje jednak nie tylko do refleksji meteorologiczno-kalendarzowych. Definitywny koniec lata to przenośnia tego, co stanie się w gospodarce. Czując fizyczny chłód przy wciąż świeżym wspomnieniu wyjątkowo długiego i ciepłego lata, warto także pomyśleć o własnym portfelu.

Winter is coming

Cykl pór roku to zapewne jedna z pierwszych obserwacji natury dokonana przez homo sapiens. Cykliczność gospodarki także zaobserwowano relatywnie szybko – już w Księdze Rodzaju znajdujemy opowieść o siedmiu latach tłustych i siedmiu latach chudych. Coraz większy poziom złożoności procesów gospodarczych sprawił jednak, że okresy dobrej koniunktury i recesji nie są już powodowane siłami natury (wylewami rzek, poziomem opadów). W zglobalizowanym świecie potrzebna byłaby prawdziwie ogólnoświatowa klęska żywiołowa (np. zima wulkaniczna), aby wywołać efekty podobne do tych, które spowodować może kryzys, mający swoje epicentrum w sektorze finansowym (10. rocznicę upadku Lehman Brothers obchodziliśmy niedawno).

Okresy, w których – jak pisał klasyk  „coś w bankach nie sztymuje”, nie kierują się jednak precyzyjną regularnością, stąd badanie i prognozowanie cykli gospodarczych to współcześnie jedno z głównych obszarów zainteresowań ekonomistów rozmaitych szkół.

Chcąc pozostać przy pogodowych analogiach, można sięgnąć po kluczowy element konstrukcji świata „Gry o Tron”, czyli nieregularny cykl pór roku. Mieszkańcy świata wykreowanego przez George’a R.R. Martina oczywiście wiedzą, że po lecie przyjdzie zima. Rzecz w tym, że okres chłodu potrafi trwać wiele lat, a nawet rozciągnąć się na całe pokolenie. Analogicznie, długie okresy lata sprawiają, że niektórzy bohaterowie „Gry o Tron” za swojego życia zimy nie zaznali. Nie może dziwić zatem, że w serialu niemal na każdym kroku i z ust różnych postaci pada przypomnienie, że oto „nadchodzi zima” (ang. winter is coming).

(fot. FB Supplied by Capital Pictures / FORUM)

Co jednak te pogodowe i fantastyczne analogie mają wspólnego z Państwa portfelami? Wszystko. Polska, niczym świat „Gry o Tron”, przeżywa długie gospodarcze lato. Od ostatniej zimy, w zależności od przyjętej skali, minęło od kilku do kilkudziesięciu lat. Po europejskim kryzysie wprawdzie nie doświadczyliśmy recesji (definiowanej przez ekonomistów jako dwa kolejne kwartały ujemnej dynamiki PKB), ale nie obyło się bez zaciskania pasa i skoku rządzących na środki zgromadzone w OFE. Ponadto sytuacja na rynku pracy – a więc coś dużo ważniejszego dla Kowalskich od tego, czy PKB wzrósł o 0,1 proc., czy spadł o 0,1 proc. – wyglądała zupełnie inaczej niż dziś.

Cofając się jeszcze dalej, dojdziemy do okresów 20-procentowego bezrobocia, które przy dzisiejszych warunkach (5,9 proc.) wydają się trudne do wyobrażenia. Wreszcie, po przewinięciu historii o ponad ćwierć wieku, dochodzimy do ostatniej recesji w Polsce. Warto dodać, że dłuższe gospodarcze lato panuje tylko w jednym kraju na świecie – w Australii.

W błogi stan Polaków wprawić może nie tylko to, że od ostatniej gospodarczej zimy minęło wiele lat, a wielu młodych, choć dorosłych już obywateli, nie przeżyło na własnej skórze prawdziwego kryzysu. Znacznie bardziej usypiająca – i to dla wszystkich, również dla osób pamiętających pierwsze lata po transformacji – może być skala wzrostu zamożności. Tak jak miniona pora roku w pogodzie, tak i w gospodarce mijające lato należy zaliczyć do szczególnie gorących.

W ciągu ostatniej dekady przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw podskoczyło z 3000 do blisko 5000 zł brutto. W tym samym okresie płaca minimalna została podwojona i w przyszłym roku wyniesie 2216 zł. Do tego od 2016 r. do kieszeni Polaków trafiają świadczenia z programu "Rodzina 500+", przed rozpoczęciem roku szkolnego wypłacono 300 zł na „Dobry start”, w drodze podwyżki dla budżetówki, coraz głośniej też o dodatku dla emerytów (dla których wiek emerytalny obniżono także w czasie ostatniego „gospodarczego lata, odwracając decyzję zapadłą w następstwie ostatniej „zimy”) etc.

(GUS)

Dobrą koniunkturę gospodarczą widać także we wskaźnikach opisujących opinię Polaków na temat ich własnej sytuacji. Do rangi epokowego wydarzenia urasta to, że obliczany przez GUS bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) nie tylko sukcesywnie rośnie, ale od kilku miesięcy przyjmuje wartości dodatnie. Oznacza to, że po raz pierwszy w najnowszej historii większość Polaków ocenia swoją sytuację pozytywnie. A mówimy przecież o narodzie, który sam do swoich przywar często zalicza skłonność do narzekania.

(GUS)

Podsumowując – do portfeli Polaków wpadło w ostatnich latach sporo pieniędzy, co przełożyło się na zadowolenie z sytuacji materialnej. Jednocześnie sygnały i opinie dotyczące tego, że minęliśmy szczyt koniunktury pojawiają się coraz częściej. "Widmo recesji krąży nad Polską i Europą" - alarmują ekonomiści z SGH. "Szczyt koniunktury w przemyśle jest już za nami" - ostrzega Ignacy Morawski, ekonomista ze SpotData.pl. "Polski przemysł w najgorszej formie od 22 miesięcy" – informowaliśmy na początku września. Mało tego, o tym, że gospodarcza temperatura będzie się obniżać, głośno mówi nawet sama minister finansów.

Dodatkowo w każdej chwili nad światem może wybuchnąć burza, którą wywoła kryzys polityczny (brexit, wybory śródterminowe w USA), wojna handlowa (USA vs Chiny, USA vs UE) czy zmaterializowanie się zamiatanych od dawna pod dywan problemów (np. w strefie euro; więcej na ten temat przeczytasz w artykule „Gdzie wybuchnie następny kryzys”).

Jak oszczędzają Polacy?

Chociaż nakreślony przeze mnie scenariusz może wydawać się nieco kasandryczny, to zapewniam, że nie chodzi o „strachy na Lachy”. Co wobec nadciągających ciemnych chmur powinien zrobić przeciętny Kowalski? Odpowiedź jest równie trywialnie prosta, co dla wielu nieubłaganie niewygodna: oszczędzać i przed nadejściem gorszych czasów wyposażyć się w poduszkę finansową. Lepszego momentu na to, by ją powiększyć lub w ogóle zacząć budować nie będzie – w końcu opuszczamy szczyt koniunktury i nie wiadomo, kiedy pod stopami pojawi się kolejny. Nim w ostatniej części artykułu przejdziemy do konkretnych porad, zobaczmy, jak sprawy mają się obecnie.

Jak wynika z ubiegłorocznego Finansowego Barometru ING, 68 proc. Polaków posiada jakiekolwiek oszczędności. To wynik zbliżony do europejskiej średniej (70 proc.), który osiągnięty został właśnie w czasie ostatniego okresu dobrej koniunktury oraz na skutek polityki zwiększania świadczeń socjalnych (wcześniej odczyty dla Polski wynosiły ok. 50 proc.). Jednocześnie jednak tylko co trzeci Polak komfortowo czuje się z poziomem swoich oszczędności. Co więcej, to właśnie w Polsce najwięcej osób zadeklarowało niechęć do oszczędzania (62 proc.) i również najwięcej (44 proc.) podpisało się pod stwierdzeniem, że „na dłuższą metę większą satysfakcję przynosi wydawanie niż oszczędzanie”.

(ING)

Podobny obraz wyłania się z danych Eurostatu o stopie oszczędności brutto gospodarstw domowych – wielkości oszczędności w relacji do dochodu do dyspozycji. Wprawdzie ostatnie dostępne dane opisują jeszcze 2016 r., lecz nawet przy założeniu, że w późniejszych okresach sytuacja się poprawiła, to dystans dzielący Polskę od innych krajów wciąż jest zapewne spory.

(Eurostat, dane za 2016 r.)

Podsumowując – chociaż wiemy, że oszczędzanie jest dobre, to przychodzi nam to raczej z trudem. Jak starałem się wykazać wyżej, o dogodniejszy moment na podjęcie oszczędnościowego wyzwania może być jednak trudno. Skoro tak, to wypada przedstawić garść porad, które mogą przydać się tym z Państwa, którzy postanowią zmierzyć się z tematem oszczędzania.

Grosz do grosza

Po pierwsze, zacząć należy od uporządkowania własnego budżetu domowego. Trzeba usiąść z kartką i ołówkiem (lub z arkuszem Excela) oraz samemu przed sobą wyspowiadać się z niewygodnej często prawdy: ile kosztuje nasz obecny styl życia i jak wypada w porównaniu do dochodów. Jeżeli brakuje nam danych potrzebnych do rozwiązania tego matematycznie prostego, lecz psychologicznie trudnego zadania, to warto najpierw zajrzeć w rachunki, paragony (które warto zacząć zbierać) i wyciągi z kont. Tak przygotowani będziemy gotowi, by przejść do następnego etapu.

Po drugie bowiem, nie należy zaczynać oszczędzania od stawiania sobie zbyt dalekosiężnych celów. Owszem, perspektywa zgromadzenia okrągłej sumki i życia z odsetek wydaje się kusząca, lecz zbyt odległy stan docelowy może nas zdeprymować już na starcie lub tuż za nim. Zamiast tego lepiej wyznaczyć sobie na początek cel w postaci odłożenia kwoty stanowiącej np. równowartość naszych miesięcznych kosztów utrzymania. Liczne poradniki sugerują, aby poduszka finansowa wystarczyła na sześć miesięcy bez dochodów z pracy. Zdecydowanie jest to poziom, do którego należy dążyć, ale sami przyznacie Państwo, że osobie o przeciętnych zarobkach (uwzględniając ostatni wzrost płac to zapewne nieco ponad 2500 zł netto) łatwiej na starcie przygody z oszczędzaniem myśleć o zgromadzeniu takiej kwoty aniżeli o posiadaniu z nagła wolnych 15 000 zł.

(NBP)

Po trzecie, jeżeli dopuszczamy scenariusz, w którym nasza silna wola może w pewnym momencie słabnąć, warto już na starcie nieco „utrudnić” sobie porzucenie oszczędzania. Absolutnie nie mówię o angażowaniu środków w produkty uniemożliwiające wycofanie pieniędzy (np. polisolokaty) – ideą poduszki finansowej jest przecież to, aby móc skorzystać z niej wtedy, gdy będzie potrzebna. Można natomiast skorzystać z szeregu oszczędnościowych sztuczek.

Jedną z nich jest „płacenie najpierw sobie”, czyli przelewanie określonej kwoty na osobne (sub)konto na początku, a nie na końcu miesiąca. Taki tryb zmusi nas do gospodarowania tym co mamy, miast do traktowania oszczędzania jako ewentualności możliwej do zrealizowania jedynie w momencie, gdy przed pierwszym coś nam zostanie. Inny wariant zakłada skorzystanie z narzędzi do „automatycznego” oszczędzania – niektóre banki oferują programy umożliwiające np. odkładanie kwoty powstałej po zaokrągleniu każdej naszej płatności kartą lub po prostu programy stałych zleceń przelewu.

Pozostając w temacie oszczędzania w banku, warto rozważyć założenie drugiego konta, aby maksymalnie podkreślić rozróżnienie na środki przeznaczone „na życie” i na czarną godzinę. Przy skorzystaniu z licznych promocji może się okazać, że w ten sposób możemy wręcz dodatkowo zarobić. Zwolennicy oszczędzania gotówkowego mogą natomiast wykorzystać stary sposób na odkładanie każdej napotkanej monety danego nominału, np. 5 zł (uwaga jednak na kwestie wagowe, ponieważ wspomniane 2500 zł w takich monetach to już ponad 3 kg). Alternatywą mogą być oczywiście banknoty, w tym wyjątkowo dobrze nadający się do oszczędzania banknot 500 zł. Istnieją badania z zakresu finansów behawioralnych, z których wynika, że ludzie mniej chętnie wydają banknoty o wyższych nominałach (tzw. efekt denominacji).

Po czwarte, budując poduszkę finansową, należy uodpornić się nie tylko na pokusy konsumpcyjne, ale też inwestycyjne. „Mam tych kilka(naście) tysięcy, wrzucę je w akcje rosnącej spółki/w fundusz o świetnych wynikach/w (krypto)walutę itp., dzięki czemu o wiele szybciej osiągnę swój cel” – myśli zapewne niejeden oszczędzający. W takim momencie należy przypomnieć sobie, że nie taka jest rola pieniędzy stanowiących poduszkę. Środki te nie mogą być ani zamrożone, ani też ulokowane w ryzykownym instrumencie. Nie trudno sobie wyobrazić, że moment naszej największej potrzeby (np. choroby czy utraty pracy) zbiegnie się z mocną przeceną na rynku aktywów, w które zainwestowaliśmy. Owszem, odkładanie poduszki w gotówce/na kontach/w niskooprocentowanych aktywach może czasem nie ochronić nas nawet przed inflacją – jeżeli jest ona umiarkowana, to lepiej już dorzucić nieco do poduszki miast całą kwotę lokować w ryzykowny instrument. Także niskie stopy procentowe, które jakkolwiek w długim terminie utrudniają oszczędzanie na emeryturę, nie przekreślają potrzeby lokowania poduszki finansowej w sposób, który umożliwi nam bezpieczne wycofanie środków.

Oczywiście absolutnie nie chcę nikogo odwodzić od inwestowania – przeciwnie, choćby same perspektywy emerytalne sprawiają, że wyzwanie to stoi przed każdym Polakiem w młodym i średnim wieku. Rzecz jednak w tym, że (o ile nie chcemy utrzymywać się z prowadzenia operacji finansowych) inwestować należy dopiero nadwyżki, w tym nadwyżki przewyższające naszą poduszkę finansową. Innymi słowy, najpierw warto zadbać o własną stabilną pozycję, a dopiero potem podejmować próby zarobienia na tym, że nasze pieniądze mogą rodzić kolejne pieniądze.

Finansowa niepodległość

Poduszka finansowa to nie tylko zera na koncie, lecz to najbardziej bezpośrednia emanacja wolności, w tym wypadku wolności finansowej. To funkcjonujące w obiegu publicznym hasło zostało przejęte przez propagatorów rentierstwa, dochodu pasywnego, a nawet wykorzystywane jest przez organizatorów wielu szemranych interesów, z piramidami finansowymi na czele.

Tymczasem wolność finansową pojmować można także inaczej, właśnie przez pryzmat posiadania poduszki finansowej. Po pierwsze, to wolność od poważnych zmartwień, gdy gospodarcze lato się zakończy, a nawet gdy przyjdzie kryzys. Po drugie, to wolność pozwalająca dać samemu sobie szansę na poprawę własnego losu – poszukiwania innej pracy, przeprowadzkę do nowego miasta, podniesienie kwalifikacji, założenie firmy itp. Po trzecie, to wolność umożliwiająca, w razie potrzeby, pomoc innym oraz wolność od bycia na czyjejś łasce. I tak dalej…

W poszukiwaniu dodatkowej motywacji do zadbania o własną finansową wolność ponownie można zwrócić swój wzrok w kierunku kalendarza. Przez dziesięciolecia październik był nazywany miesiącem oszczędzania (więcej na ten temat w tym artykule), a ostatniego dnia tego miesiąca obchodzić będziemy Światowy Dzień Oszczędzania. Niespełna dwa tygodnie później, 11 listopada, świętować będziemy setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Czy można wyobrazić sobie lepszy moment na zadbanie o zbudowanie własnej finansowej niepodległości? Tym bardziej, że zima przyniesie przecież wzmożone świąteczne wydatki, a wśród noworocznych postanowień z pewnością licznie pojawią się te dotyczące finansów. Zaczynając teraz, w styczniu można być już w trakcie, a nie na początku drogi.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 6 open_mind

Najnowsze określenie tego co ma nastąpić globalnie: Ekonomiczny 9/11 Ps. Na przykład taka Argentyna ma 65% procent bankowy- tym to się powodzi.

! Odpowiedz
8 5 open_mind

"The End Of The Super-Cycle Will Trigger Global Collapse, $10,000+ Gold And A Silver Rocket"
czyli po Polsku "Koniec super-cyklu wyzwoli globalny upadek, 10 000 $ + złoto i srebrna rakieta"
Te i podobne tytuły goszczą coraz częściej.

! Odpowiedz
2 7 open_mind

Z tą ceną 10 000 $ to bym dyskutował, po prostu nie będzie przez jakiś czas dostępne za żadną cene.

! Odpowiedz
2 2 pis_po_jedno_zlo

Spokojnie, jeszcze musimy poczekać na spadek poniżej 1000 USD na oczekiwaniach deflacyjnych i można kupować. Liczę na 850 USD. Później rzeczywiście jak wejdziemy w fazę hiper dodruku fiducjarnego pieniądza złoto powinno wystrzelić ponad 5000 USD.

! Odpowiedz
4 47 devu

A ja inwestuje w rodzine.

! Odpowiedz
3 31 fred_

W siebie i w rodzine zawsze warto.

! Odpowiedz
25 11 open_mind

Że niby co inwestujesz w wykształcenie, że niby to ma im coś pomóc ? Nie sadzę.

! Odpowiedz
4 22 bingo71

Czyli co idzie odbicie jak wszyscy wieszczą kryzys to grubasy mają raj na ziemi .Przez poł roku gielda spadała tzn ,że to spowolnienie mamy w tej chwili w cenach .

! Odpowiedz
13 9 open_mind

Jak już mowa o zimie to lud a jak lud to „W związku z obawami dotyczącymi możliwej agresji ze strony Rosji Wielka Brytania wzmocni obecność wojskową w regionie Arktyki.” Fascynujący temat z Onet.pl Prawdopodobnie lud Rosjanie zaatakują. Komediarze z tego Onet.pl ale trzymają odpowiedni poziom propagandy dla tak zwanej obciąży polityczno umysłowej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 24 open_mind

I dla Rosjan pewnie nie ma znaczenia czy lud czy lód, obydwie płci będą atakować

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne