Południowokoreańskie władze chcą schłodzić spekulacyjną gorączkę na rynku kryptowalut. Jak donosi Reuters, rząd w wydanym dziś oświadczeniu zapowiada m.in. zakaz oferowania anonimowych kont na platformach obsługujących wymianę oraz wyposażenie nadzorcy w narzędzia prawne umożliwiające zamknięcie giełd.
Handel kryptowalutami w Korei Południowej to bardzo popularne zajęcie, nie ograniczone do wąskiej grupy miłośników nowych technologii. Szacuje się, że około jednej piątej transakcji dokonywanych z użyciem bitcoina ma miejsce właśnie w tym kraju. Jak informuje agencja Reuters, południowokoreańska administracja rządowa doszła do wniosku, że rynek stał się już niebezpiecznie gorący. „Nie możemy już dłużej nie dostrzegać tej nienormalnej sytuacji” – wskazano w oficjalnym oświadczeniu.
W dokumencie zapowiedziano m.in. zakaz oferowania anonimowych rachunków na platformach oferujących handel kryptowalutami oraz uderzenie w podmioty, które wykorzystują wirtualne waluty do prania pieniędzy lub manipulowania kursami. “Będziemy odpowiadać na takie zjawiska z całą stanowczością, rezerwując sobie prawo do wykorzystania wszelkich instrumentów, łącznie z zamykaniem platform giełdowych, jeśli będzie to konieczne” – podkreślono w oświadczeniu.
Jak wskazuje agencja AFP, wszystkie anonimowe konta w serwisach umożliwiających obrót kryptowalutami mają zostać zamknięte w styczniu 2018 r. We wcześniejszych wypowiedziach przedstawiciele ministerstwa sprawiedliwości podkreślali, że nie wykluczają zaproponowania całkowitego zakazu obracania wszystkimi wirtualnymi walutami. Ten drastyczny środek miałby służyć ochronie klientów przed oszustwami i potencjalnymi stratami finansowymi.
Wieści z Korei znalazły odzwierciedlenie w notowaniach kryptowalut. Kurs bitcoina w stosunku do dolara amerykańskiego obniżył się w ciągu kilku godzin o niemal 2 tys. dol. i oscyluje wokół 14 tys. dol.































































