Wiceszef MSZ Iranu Kazem Gharibabadi ogłosił we wtorek, że odrzuca przedstawioną tego samego dnia przez Oman propozycję zarządzania cieśniną Ormuz. Dodał, że Teheran zaproponował alternatywne rozwiązanie. Gharibabadi podkreślił, że na razie Ormuz jest zamknięty dla ruchu.


Według mediów Oman miał zaproponować wytyczenie przez cieśninę trzech tras, jednej przez wody terytorialne Iranu, drugiej przez wody omańskie i trzeciej, leżącej pośrodku drogi „międzynarodowej”.
Taki plan nie rozwiewa irańskich obaw związanych z bezpieczeństwem - powiedział Gharibabadi, cytowany przez państwową telewizję. Dodał, że Iran zaproponował Omanowi wytyczenie dwóch szlaków, z czego oba wiodłyby przez wody terytorialne Iranu.
Iran zablokował ruch przez Ormuz po tym, gdy 28 lutego został zaatakowany przez USA i Izrael. Teheran dąży obecnie do przejęcia kontroli nad tym szlakiem. Przed wojną ruch przez Ormuz nie był ograniczany i nadzorowany przez Iran.
Cieśnina leży na wodach terytorialnych Iranu i Omanu. W przyjętym 17 czerwca wstępnym porozumieniu rozejmowym USA z Iranem zapisano, że forma przyszłej administracji Ormuzem zostanie ustalona przez Iran i Oman. Przedstawiciele Teheranu i Maskatu prowadzili na ten temat rozmowy, ale jak dotąd nie zakończyły się one konkretnymi ustaleniami.

Na początku lipca Iran zaczął jednak ponownie atakować statki, które nie podporządkowały się narzuconym przez to państwo zasadom. Wywołało to amerykański odwet i serię niemal codziennych, wzajemnych amerykańsko-irańskich ostrzałów, które zakończyły się pod koniec ubiegłego tygodnia.
Przed wojną przez Ormuz przepływało około 20 proc. światowego eksportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Zablokowanie cieśniny przyczyniło się do wzrostu cen surowców energetycznych.
Iran zaatakował tankowce w cieśninie Ormuz i bazę USA w Jordanii
Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w środę o zaatakowaniu trzech tankowców w cieśninie Ormuz i wystrzeleniu rakiet na bazę USA w Jordanii. Do eskalacji dochodzi po pięciodniowej przerwie w działaniach wojennych w regionie, według Teheranu w odpowiedzi na uderzenia sił USA i Arabii Saudyjskiej w Iraku.
„Dopóki będą kontynuowane groźby wobec Islamskiej Republiki Iranu i nielegalne, brutalne działania sił amerykańskich przeciwko naszym interesom, opór będzie trwał” – oświadczyła w komunikacie Gwardia Rewolucyjna. Uderzenie na statki uzasadniono zignorowaniem ostrzeżeń. IRGC przyznało się również do wystrzelenia rakiet balistycznych w kierunku amerykańskich baz wojskowych w Jordanii. Amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM) poinformowało jednak, że wszystkie rakiety zostały pomyślnie przechwycone.
Siły zbrojne USA i Arabii Saudyjskiej przeprowadziły we wtorek uderzenia przeciwko wspieranym przez Iran terrorystom na terytorium. Jak dodano, był to odwet za ich ataki na siły USA i saudyjską infrastrukturę energetyczną.
20 osób zginęło w amerykańsko-saudyjskim ostrzale baz proirańskich bojówek
Co najmniej 20 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wyniku nocnego amerykańsko-saudyjskiego ostrzału baz Sił Mobilizacji Ludowej (PMF), irackich bojówek powiązanych z Iranem - przekazała w środę agencja AFP. Waszyngton i Rijad ogłosiły, że w nocy zaatakowały wspieranych przez Iran „terrorystów” w Iraku.
Wcześniej tego dnia informowano o co najmniej 10 ofiarach śmiertelnych.
Ostrzał był odpowiedzią na wcześniejsze ataki z terytorium Iraku na cele amerykańskie i saudyjskie instalacje naftowe w Arabii.
Proirańskie grupy w Iraku zaprzeczyły, by to one atakowały obecnie Arabię Saudyjską, choć wcześniej najbardziej aktywne irackie ugrupowania zbrojne wspierane przez Teheran, zjednoczone w sojuszu znanym jako Islamski Ruch Oporu w Iraku, ostrzeliwały bazy amerykańskie w Iraku i całym regionie.
Bojówki te nie przyznały się jednak do żadnych ataków od czasu wznowienia na początku lipca działań wojennych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem - przypomniała AFP.
Związane z Teheranem irackie Siły Mobilizacji Ludowej (PMF), stanowiące część państwowych sił bezpieczeństwa, potwierdziły ofiary w swoich szeregach i zniszczenia budynków, potępiając naloty jako „niebezpieczną eskalację” oraz naruszenie suwerenności Iraku.
W poniedziałek Trump oświadczył, że jeśli rozmowy z Iranem nie przyniosą rezultatu, USA wrócą do silnych działań wojskowych. Trump podkreślił, że w piątek zdecydował się wstrzymać uderzenia na irańskie cele, ponieważ państwa pośredniczące w rozmowach poprosiły go o to, by dał negocjacjom kolejną szansę.
(PAP)
adj/ sp/



























































