Abstrahując od skomplikowanych zasad, wyjątków i haczyków, OKI części inwestorów niemal z pewnością się opłaci. Ale dla niektórych okaże się pułapką lub kosztownym błędem. W tym artykule sprawdzimy, kto może na OKI skorzystać, a kto powinien się odeń trzymać z daleka.


Osobiste Konta Inwestycyjne kuszą uwolnieniem od podatku Belki, ale w zamian narzucają nowy podatek od zgromadzonych aktywów. Co więcej, ustawodawca rozmieścił liczne pułapki, które czyhają na niedoświadczonych bądź nierozważnych inwestorów. Część z nich opisałem w artykule zatytułowanym „Takie haczyki kryją się w ustawie o OKI”.
Teraz przyjrzymy się, komu OKI się opłaci, a komu nie za bardzo. Zacznijmy od tego, że podatkowa opłacalność najmłodszego podatkowego dziecka Ministerstwa Finansów zależy od kilku (czasem zupełnie nieprzewidywalnych) czynników:
Zobacz także
1) Od osiąganych przez inwestora stóp zwrotu. Tyle tylko, że te zawsze znamy post factum, a prawie nigdy ex ante. Zasada jest taka, że im wyższe stopy zwrotu generuje portfel, tym bardziej opłaca się OKI.
2) Od wysokości przyszłej stopy referencyjnej NBP (a konkretnie: na koniec października każdego roku). Im wyższa stopa NBP, tym mniej opłacalne jest OKI.

3) Od założonego horyzontu inwestycyjnego. Generalnie im dłuższy czas inwestycji, tym OKI będzie mniej opłacalne od IKE czy IKZE.
4) Od wartości posiadanych aktywów. Do stu tysięcy złotych OKI jest tu bezkonkurencyjne. Powyżej zaczyna się skomplikowana i indywidualna kalkulacja.
5) Od potrzeb indywidualnych potrzeb płynnościowych inwestora. Niekwestionowaną zaletą OKI ponad IKE czy IKZE jest możliwość dokonania wypłaty w dowolnej wysokości i w dowolnej chwili bez konieczności zapłacenia podatku Belki
6) Od poziomu zaufania do Polski i państwa polskiego. Ponieważ w OKI nie ma za bardzo sensu inwestować w aktywa zagraniczne, to cały portfel będzie skoncentrowany na aktywach krajowych i prowadzony przez instytucję podlegającą pod polski nadzór finansowy. Zatem im większe zaufanie do trwałości i wiarygodności rządu RP, tym większy sens może mieć OKI.
Zasadniczo dla portfeli do kwoty 100 000 złotych sprawa jest prosta. OKI jest tu bezkonkurencyjne i oferuje pełne zwolnienie podatkowe: zarówno od Belki jak i od nowego podatku od aktywów. Ale dotyczy to tylko aktywów krajowych! Akcje, ETF-y czy obligacje zagraniczne będą podlegały nowemu podatkowi od aktywów już od pierwszej zainwestowanej złotówki. Ale czasami nawet aktywa zagraniczne lepiej będzie trzymać w ramach OKI niż poza nim. Będzie tak w przypadku osiągania bardzo wysokich stóp zwrotu w stosunkowo krótkim (liczonym w tygodniach lub miesiącach) czasie. W takim układzie bardziej opłacalne może być zapłacenie np. 0,8% wartości od danej inwestycji, aniżeli 19% od wygenerowanej przezeń zysku.
Powyżej stu tysięcy sprawa się komplikuje. Jeśli ktoś jest w stanie w regularny i powtarzalny sposób generować stopy zwrotu istotnie przewyższające stopę referencyjną NBP, to OKI będzie się opłacać. Wystarczy jednak chociaż jeden rok straty bądź słabych wyników inwestycyjnych, aby lepiej wyjść na podatku Belki (nie sądziłem, że kiedykolwiek napiszę tak kuriozalne zdanie). Tu trzeba pamiętać o jednym: podatek od aktywów zapłacimy nie tylko od niezrealizowanych zysków, ale nawet w przypadku poniesienia strat (zrealizowanych bądź niezrealizowanych).
Inaczej niż w przypadku podatku od zysków kapitałowych nie ma tu możliwości ani odroczenia zapłaty tej daniny (poprzez utrzymanie zyskownej pozycji), ani odliczenia poniesionych strat od przyszłych zysków. Co więcej, ustawodawca wprost zapisał, że strat poniesionych na OKI nie będzie wolno odpisać od zysków osiągniętych na zwykłych, „obelkowanych” rachunkach.
Założenie OKI opłacać się będzie osobom:
1) Posiadającym portfele do 100 tys. zł. Dotyczyć to będzie zarówno tych, którzy chcieliby ulokować część poduszki finansowej (do 25 tys. zł) np. w detalicznych obligacjach Skarbu Państwa, jak i tych dopiero rozpoczynających giełdową karierę ze stosunkowo niewielkim kapitałem początkowym. Także doświadczeni inwestorzy część swojego giełdowego portfela mogą ulokować w ramach OKI, aby nie zapłacić podatku Belki.
2) Będzie to znakomity wehikuł podatkowy dla wytrawnych giełdowych spekulantów, którzy potrafią „wykręcić” powtarzalne stopy zwrotu wyraźnie przekraczające stopę referencyjną NBP. OKI będzie więc swoistą podatkową premią dla lubiących wysokie ryzyko.
3) Sprzedającym akcje nabyte wcześniej w ramach preIPO czy innych ofert prywatnych. W tego typu transakcjach stopa zwrotu może grubo przekraczać 100%. To samo dotyczy wszelkich akcji pracowniczych i pochodzących z programów motywacyjnych.
4) inwestujących tylko na GPW i nie poszukujących dywersyfikacji geograficznej i walutowej. Względnie robiących ww. operacje poprzez inne struktury prawno-podatkowe.
5) Generującym zyski przewyższające milion złotych, którzy oprócz „standardowej” stawki podatku Belki muszą zapłacić dodatkowe 4% „daniny solidarnościowej”. W praktyce opodatkowanie takich dochodów obelkowane jest stawką 23% i w takich przypadkach bardziej może się opłacać nawet podatek od aktywów.
W myśl ustawy każdy może mieć nieskończenie dużą liczbę rachunków OKI, założoną w różnych firmach finansowych. Obowiązuje jednak zasada: jeden człowiek = jeden limit zwalniający od podatku od aktywów. Ale w przypadku osób żonatych/zamężnych limit ten w praktyce się podwaja. Doliczmy do tego pełnoletnich potomków, czy konta zakładane na babcię czy dziadka. Inwestorzy obdarzeni liczną (i zaufaną) rodziną „poupychają” w OKI aktywa nawet wielkości miliona złotych.
Istnieje też grupa inwestorów, dla których OKI będzie mniej lub bardziej nieatrakcyjne.
1) Zainteresowani inwestowaniem za granicą w reżymie OKI wprawdzie nie zapłacą podatku Belki, ale co roku będą obciążani podatkiem od aktywów i to od całej zainwestowanej kwoty.
2) Ustawowo z OKI wykluczeni są miłośnicy rynków terminowych i dźwigni finansowej, jak również inwestujący w kryptowaluty.
3) Zwolennicy niskiego ryzyka inwestycyjnego. OKI nie obejmuje lokat bankowych (może i dobrze), a w przypadku obligacji skarbowych obowiązuje niski limit zwolnienia podatkowego w wysokości 25 tys. zł. Zresztą same obligacje zwykle przynoszą stosunkowo niskie stopy zwrotu, więc w ich przypadku podatek od aktywów może okazać się wyższy od podatku Belki
4) Ostrożni inwestorzy długoterminowi – czytaj poniżej:
I na koniec dochodzimy chyba do najważniejszej z punktu widzenia państwa i rynku kapitałowego grupy inwestorów – czyli inwestorów umiarkowanie ostrożnych, długoterminowych i zbierających kapitał z myślą o skonsumowaniu go po zakończeniu/ograniczeniu aktywności zawodowej. Do tej pory tacy ludzie mieli do dyspozycji przede wszystkim ekosystem IKE/IKZE, oferującego zwolnienie od Belki w zamian za dotrzymanie portfela do wieku emerytalnego. Drugim minusem kont IKE/IKZE był ustawowo ograniczony (zwłaszcza w przypadku IKZE) roczny limit wpłat. Te „podatkowe opakowania” były dobrze skrojone dla osób systematycznie budujących swój prywatny fundusz emerytalny, ale kompletnie nie nadawały się dla tych, którzy ten kapitał już zgromadzili. I chcieliby go zainwestować tax-free.
W mojej ocenie OKI nie zaspokaja tej potrzeby. Po prostu, w długim terminie podatek od aktywów będzie „pożerał” na tyle dużą część zgromadzonego kapitału, że w horyzoncie 10-20 lat (lub dłuższym) zdecydowanie lepiej wyjdzie inwestowanie poprzez IKE, gdzie przecież Belki i tak nie zapłacą, jeśli tylko przetrzymają portfel do swoich 60. urodzin. A przy tegorocznym (i co roku powiększanym) limicie wpłat na IKE wynoszącym 28 260 zł do kwoty 100 000 zł można dobić w niespełna 4 lata.
Ponadto IKE w postaci rachunku maklerskiego u niektórych brokerów daje całkiem pokaźny dostęp do rynków zagranicznych bez podatkowych restrykcji obowiązujących w ramach OKI. Dodatkowo IKE/IKZE są produktami całkowicie zwalniający od myślenia o podatkach. W przeciwieństwie do OKI, gdzie samodzielnie będziemy musieli skalkulować sobie zobowiązanie podatkowe i we własnych zębach zanieść pieniądze fiskusowi. A przecież czas (i nerwy) inwestora też mają swoją wartość.
| Zwykły rachunek (z Belką) | Indywidlane Konto Emerytalne (IKE) | Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI) | |
|---|---|---|---|
| Sposób opodatkowania | przychody i zyski kapitałowe opodatkowane stawką 19% | brak podatku | brak podatku Belki. Powyżej 100 000 zł podatek od wartości aktywów płacony co roku |
| Limit wpłat | brak | określony ustawowo: 300% prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej | brak |
| Ograniczenie wypłat | brak | bezkarnie tylko po 60. roku życia. Wypłacając wcześniej, trzeba zapłacić Belkę | brak |
| W co można inwestować | we wszystko | zależnie od podmiotu prowadzącego IKE | bez rynku terminowego i kryptowalut. Aktywa zagraniczne w pełni objęte podatkiem od aktywów |
| Dostępność aktywów zagranicznych | zwykle tak. Zależy od oferty brokera | zależnie od podmiotu prowadzącego IKE | teoretycznie tak, ale objęte podatkiem od wartości aktywów |
| Opcja multikonta | można posiadać tyle rachunów, ile się chce | Można mieć tylko jedno IKE | dowolna liczba rachunków OKI. Ale jeden limit zwolnienia od podatku od aktywów |
| Dostępność w firmie spoza Polski | tak | nie | nie |
| Konieczność samodzielnego rozliczenia podatku | tak | nie | tak |
| Źródło: opracowanie własne. | |||
Reasumując, OKI to raczej nie jest rozwiązanie, na które czekała trzymilionowa armia polskich inwestorów indywidualnych. To produkt z gwiazdkami i haczykami oraz „tylko na nowe środki” i w praktyce tylko do określonego limitu. To także rozwiązanie niewiarygodnie wręcz komplikujące i tak niełatwą sprawę, jaką jest samodzielne inwestowanie własnych pieniędzy. Ale te wszystkie minusy nie zawsze muszą przesłaniać korzyść, jaką jest kolejna legalna furtka uniknięcia podatku Belki. Dotyczyć to będzie przede wszystkim semi-profesjonalnych inwestorów, którzy w ten czy inny sposób potrafią wycisnąć z rynku wysokie i bardzo wysokie stopy zwrotu. Oni na tym wszystkim skorzystają najbardziej.






















































