Trwa jeden z najgorszych tygodni w historii bitcoina. Najpopularniejsza kryptowaluta od niedzieli straciła już 35 proc. na wartości. Jeszcze gorzej jest w Korei Południowej, gdzie kurs bitcoina spadł o niemal 45 proc. Zniknęła także zupełnie premia, jaka przez długi czas utrzymywała się w cenie bitcoina na koreańskich giełdach.


[Aktualizacja godz. 18:10] Na kursie bitcoina nastąpiło mocne odbicie. W stosunku do dzisiejszego minimum na poziomie 7796 dolarów, w ciągu niespełna 5 godzin bitcoin zyskał 1200 dolarów, redukując dobowe spadki do 2,2 proc. i jest notowany po kursie 9 000 dolarów.
Jeszcze zaledwie 5 dni temu cena bitcoina wynosiła 12 000 dolarów i wyglądało na to, że jest szansa na odzyskanie wigoru przez najpopularniejszą na świecie kryptowalutę. Ostatnie dni zaprzepaściły jednak tę nadzieję. W piątek po godz. 13:45 kurs bitcoina spadł do 7856 dolarów – podaje serwis Coinmarketcap. To oznacza, że od czwartkowego poranka stracił ponad 23 proc. na wartości, a od swoich grudniowych szczytów już 60 proc. Kapitalizacja bitcoina to już tylko 132 mld dolarów, podczas gdy w czasie bicia grudniowych rekordów wynosiła ponad 330 mld dolarów.
Fatalnie wygląda także obraz całego rynku kryptowalut, który jest zalany czerwienią. Kolejne pod względem popularności po bitcoinie (spadek o 17 proc. w ciągu doby) kryptowaluty notują jeszcze większe niż bitcoin spadki. Ethereum traci w ciągu ostatniej doby ponad 30 proc., ripple ponad 37 proc., a bitcoin cash ponad 26 proc. Na rynku ze świecą można szukać kryptowalut, których wartość rośnie. Kapitalizacja całego rynku kryptowalut, która jeszcze w czasie grudniowego szczytu wynosiła ponad 800 mld dolarów, spadła o połowę i niewiele przekracza 350 mld dolarów.
Najgorzej sytuacja wygląda w Korei Południowej, gdzie cena bitcoina od niedzieli spadła o niemal 45 proc. Na największej w Korei giełdzie Bithumb kurs bitcoina zbliża się już do poziomu 7000 dolarów. Wszystko z powodu wprowadzenia przez władze koreańskie zakazu anonimowego handlu bitcoinem, który wszedł w życie 30 stycznia.
Wcześniej w Korei handel bitcoinem i innymi kryptowalutami był bardzo popularny, Koreańczyków ogarnęła niemal bitcoinowa mania. Na giełdach koreańskich zawierano transakcje, które sięgały wartościowo ponad 20 proc. transakcji zawieranych na całym rynku kryptowalut. Koreańczycy byli też gotowi zapłacić za bitcoina więcej niż w którymkolwiek innym kraju na świecie. Według danych Bloomberga, w szczytowym momencie na początku tego roku premia za bitcoina w Korei (zwana premią kimchi) sięgała ponad 50 proc., a cena bitcoina dochodziła do 25 000 dolarów. Dzisiejszy kurs bitcoina jest więc o ponad 70 proc. niższy niż w szczycie popularności. Jeśli gdzieś można mówić o pęknięciu bańki na bitcoinie i innych kryptowalutach, to z pewnością można tak mówić w Korei.
Jednak w ciągu miesiąca premia ta nie dość, że wyparowała, ale jeszcze kurs bitcoina w Korei spadł poniżej notowań z innych światowych giełd. Częściowo może to być wynik działania arbitrażystów, jednak zapowiedziane niedawno i wprowadzone w życie pod koniec stycznia rządowe ograniczenia sprawiły, że sentyment samych Koreańczyków także się odwrócił. Przytaczana jest tutaj anegdota o ludziach stojących każdego poranka w kolejce do bankomatu, gdzie można było wpłacić pieniądze, które transferowane były na kryptowaluty, a następnie sprzedawane po wyższych cenach na giełdzie. O ile kolejka ta jeszcze niedawno liczyła po 20-30 osób, teraz liczy nie więcej niż 5 osób. Znacząco spadły także obroty na koreańskich giełdach. Z danych publikowanych przez Bloomberga wynika, że są one niższe o ok. 85 proc. w stosunku do grudniowych szczytów.
Jednak nie tylko z Korei dobiegają kiepskie informacje dla bitcoina. Na początku tego tygodnia pojawiła się informacja o kontroli amerykańskiego nadzoru finansowego w jednej z największych giełd kryptowalut Bitfinex, potem Facebook wprowadził zakazu reklamowania kryptowalut oraz ICO. Wcześniej miała miejsce największa w historii rynku kradzież kryptowalut z rachunków klientów na jednej z japońskich giełd. Także duzi inwestorzy na Wall Street wciąż obstawiają spadki bitcoina.
Przybliża się także widmo regulacji rynku kryptowalut. Temat ten był szeroko omawiany na niedawnym forum w Davos. Przykład koreański jest jednym z wielu, wcale nie najgorszym. Chiny bowiem nałożyły całkowity zakaz na kryptowaluty, zaostrzenie polityki zapowiedziały w czwartek Indie, także w Polsce premier Morawiecki zapowiedział, że kryptowalut zostaną zakazane albo uregulowane.
Marcin Dziadkowiak



























































