2 września o godzinie 10 rozpocznie się rozprawa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Tematem posiedzenia mają być pytania dotyczące spraw kredytów hipotecznych opartych na franku. Bankier.pl przypomina dotychczasowe koleje losu sądowej sagi.


Mija 9 miesięcy od momentu, w którym Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego postawiła 6 pytań kluczowych dla losów sądowych sporów wokół kredytów hipotecznych opartych na frankach szwajcarskich. Posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego najpierw dwukrotnie przełożono, a następnie, 11 maja 2021 r., przyszło kolejne rozczarowanie. Sędziowie zdecydowali się zwrócić o opinie do kilku instytucji.
Na jakie pytania miała odpowiedzieć Izba Cywilna?
Zestaw zagadnień skierowanych do sędziów można podzielić na dwie części. Pierwsza dotyczyła postępowania z umowami zawierającymi fragmenty uznane za niedozwolone. Sąd Najwyższy ma wypowiedzieć się, czy fragment kontraktu uznany za niewiążący (bo szkodzący konsumentowi) można zastąpić innym sposobem określenia kursu waluty. Jeśli odpowiedź miałaby brzmieć „nie”, sąd ma odpowiedzieć na dwa dodatkowe pytania:
- Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu indeksowanego do takiej waluty umowa może wiązać strony w pozostałym zakresie?
- Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu denominowanego w walucie obcej umowa ta może wiązać strony w pozostałym zakresie?
Upraszczając, czy umowa może zostać „odfrankowiona” - pozostać w kształcie, który dopuszcza stosowanie oprocentowania typowego dla zobowiązań opartych na walutach obcych (np. odniesionego do LIBOR CHF) i jednocześnie wyrażenia kwoty długu w złotych.
Kolejne pytanie brzmi następująco: „czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej, w wykonaniu której bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają odrębne roszczenia z tytułu nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron, czy też powstaje jedynie jedno roszczenie, równe różnicy spełnionych świadczeń, na rzecz tej strony, której łączne świadczenie miało wyższą wysokość?”. Kwestia dotyczy dylematu „teoria salda czy dwie kondykcje”.

Następne pytanie to „czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej z powodu niedozwolonego charakteru niektórych jej postanowień bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się od chwili ich wypłaty?”.
Ostatnia, 6 kwestia dotyka tzw. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału - „czy jeżeli w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej którejkolwiek ze stron przysługuje roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w wykonaniu takiej umowy, strona ta może również żądać wynagrodzenia z tytułu korzystania z jej środków pieniężnych przez drugą stronę?”.
Na część pytań już odpowiedziano
Niektóre ze spornych kwestii w międzyczasie już doczekały się rozstrzygnięcia na innej drodze. W lutowym orzeczeniu Sądu Najwyższego oraz odpowiedzi na pytania Rzecznika Finansowego wskazano zdecydowanie na podejście oparte na dwóch kondykcjach. Oznacza ono, że roszczenia banku i klienta się nie kompensują, co jest korzystne dla kredytobiorców (szersze wyjaśnienie przedstawiliśmy na łamach Bankier.pl).
W sprawie terminów przedawnienia roszczeń SN (w składzie siedmioosobowym) wypowiedział się również 7 maja. W orzeczeniu wskazano, że „kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna”.
Wyroki zapadające w sądach wskazują z kolei, że sędziowie zdecydowanie chętniej wybierają opcję uznania umowy za nieważną w całości niż „odfrankowienia”.
5 opinii, każda o czymś innym
Decyzja o zasięgnięciu opinii 5 instytucji zapadła 11 maja 2021 r. Zaskakujący był fakt, że na liście, obok Rzecznika Finansowego, NBP, KNF i Rzecznika Praw Obywatelskich, znalazł się Rzecznik Praw Dziecka. Instytucje dostały 30 dni na przygotowanie stanowisk, ale Sąd Najwyższy zastrzegł, że analiza pism może zająć nieco czasu.
W kolejnych tygodniach poznaliśmy punkt widzenia, nierzadko mocno rozbudowany objętościowo, zapytanych o zdanie przez SN podmiotów. Nie było specjalnych zaskoczeń.
W stanowisku NBP znalazła się sugestia, że "z punktu widzenia stricte ekonomicznego można oceniać jako proporcjonalne rozwiązanie odnośnie do umów, w przypadku których stwierdzono abuzywność tzw. klauzul przeliczeniowych, polegające na zastąpieniu kursu określonego w umowie innym kursem określanym w sposób wynikający z przepisów prawa lub zwyczajów". NBP opowiedział się za opcją dochodzenia przez banki roszczeń za korzystanie z kapitału i przeciwko „odfrankowieniu”. Sporo miejsca poświęcono systemowym aspektom problemu, a w szczególności ewentualnym konsekwencjom skrajnie niekorzystnych dla banków rozstrzygnięć.
Komisja Nadzoru Finansowego opowiedziała się po stronie ugód, co trudno uznać za zaskakujące w świetle wcześniejszych propozycji szefa tej instytucji. W piśmie przedstawiono w większym stopniu tło problemu (w tym kolejne szacunki efektów różnych rozstrzygnięć w wymiarze finansowym dla sektora bankowego) niż sugestie odnoszące się wprost do pytań stojących przed Sądem Najwyższym.
Zdecydowanie prokonsumenckie stanowisko przedstawił Rzecznik Finansowy, który wielokrotnie wypowiadał się w sprawie kredytów „frankowych”. RF opowiedział się przeciwko pobieraniu przez banki wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Przedstawił także omówienie orzecznictwa, podkreślając, że nie ma w polskim prawie przepisu pozwalającego na zastąpienie wadliwej klauzuli przeliczeniowej innym rozwiązaniem. Zdaniem Rzecznika dopuszczalne jest wyłącznie zastosowanie teorii dwóch kondykcji we wzajemnych rozliczeniach po uznaniu umowy kredytowej za nieważną. Można powiedzieć, że stanowisko RF powtórzyło wcześniejsze argumenty przewijające się w wystąpieniach tej instytucji.
W piśmie Rzecznika Praw Dziecka znalazły się natomiast wątki, które mogły zaskoczyć czytelnika. RPD przywołał fragmenty Konstytucji, wskazując, że prawa dziecka zasługują na silniejszą ochronę niż prawa konsumenta. Jednocześnie podkreślił, że umowy kredytowe tworzone były z naruszeniem prawa i mogły doprowadzić do ubóstwa rodzin, pozbawienia ich miejsca do życia, a w niektórych przypadkach do „ustanowienia instytucjonalnej pieczy zastępczej” nad dzieckiem. Co ciekawe, RPD opowiedział się jednocześnie za uprawnieniem banków do pobierania wynagrodzenia za korzystanie przez konsumenta z kapitału w razie upadku umowy. Przedstawił także oryginalną koncepcję szacowania tego parametru opartą na koszyku ofert kredytowych różnych banków.
Rzecznik Praw Obywatelskich poświęcił sporo uwagi wątkowi umocowania Izby Cywilnej SN w obecnym kształcie do niepodważalnego rozstrzygnięcia problemów sformułowanych w 6 pytaniach. Podkreślił, że w świetle wyroków TSUE "nie istnieje obecnie na tle prawa polskiego możliwość zastąpienia abuzywnej klauzuli przeliczeniowej przepisem prawa". Opowiedział się także przeciwko możliwości żądania przez banki rekompensaty za korzystanie z kapitału. Obszerna analiza szczegółowo dotyka wielu szczegółowych zagadnień prawnych i była z uznaniem komentowana przez prawników reprezentujących kredytobiorców.
Trudno ocenić, na ile przydatne dla sędziów okażą się stanowiska wymienionych instytucji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nie były one niezbędne z merytorycznego punktu widzenia. Analizy Rzecznika Finansowego czy nadzoru znane były już wcześniej, a SN zapewne doskonale orientuje się w orzecznictwie „frankowym” i niuansach prawa ochrony konsumenta.
Niskie oczekiwania przed kolejną rundą
Jeszcze kilka miesięcy temu kolejne zwroty akcji w sprawie „Sąd Najwyższy o frankach” rozgrzewały emocje kredytobiorców, prawników i inwestorów. W przeddzień zaplanowanego na 2 września posiedzenia Izby Cywilnej napięcia nie widać. Notowania banków na giełdzie pną się do góry, podobnie jak liczba pozwów kredytobiorców trafiających do sądów i kredytodawców.
Wśród ekspertów dominuje zwątpienie w rychłe rozstrzygnięcie wątpliwości przez Sąd Najwyższy. Przypomina się, po pierwsze, o skomplikowanej sytuacji w samej Izbie. Sędziowie „starzy” (wskazani przez poprzednią Krajową Radę Sądownictwa) mogą nie zechcieć orzekać wspólnie z „nowymi” (z wyboru tzw. neoKRS). W tle toczy się spór o status najważniejszych instytucji w wymiarze sprawiedliwości. Ewentualne orzeczenie, nawet jeśli zapadnie, może być później podważane.
Po drugie, w międzyczasie skierowano do TSUE kolejne pytania, które są zbieżne z kwestiami rozważanymi przez Sąd Najwyższy. „W sprawie toczącej się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy – Śródmieście w Warszawie sąd skierował pytanie do TSUE odnośnie dopuszczalności domagania się przez strony stosunku prawnego uznanego za nieważny na skutek występowania w nim klauzul niedozwolonych jakichkolwiek roszczeń przewyższających przekazane kwoty pod jakimkolwiek tytułem prawnym. Sprawa przed TSUE będzie rozpatrywana pod sygn. C-520/21. Tym samym pytanie nr 6 (dot. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału – PAP) straciło na aktualności wobec konieczności wypowiedzenia się w tej materii TSUE, którego wyroki mają charakter prawotwórczy” – komentowała dla PAP sprawę Agnieszka Sobczyk, z kancelarii K&L Legal Granat i Wspólnicy.
Z niepewnością w najbardziej kluczowych dla frankowych sporów kwestia można próbować sobie poradzić także w inny sposób. W lipcu pytania o sposób rozliczeń po uznaniu umowy kredytowej za nieważną skierowano także do 7-osobowego składu Sądu Najwyższego. „Innymi słowy, sąd chce się dowiedzieć, czy frankowicz, którego umowa została unieważniona, powinien oddać bankowi tylko pożyczony kapitał, czy również odsetki, a jeśli tak, to jakie” – wskazywał Eugeniusz Twaróg, opisując wniosek sędziów na łamach „Pulsu Biznesu”.
Brak rozstrzygnięcia 2 września nie przekreśla zatem szans na stopniowe wyjaśnienie podstawowych wątpliwości, z którymi zmagają się niektórzy sędziowie. Na sądowych salach w międzyczasie nadal zapadają rozstrzygnięcia, w większości niekorzystne dla banków.
































































