Obniżenie przez agencję Moody’s perspektywy ratingu dla Chin nie przełożyło się na spadki na tamtejszym rynku akcji. Przeciwnie, dziś w Państwie Środka największe wzrosty od czterech miesięcy.


Moody’s Investors Service obniżył dziś nad ranem czasu polskiego perspektywę ratingu dla długu publicznego Chin ze stabilnej do negatywnej. Sam rating pozostał na niezmienionym, czwartym najwyższym możliwym poziomie Aa3. Dla porównania rating Polski w Moody’s to A2 (szósty najwyższy możliwy). Chiński rating od poziomu nieinwestycyjnego, zwanego także „śmieciowym”, dzieli siedem stopni.
W uzasadnieniu dzisiejszej decyzji wymieniono przede wszystkim pogorszenie wskaźników finansowych w postaci rosnącego zadłużenia sektora publicznego (w tym firm państwowych) oraz spadku poziomu rezerw walutowych.
Według obliczeń agencji, relacja chińskiego długu publicznego do PKB wyniosła na koniec ubiegłego roku 40,6% wobec 32,5% w 2012 r. Rezerwy zaś – co widać było w danych Ludowego Banku Chin – spadły w ciągu ostatnich 18 miesięcy o 762 mld USD, do poziomu 3,2 bln USD.
Dodatkowo analitycy Moody’s pod wątpliwość poddają zdolność władz do wprowadzenia reform, „zważywszy na ich szeroką skalę”.

- Bez wiarygodnych i skutecznych reform, chiński PKB będzie coraz bardziej zwalniał wraz z ograniczeniem przez rosnący dług inwestycji oraz niekorzystnymi zmianami demograficznymi. Dług publiczny wzrośnie dużo bardziej niż przewidujemy (43% w 2017 r.), a odpływ kapitału się nasili – dodają analitycy Moody’s.
Na koniec uzasadnienia do decyzji, agencja stwierdza, że perspektywa ratingu zostanie przywrócona do stabilnego poziomu dopiero wówczas, gdy chińskie władze zabiorą się do odpowiednich reform, a odpływy kapitału ustabilizują się. Sam rating zostanie zaś ścięty wówczas, gdy reform zabraknie lub będą prowadzone zbyt wolno, a wskaźniki finansowe będą się pogarszać.
Giełda w górę
Obniżenie perspektywy ratingu nie przełożyło się na spadki na chińskiej giełdzie. Przeciwnie, Shanghai Composite wzrósł dziś o 4,26%. Po raz ostatni tak duże wzrosty obserwowano w Szanghaju na początku listopada ubiegłego roku.
Niewykluczone, że za dzisiejszymi wzrostami stoi , znana również z innych giełd, zasada „im gorzej, tym lepiej”, według której negatywne sygnały z otoczenia gospodarczego zmuszą władze polityczne i monetarne do aktywnego stymulowania gospodarki.
Wczorajsze odczyty indeksów PMI pokazały dalsze pogorszenie sytuacji w chińskim przemyśle. W poniedziałek z kolei Ludowy Bank Chin postanowił obniżyć stopę rezerw obowiązkowych, aby wesprzeć w ten sposób sektor finansowy.
Wzrosty to dziś jednak nie tylko sprawa wyłącznie chińska. Na giełdzie w Tokio indeks Nikkei 225 wzrósł o 4,11%, notując najlepszą sesję od 15 lutego. W Australii główny indeks wzrósł o 2%, koreański Kospi zyskał 1,6%, zaś hongkoński Hang Seng pod koniec dnia rośnie o ponad 3%. W ten sposób dalekowschodnie rynki reagowały na „superwtorek” na amerykańskich giełdach.






























































