REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

JANUSZ KRYPTONa krypto-ulicę padł strach. Coldcard "zhakowany" - czy Ledger i Trezor są bezpieczne?

autorzyJanusz KryptoŁukasz Mikuła2026-08-06 06:00
publikacja
2026-08-06 06:00

W krypto-świecie mawiamy: "nie twoje klucze, nie twoje monety". Dlatego kupujemy portfele sprzętowe, te mityczne "zimne sejfy" i myślimy, że możemy spać spokojnie. Aż tu nagle, na początku sierpnia 2026, rynkiem wstrząsa wiadomość - Coldcard, ikona bezpieczeństwa, portfel dla bitcoinowych "maksymalistów" padł ofiarą "ataku hakerskiego". Co się stało? Czy Ledger i Trezor są również zagrożone? Spytałem o to eksperta.

Na krypto-ulicę padł strach. Coldcard "zhakowany" - czy Ledger i Trezor są bezpieczne?
Na krypto-ulicę padł strach. Coldcard "zhakowany" - czy Ledger i Trezor są bezpieczne?
fot. Everett Collection / / Shutterstock

Wielu z Was wpadło w panikę. Telefony mi się grzały. "Janusz, co robić? Czy zhakują mojego Ledgera? Czy Trezor jest bezpieczny? Jak żyć?". Spokojnie. Odpalamy kaganek oświaty. Żeby rzetelnie wyjaśnić Wam, co się stało, a nie siać FUD, skontaktowałem się z Łukaszem Mikułą, specjalistą od cyberbezpieczeństwa i członkiem naszej rady ekspertów. Łukasz przeanalizował techniczne detale i odpisał mi w obszernym mailu.

Dziś, na bazie informacji od niego oraz najświeższych doniesień medialnych, rozkładamy aferę Coldcarda na czynniki pierwsze.

Stan na dziś (5 sierpnia 2026): straty związane z błędem Coldcarda mogą sięgać nawet 130 milionów dolarów (ponad 2000 BTC) z ponad 7700 adresów. Licznik wciąż rośnie.

Co się stało? Anatomia "haku", który nie był hakiem

Zacznijmy od najważniejszego: nikt nie złamał kryptografii bitcoina. Nikt fizycznie nie włamał się do urządzeń. Problem jest znacznie bardziej perfidny i dotyczy momentu, w którym... zakładasz portfel.

Wakacje na giełdzie

Łukasz Mikuła w swoim mailu do mnie wyjaśnił to zjawisko w dwóch prostych zdaniach. 

- W skrócie chodziło o to, że jak zakładając sobie portfel na Coldcardzie, nie powstawał losowy klucz prywatny, tylko dało się odgadnąć, jakie klucze te portfele mogą generować. No i ktoś sobie puścił skrypt i pogenerował takie same portfele, jakie mieli klienci Coldcarda...

To tyle kilkoma słowami. Żeby opisać zdarzenie dokładniej, musimy wejść odrobinę głębiej. Wasz klucz prywatny (odsyłam do lekcji 2 naszego cyklu) to w rzeczywistości ogromna liczba. Łukasz przypomina, że ma ona w zapisie dziesiętnym nawet 78 cyfr, a dla porównania szacuje się, że liczba wszystkich atomów na Ziemi to "tylko" 10⁵⁰. To astronomiczne wartości, które gwarantują, że nikt nigdy przypadkiem nie wygeneruje takiego samego klucza jak Ty.

- Idea jest taka, że jeśli tylko ja znam swoją tajną wielką liczbę, to działa ona jak nieprzewidywalne, super złożone hasło. I to jest OK - pisze Łukasz - Problem w tym, skąd ta liczba się bierze. Kiedy konfigurujesz portfel sprzętowy, urządzenie używa Generatora Liczb Losowych (RNG), żeby stworzyć ten klucz (reprezentowany przez 12 lub 24 słowa seeda).

I tu dochodzimy do dramatu Coldcarda. Z analizy Block's Bitcoin Engineering and Security team wynika, że błąd tkwił w oprogramowaniu (firmware), które w pewnych sytuacjach ignorowało porządny, sprzętowy generator losowości, przełączając się na gorszy, zwykły programowy odpowiednik. 

- W programowaniu istnieją gotowe komponenty, które zapewniają, że losowanie zawsze jest losowe... ale w przypadku ColdCard taki komponent był wyłączony. Nie jest jasne czemu - po prostu w pewnym miejscu w kodzie oprogramowania portfela, do modułu losowości przypisana była wartość „0", co oznacza jego wyłączenie. Być może to skutek braku komunikacji w zespole programistycznym, a może jeszcze coś innego. I to jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące, że urządzenie miało na pokładzie porządny generator losowości, tylko po prostu nigdy z niego nie korzystało - wyjaśnia Łukasz Mikuła. 

Skutek? Dziennikarze "CryptoSlate" piszą o "krachu losowości". Zamiast niewyobrażalnej liczby kombinacji, pula możliwych portfeli skurczyła się tak bardzo, że haker ze zwykłym skryptem na komputerze mógł po prostu sprawdzać je jeden po drugim, aż trafił na te należące do klientów. To nie był atak na Twoje urządzenie w szufladzie tylko atak na sam proces narodzin Twojego portfela.

Kto za tym stoi i hakerskie graffiti

Na on-chainie nic się nie ukryje. Badacze z Galaxy Research zidentyfikowali adresy należące do atakującego. Co ciekawe, afera przybiera kuriozalny obrót. Jak donosi CoinDesk, portfel hakera, na którym znajduje się skradzione BTC, stał się publiczną tablicą ogłoszeń. Ludzie używają funkcji OP_RETURN (która pozwala dopisać krótki tekst do transakcji Bitcoin), żeby wysyłać hakerowi groszowe wpłaty z wiadomościami.

Jedni błagają: "Ukradłeś, proszę, zwróć chociaż trochę".

Inni podejmują twardsze negocjacje: "Zwróć 80% z moich 5 BTC".

Są też oportuniści oferujący hakerowi usługi prania brudnych pieniędzy za 10% prowizji.

Obłęd.

Byłeś klientem Coldcarda? To pilne, działaj!

Firma Coinkite (producent Coldcarda) wydała pilny komunikat. Jeśli korzystałeś z modeli Mk2 lub Mk3, albo nowszych Mk4, Q, Mk5 ze starym oprogramowaniem - jesteś zagrożony. Oto kluczowa instrukcja. Uwaga, bo tu wielu popełnia błąd:

- Sama aktualizacja oprogramowania nie wystarczy - ostrzega Łukasz Mikuła - Trzeba ją zrobić, ale ona łata dziurę na przyszłość i nie zmienia klucza, który już może być skompromitowany. Zatem należy założyć nowy portfel - wygenerować nowy seed phrase, a nie zalogować się starym na inny portfel sprzętowy - i przenieść środki tam.

W internecie krąży świetne podsumowanie tej sytuacji: żadne bezpieczne przechowywanie nie naprawi problemu, jeśli hasło było marne na samym początku. Nawet jeśli kartkę z tymi 12 czy 24 słowami trzymałeś w tytanowym sejfie pod ziemią, to jeśli te słowa dało się łatwo odgadnąć komputerem, haker i tak mógł ukraść pieniądze.

Czy Ledger i Trezor też pękną? Jak żyć?

To kluczowe pytanie. Czy afera Coldcarda może być preludium do Armagedonu na całą branżę portfeli sprzętowych? CoinDesk cytuje Vincenta Bouzona, eksperta z Ledgera, który próbuje uspokajać: "To porażka jednej implementacji, a nie werdykt na temat self-custody" (samodzielnego przechowywania).

Bouzon dodaje, że alternatywy są gorsze - portfele programowe są jeszcze bardziej ryzykowne, a giełdy to tylko pokwitowania długu, a nie prawdziwa własność.

A co mówi nasz ekspert, Łukasz Mikuła, którego zapytałem wprost: "czy Ledger i Trezor są odporne?". Oto co mi odpisał:

- Trudne pytanie - zawodowa dociekliwość nie pozwala mi na powiedzenie, że coś jest "bezpieczne" bez chociażby zerknięcia w kod... zresztą w jednej z naszych początkowych rozmów mówiłem, że nie ma idealnego miejsca na przechowywanie kryptowalut, a każde ma swoje plusy i minusy i tego dalej się trzymam.

Łukasz wskazuje na fundamentalny problem: nie jest w stanie przeprowadzić audytu kodu, zwłaszcza tam, gdzie kod nie jest otwarty, a tak w kluczowych aspektach działa np. Ledger. Może jedynie "optymistycznie założyć", że renomowane marki wyciągną wnioski z tej lekcji. Jednak najważniejszy wniosek Łukasza daje do myślenia:

- Nie zakładałbym teraz, że możemy spodziewać się fali ataków na portfele sprzętowe, jednak na pewno atakujący, zwłaszcza grupy zorganizowane, które mają świetne zaplecze technologiczne, też będą teraz obserwować tego typu rozwiązania, więc przed producentami portfeli pojawia się odpowiedzialne zadanie.

Lekcja z tej całej afery jest prosta i nieprzyjemna: w świecie kryptowalut powiedzenie "nie twoje klucze, nie twoje monety" zyskuje nowe znaczenie. Dziś trzeba jeszcze dodać: ważne jest nie tylko to, kto trzyma klucz, ale też kto i jak go dla Ciebie wyprodukował.


 Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl. 

Źródło:

Janusz Krypto to fikcyjna postać stworzona przez redakcję Bankier.pl przy współpracy z Radą Ekspertów. Reprezentuje tradycyjnych inwestorów. Jego celem nie jest pogoń za szybkim zyskiem, lecz chłodna weryfikacja rynku kryptowalut i sprawdzenie, czy cyfrowe aktywa mają rację bytu w portfelu poważnego inwestora. Kolejne kroki Janusza są wspierane merytorycznie przez profesorów, bankowców i specjalistów od informatyki i cyberbezpieczeństwa. O sobie: “Mam 59 lat i portfel nudny jak flaki z olejem: solidne akcje dywidendowe, fizyczne złoto i obligacje skarbowe. Przez lata omijałem kryptowaluty szerokim łukiem, patrząc na nie jak na wirtualne żetony bez pokrycia. Skoro jednak największe fundusze świata i banki centralne biorą się za bitcoina, odkładam emocje na bok i wyciągam notes. Przeprowadzam audyt na własnych zasadach: najpierw wiedza, potem pieniądze. Nie słucham influencerów z TikToka, tylko twardych danych i moich biegłych.”

Ekspert cyberbezpieczeństwa, pracuje międzynarodowo, badając luki w bezpieczeństwie blockchainów, kryptowalut i aplikacji. Współzałożyciel firmy Monethic. Uczestnik Rady Ekspertów projektu edukacyjnego Bankier.pl Janusz Krypto.

Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
samsza
Posiadanie kilku portfeli ma sens, ale nie z podziałem na konkretne kryptowaluty, lecz z podziałem na funkcje i ryzyko (tzw. dywersyfikacja ryzyka):
Portfel „Skarbiec” (Cold Wallet): Portfel sprzętowy (odcięty od internetu), na którym trzymasz większość oszczędności. Nie łączysz go z żadnymi stronami internetowymi, rzadko robisz
Posiadanie kilku portfeli ma sens, ale nie z podziałem na konkretne kryptowaluty, lecz z podziałem na funkcje i ryzyko (tzw. dywersyfikacja ryzyka):
Portfel „Skarbiec” (Cold Wallet): Portfel sprzętowy (odcięty od internetu), na którym trzymasz większość oszczędności. Nie łączysz go z żadnymi stronami internetowymi, rzadko robisz z niego przelewy.
Portfel „Główny” (Warm Wallet): Portfel na codzienne kryptowaluty, z którego wykonujesz standardowe transakcje.
Portfel „Do testów/DeFi” (Hot Wallet): Portfel programowy (np. wtyczka MetaMask czy Phantom), na którym trzymasz minimalne kwoty. Używasz go do łączenia się z giełdami zdecentralizowanymi, grami Web3 czy kupowania NFT. Nawet jeśli podpiszesz złośliwy inteligentny kontrakt, haker okradnie tylko ten jeden, mały portfel.
diabolo13
Czyli wpadamy w zaklęty krąg: hasło na hasło i na to jescze jedno hasło. Żeby ogarnąć to o czym piszesz to chyba trzeba fortunę wydać na wszelkie opłaty jakie się pojawiają w związku z ruchem na portfelach. A do tego dochodzi cena sprzętu. To paranoia!










samsza
Twórcy aplikacji portfela mają techniczną możliwość oszukania użytkownika i celowego wygenerowania klucza, do którego sami mają dostęp. W świecie kryptowalut takie ukryte luki nazywa się backdoorami (tylnymi furtkami).To jedno z największych realnych zagrożeń w kryptowalutach – znacznie bardziej prawdopodobne niż to, że ktoś przypadkowo Twórcy aplikacji portfela mają techniczną możliwość oszukania użytkownika i celowego wygenerowania klucza, do którego sami mają dostęp. W świecie kryptowalut takie ukryte luki nazywa się backdoorami (tylnymi furtkami).To jedno z największych realnych zagrożeń w kryptowalutach – znacznie bardziej prawdopodobne niż to, że ktoś przypadkowo zgadnie Twój klucz.
miketheripper
"? Dziennikarze "CryptoSlate" piszą o "krachu losowości". "


Ja bym to połączył z pobieraniem danych z gospodarki świata - parametrów z różnych firm, organizacji, populacji itp

Powiązane: Janusz Krypto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki