REKLAMA

Kredyty we frankach. Sąd Najwyższy potwierdza: roszczenia banku i klienta się nie kompensują

2021-05-07 13:45, akt.2021-05-07 17:32
publikacja
2021-05-07 13:45
aktualizacja
2021-05-07 17:32
Kredyty we frankach. Sąd Najwyższy potwierdza: roszczenia banku i klienta się nie kompensują
Kredyty we frankach. Sąd Najwyższy potwierdza: roszczenia banku i klienta się nie kompensują
fot. marekusz / / Shutterstock

Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko, że roszczenia banku i konsumenta są niezależne, nie ulegają automatycznie wzajemnej kompensacji - poinformował w piątek Sąd Najwyższy po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej dotyczącej kredytów walutowych.

Izba Cywilna Sądu Najwyższego w składzie siedmiorga sędziów wydała w piątek uchwałę, w której odpowiedziała na zagadnienie prawne Rzecznika Finansowego ws. rozliczania kwestii kredytów walutowych. Rzecznik, w pytaniach do SN, poprosił o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie polskich sądów dotyczących zasad, według których klient i bank powinni rozliczyć kredyt walutowy w przypadku uznania umowy za nieważną.

Sąd Najwyższy potwierdził, że wzajemne rozliczenia stron powinny być oparte na tzw. teorii dwóch kondykcji.

Przypomnijmy, że w przypadku orzeczenia stwierdzającego nieważność umowy kredytowej kluczowego znaczenia nabierają kwestie wzajemnych rozliczeń stron. Ścierają się tutaj dwa punkty widzenia:

  1. Według teorii dwóch kondykcji każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego. Takie roszczenie może zostać potrącone, jak również może być dochodzone w drodze powództwa wzajemnego.
  2. Zgodnie z teorią salda świadczenie wzajemne traktuje jako pozycję, którą od razu należy odjąć od wzbogacenia tak, że druga strona świadczenia wzajemnego zwraca jedynie nadwyżkę otrzymanego świadczenia ponad wartość świadczenia, które sama spełniła.

Bank może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna; bezskuteczność staje się definitywna, kiedy należycie poinformowany konsument nie wyraził zgody na abuzywne postanowienia lub sprzeciwił się skorzystaniu z ochrony przed nieważnością umowy - wynika z piątkowej uchwały Sądu Najwyższego.

Jak zastrzegł uzasadniający tę uchwałę sędzia Roman Trzaskowski "waga i poziom skomplikowania materii, która SN musiał się zająć powoduje, że (...) pełne wyjaśnienie wymaga daleko idącej precyzji, która będzie w uzasadnieniu pisemnym". "Sąd musiał powstrzymać się od wyjaśnienia tych zagadnień w sposób potoczny, gdyż zdaje sobie sprawę z tego (...) z jak dużą uwagą każde sowo sądu będzie śledzone" - dodał.

"Jest to kolejne orzeczenie SN dotyczące kwestii, która ze względu na swą wagę i skomplikowanie powinna być już dawno rozstrzygnięta przez ustawodawcę" - podkreślił ponadto sędzia Trzaskowski.

Dodał, że SN nie unika orzekania w takich sprawach, ale jest zobowiązany działać tylko w zakresie zadanych pytań. W związku z tym także piątkowa uchwała "dotyczy tylko niektórych zagadnień związanych z określeniem reżimu roszczeń restytucyjnych związanych z całkowitą bezskutecznością umowy kredytu spowodowaną zastrzeżeniem w niej niedozwolonych postanowień umownych".

Jak głosi piątkowa uchwała, "niedozwolone postanowienie umowne, jest od początku z mocy samego prawa dotknięte bezskutecznością na korzyść konsumenta, który może następczo udzielić świadomej i wolnej zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną".

Uchwała stanowi ponadto, że "jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, to konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy". "Kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna" - dodano w uchwale.

Sędzia Trzaskowski w uzasadnieniu zauważył, że w uchwale tej nie odpowiedziano dokładnie na pytanie Rzecznika Finansowego, ale przeformułowano zagadnienie, żeby odpowiedzieć na istotę wątpliwości.

Rzecznik zapytał bowiem SN, czy w przypadku stwierdzenia przez sąd nieważności umowy kredytu lub uznania za niedozwolone postanowień umownych przewidujących indeksację kredytu do waluty obcej, gdzie po usunięciu z niej postanowień niedozwolonych umowa kredytu nie może być dalej wykonywana, stronom umowy przysługują roszczenia, o których mowa w przepisie art. 410 par. 2 Kodeksu cywilnego w związku z art. 405 Kodeksu cywilnego.

Pierwszy z tych przepisów dotyczy świadczeń nienależnych. Zgodnie z tą normą, świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia. Z kolei drugi przepis zobowiązuje do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości podmiotu, który to bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby.

SN przypomniał w piątek, że zgodnie ze wskazówkami prawa i orzecznictwa europejskiego niedozwolone postanowienia umowne, nazywane postanowieniami abuzywnymi, należy uznać za nigdy nieistniejące, w związku z czym nie mogą one wywoływać skutków wobec konsumenta, a zapłacone kwoty są nienależne i podlegają restytucji.

Sędzia wskazał przy tym, że abuzywność postanowienia, może pociągać za sobą nie tylko skuteczność samego postanowienia, ale może oddziaływać na skuteczność pozostałej treści umowy. "Ponieważ umowa, która nie może wiązać bez niedozwolonego postanowienia, jest w całości bezskuteczna" - dodał sędzia.

Podkreślił też, że SN podtrzymał stanowisko wyrażone w uchwale z lutego br. i powtórzył, że "roszczenia banku i konsumenta o zwrot świadczeń spełnionych na podstawie bezskutecznej odmowy mają charakter odrębny, są zatem niezależne, co oznacza, że nie ulegają automatycznie wzajemnej kompensacji i konsument może żądać zwrotu w całości spłaconych rat kredytu niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu".

W uchwale 16 lutego SN uznał, że w przypadku unieważnienia umowy o kredyt walutowy do rozliczenia banku i klienta ma zastosowanie tzw. zasada dwóch kondykcji, a nie przeciwstawiana jej teoria salda. To oznacza, że każde roszczenie zarówno kredytobiorcy, jak i banku, o wydanie wzbogacenia należy traktować oddzielnie i niezależnie od drugiego. Z kolei zgodnie z teorią salda "w przypadku nieważnej umowy wzajemnej przedmiotem roszczenia restytucyjnego nie jest osobno każde ze spełnionych świadczeń, lecz jedynie nadwyżka wartości jednego z nich nad wartością drugiego".

SN wyjaśnił też w piątek, że do czasu kiedy umowa staje się definitywnie bezskuteczna, jej skuteczność pozostaje w zawieszeniu, a bank nie może domagać się zwrotu świadczenia na jej podstawie. Dodano, że skoro bank nie może się do czasu definitywnego upadku umowy domagać zwrotu świadczenia spełnionego na jej podstawie, to nie może również rozpocząć biegu przedawnienia tego roszczenia.

Według SN, bieg przedawnienia roszczeń restytucyjnych konsumenta nie może rozpocząć się zanim konsument dowiedział się o niedozwolonym charakterze postanowienia.

"Bank może żądać zwrotu świadczeń spełnionych na podstawie umowy kredytu dotkniętej wadliwością polegającą na zastrzeżeniu jej niedozwolonego postanowienia umownego dopiero wtedy, gdy ta bezskuteczność stanie się definitywna" - mówił sędzia Trzaskowski.

Sędzia Trzaskowski podkreślił przy tym, że bezskuteczność staje się definitywna, kiedy "należycie poinformowany o abuzywności postanowienia i jego konsekwencjach konsument nie wyraził zgody na postanowienie, czyli nie potwierdził tego postanowienia abuzywnego, lub sprzeciwił się skorzystaniu z ochrony przed nieważnością umowy".

Na czym polega teoria dwóch kondykcji

"Z perspektywy niemal każdego tzw. procesu frankowego jest dość istotna. Teoria dwóch kondykcji stawia bowiem konsumentów inicjujących postępowania przeciwko bankom o zwrot nienależnie wniesionych rat lub o zwrot nadpłaconych rat w komfortowej sytuacji. Pozwala im bowiem dochodzić choćby i sumy wszystkich dotychczas wniesionych rat (zarówno kapitałowych, jak i odsetkowych) bez obawy, że sąd sam z siebie zlimituje to żądanie lub je oddali biorąc pod uwagę (i to z urzędu) przeciwstawne roszczenie banku o zwrot kapitału kredytu, jak nakazywałaby z kolei teoria salda. W jej przypadku wierzycielem jest ten, czyje roszczenie pieniężne jest po prostu większe, bez potrzeby dokonywania potrąceń (kompensat).

Spójrzmy na następujący przykład. Na podstawie umowy kredytu denominowanej kursem CHF bank wypłacił Kowalskim w 2008 r. kwotę 500 tys. zł na budowę domu. Do roku 2020 r. Kowalscy spłacili w sumie (tytułem kapitału i odsetek) kwotę 400 tys. zł i o taką też sumę pozwali bank, który „wyceniał” ich kredyt na 2020 r. na sumę (saldo) 600 tys. zł. W przypadku teorii salda, która nie znalazła uznania w Sądzie Najwyższym sąd mógł oddalić powództwo Kowalskich, uznając że nie są oni wierzycielami, lecz dłużnikami banku na kwotę 100 tys. zł. W przypadku teorii dwóch kondykcji sąd powinien zasądzić kwotę 400 tys. zł, zaś bank może ewentualnie dochodzić w osobnym procesie swoich 500 tys. zł lub próbować potrącić tą wierzytelność z dochodzoną lub już zasądzoną kwotą 400 tys. zł." - tak komentował tę kwestię dla Bankier.pl Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p.

Od kiedy biegnie przedawnienie roszczeń banku?

Sąd Najwyższy wypowiedział się także w kwestii przedawnienia roszczeń po uznaniu umowy kredytowej za nieważną. Przypomnijmy, że jest problem kluczowy. Możliwych jest kilka opcji:

  • Od daty wypłaty kredytu – skoro umowa ze względu na wadliwą konstrukcję nie obowiązywała od początku.
  • Od momentu, w którym konsument powołał się na nieważność umowy, zakwestionował ją.
  • Od daty ogłoszenia wyroku  („konstytutywne orzeczenie sądu”).

W przypadku przyjęcia trzeciej opcji bank może zgłosić w oddzielnym postępowaniu żądanie zwrotu wypłaconej kwoty i przyjąć, że roszczenie nie będzie przedawnione. W pozostałych przypadkach kredytodawca musi się liczyć z tym, że klient podniesie skutecznie zarzut przedawnienia. Frankowicz nie musiałby zatem zwracać przekazanych mu środków.

Sąd Najwyższy wskazał, że „kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna”. Od tego momentu też rozpocznie się bieg przedawnienia. Opowiedział się zatem za trzecią z wymienionych opcji.

Eksperci komentują

"Sędzia sprawozdawca podkreślił, że to kolejne orzeczenie SN w kwestii, która już dawno powinna zostać uregulowana przez ustawodawcę. Biorąc pod uwagę, jak bardzo oczekiwane było to rozstrzygnięcie i z jaką uwagą jest śledzone każde słowo, Sąd Najwyższy ograniczył się jedynie do krótkiego przedstawienia ustnych motywów. Natomiast pełne wyjaśnienie zostanie przedstawione w pisemnym uzasadnieniu uchwały" - wskazuje Kacper Jankowski, Prezes Zarządu VOTUM Robin Lawyers S.A.

"Co więcej, treść uchwały nie odpowiada wprost na pytania rzecznika tylko je przeformułowuje do najistotniejszej kwestii roszczeń stron po upadku umowy. Tym samym Sąd Najwyższy podtrzymał ustalenia uchwały z 16 lutego 2021 r. i powtórzył, że roszczenia konsumenta i banku są niezależne.

Dlatego konsument może żądać zwrotu wpłaconych rat, bez względu na to, czy spłacił już otrzymany kapitał od banku. Natomiast bank może żądać świadczeń spełnionych na podstawie umowy kredytu dotkniętej wadliwością, dopiero po stwierdzeniu definitywnego upadku umowy. Sąd Najwyższy podkreślił, że uchwała dotyczy wykładni prawa krajowego, niemniej jednak podczas orzekania zastosował się do wskazówek orzecznictwa TSUE i przepisów Dyrektywy 93/13" - dodaje Jankowski.

„Dzisiejsze rozstrzygnięcie SN jest istotne co najmniej z paru powodów. Po pierwsze dlatego, że uzyskało moc zasady prawnej, a zatem wszystkie składy Sądu Najwyższego od dziś będą się musiały do tego stosować. Po drugie, przesądzone zostało, że gdyby nieważność umowy stała się faktem, a już wiemy, patrząc na rozstrzygnięcie TSUE, że jest to opcja niepożądana, ale czasem może się przytrafić. To wiemy już, że każda ze stron rozlicza się osobno, a roszczenia banku przedawniają się licząc od momentu, kiedy bezskuteczność umowy stała się definitywna. A nie od momentu, kiedy bezskuteczna umowa została zawarta.

Jest to kolejny dowód na próbę połączenia reguł prawa z zasadami społecznej gospodarki rynkowej. To ważny i cenny sposób myślenia, opisywania rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Warto też odnotować, że sędziowie Sądu Najwyższego zwrócili uwagę, że nie uchylając się od odpowiedzi na palące problemy, dostrzegają potrzebę ingerencji ustawodawcy” – komentuje Piotr Bodył-Szymała z „Monitora Prawa Bankowego”.

„Podejmując dzisiejszą uchwałę Sąd Najwyższy uratował banki przed całkowitym zatonięciem. Uznał bowiem, że roszczenia banków o zwrot kapitału zaczynają biec dopiero od momentu ostatecznego i definitywnego uznania, że umowa jest nieważna. Zdaniem Sądu, taki moment nastąpi dopiero po jednoznacznej deklaracji konsumenta, że tego właśnie chce i godzi się na skutki tej nieważności.

Jednocześnie jednak podobną drogę do dochodzenia roszczeń otworzył Sąd Najwyższy dla konsumentów. Zdaniem Sądu, roszczenia kredytobiorców o zwrot wpłaconych rat też  stają się wymagalne dopiero  od świadomego zakwestionowania umowy kredytowej. Dotychczas panowało przeświadczenie, że roszczenia te przedawniają się z upływem 10 lat od dokonywania poszczególnych wpłat, co wiązałoby się z uznaniem, że część roszczeń kredytobiorców uległa już przedawnieniu.

Podsumowując, dzisiejsza uchwała pozostawia i bankom i kredytobiorcom otwartą drogę do żądania zwrotu nienależnych świadczeń wynikających z nieważnej umowy, przy czym dotyczy to tylko zwrotu udostępnionego kapitału i wpłaconych rat. Uchwała w żaden sposób nie odniosła się do kwestii roszczeń banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Odpowiedzi dotyczącej tego zagadnienia możemy spodziewać się w uchwale, która zostanie wydana przez SN  już 11 maja” - komentuje mec. Izabela Libera z Kancelarii Radców Prawnych Libera i Wspólnicy.

"Istotne jest też wyraźnie potwierdzenie przez Sąd Najwyższy w komentowanej uchwale, że postanowienie niedozwolone nie wiąże konsumenta (jest dotknięte bezskutecznością) od samego początku (tj. od daty zawarcia umowy kredytu), a nie dopiero od powołania się przez konsumenta na taki zarzut czy złożenia jakiegokolwiek oświadczenia w tym przedmiocie. Konsument może co najwyżej później uznać daną klauzulę za skuteczną wobec niego, wstecznie przywracając ją 'do życia', ale wymaga to jego świadomej i wolnej decyzji w tym zakresie. Tu widać wpływ niedawnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 29 kwietnia 2021 r. (C-19/20), który tej materii poświęcił wiele miejsca w uzasadnieniu swojego orzeczenia. W praktyce oznacza to tyle, że konsument może żądać zwrotu świadczeń nienależnych (rat) za cały okres spłaty kredytu, a nie dopiero od złożenia reklamacji czy wytoczenia powództwa opartego na zarzucie nieważności umowy kredytu, choć SN nie wypowiedział się jeszcze w kwestii przedawnienia roszczeń konsumenta względem banku.

Poruszono natomiast – pośrednio jak na razie – kwestię przedawnienia roszczeń banku wobec konsumenta (o zwrot kapitału kredytu), uznając że wymagalność tego typu wierzytelności powstaje nie z chwilą wypłaty kredyty, lecz znacznie później – z momentem trwałej bezskuteczności umowy kredytu. To SN musi wyjaśnić w pisemnym uzasadnieniu, bo moment ten wydaje się bardzo płynny i może oznaczać albo wyrażenie przez konsumenta woli 'unieważnienia' umowy kredytu, albo dopiero prawomocny wyrok stwierdzający taką nieważność. O ile poprzednie tezy nie budzą większych wątpliwości, to tutaj SN ewidentnie wykazał się elastycznością i wbrew dość jasnym przepisom o przedawnieniu i zamiast korzystać z klauzuli generalnej (swego rodzaju wentyla bezpieczeństwa) w postaci zasad słuszności czy zasad współżycia społecznego po prostu przesunął datę wymagalności roszczeń kredytodawcy, tym samym zabezpieczając sektor bankowy przed jeszcze większymi stratami, które by groziły bankom w razie niemożliwości odzyskania choćby nominalnych kwot kredytów" - komentuje Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p.

ZBP: Uchwała stwarza dobry klimat do pracy nad ugodami 

Związek Banków Polskich pozytywnie ocenia piątkową uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych. Zdaniem bankowców, sąd jednoznacznie opowiedział się przeciwko liczeniu przedawnienia roszczeń od momentu wypłaty kredytu. Uchwała stwarza dobry klimat do kontynuowania prac nad propozycjami ugodowymi z klientami banków - poinformował PAP Biznes wiceprezes ZBP, Tadeusz Białek.

"W ocenie środowiska bankowego odbieramy to orzeczenie pozytywnie. To racjonalny kierunek, który jest potwierdzeniem w dużej części tych tez, które były wyrażone w połowie lutego w uchwale trzech sędziów" - powiedział PAP Biznes wiceprezes Związku Banków Polskich, Tadeusz Białek.

"Sąd Najwyższy jednoznacznie wypowiedział się, że nie ma przedawnienia liczonego od momentu wypłaty kredytu, więc tutaj praktycznie w gruzach padły oczekiwania kancelarii frankowych, które liczyły, że SN będzie liczyć przedawnienie od wypłaty kredytu, a to by oznaczało, że klienci mają darmowe mieszkania" - dodał.

Jego zdaniem, piątkowe orzeczenie Sądu Najwyższego stwarza dobry klimat dla ugód z frankowiczami.

"Mojej oczenie, racjonalne i wyważone tezy zarówno czwartkowego orzeczenia TSUE i dzisiejsze orzeczenie, które wytrąca jedne z najdalej idących oczekiwań, dotyczące liczenia przedawnienia czy wykluczenia wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, dają dobry klimat, by kontynuować rozpoczęte prace nad wypracowaniem propozycji ugodowych na szerszą skalę" - powiedział Białek.

Wiceprezes ocenił, że sąd nie wykluczył żadnych roszczeń związanych z rozliczeniem nieważności umowy, nie wykluczył też wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. "Roszczeń tych także jednak nie potwierdził" - powiedział Białek.

W opinii wiceprezesa, Sąd Najwyższy potwierdził stanowisko wyrażone w uchwale z 16 lutego 2021 r., że w razie nieważności umowy każdej ze stron przysługuje roszczenie o zwrot spełnionego przez tę stronę świadczenia (teoria dwóch kondykcji).

Sąd Najwyższy potwierdził stanowisko Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy potwierdził stanowisko Rzecznika Finansowego ws. kredytów walutowych - podał w piątek w komunikacie Rzecznik. Dodał, że decyzja SN ma moc zasady prawnej i zapewnia większą przewidywalność orzecznictwa w tzw. sprawach frankowych.

Jak wskazano w komunikacie, Sąd Najwyższy na posiedzeniu Izby Cywilnej w 7-osobowym składzie orzekł, że w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu walutowego, strony sporu powinny rozliczyć się według teorii dwóch kondykcji.

Uchwała podjęta w piątek przez SN ma moc zasady prawnej i zapewnia większą przewidywalność orzecznictwa w tzw. sprawach frankowych i jest zgodna ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego, który wnioskował jednocześnie o ujednolicenie orzecznictwa sądowego - podano.

"Podjęta uchwała potwierdza korzystny dla konsumentów trend w orzecznictwie" – ocenił, cytowany w komunikacie Rzecznik Finansowy Mariusz Jerzy Golecki.

Jak wyjaśnił, zapewnia przewidywalność linii orzeczniczej, a tylko w takich warunkach klienci są w stanie oszacować możliwe skutki finansowe określonych działań. Uchwała ma zatem znaczenie zarówno dla tych, którzy będą chcieli dochodzić swoich praw w sądzie, jak i tych, rozważających możliwość polubownego rozwiązania sporu.

"Po drugie, i równie ważne, zastosowanie teorii dwóch kondykcji korzystniejsza dla konsumentów, którzy są słabszą stroną w sporach z instytucjami finansowymi i to oni ponoszą konsekwencje stosowanych przez banki w umowach kredytowych niedozwolonych postanowień" - dodał.

W komunikacie wskazano, że do tej pory sądy powszechne prezentowały rozbieżne stanowiska w sprawie wzajemnych rozliczeń tzw. frankowiczów z bankami. Rzecznik Finansowy postulował, by Sąd Najwyższy jednoznacznie określił zasady, według których strony mają rozliczyć roszczenia w przypadku uznania umowy kredytowej za nieważną. Wskazał, że z prawnego punktu widzenia uzasadnione jest stosowanie teorii dwóch kondykcji.

"W praktyce oznacza to, że w razie uznania umowy za nieważną, kredytobiorca ma prawo domagać się od banku zwrotu w całości spełnionych świadczeń, nawet w sytuacji, gdy nie spłacił jeszcze kredytu" - wskazała Ewa Skibińska z biura Rzecznika Finansowego. Wyjaśniła, że w takim przypadku kluczowe jest, ile kredytobiorca oddał bankowi, a nie ile od niego pożyczył. Ponadto, aby dochodzić zwrotu kwoty wypłaconego kredytu bank powinien wystąpić z własnym roszczeniem.

"Żeby ułatwić rozliczenie, każda ze stron może złożyć oświadczenie o potrąceniu. Na przykład klient, który do tej pory spłacił mniej niż wynosiła kwota udzielonego kredytu, może wówczas uregulować tylko różnicę między tymi wartościami" - dodała.

Wskazała, że zakwestionowana dziś przez Sąd Najwyższy teoria salda mówiła natomiast o tym, że przedmiotem roszczenia mogłaby być tylko różnica między wartością kredytu, a spłaconymi już ratami.

Zdaniem Rzecznika Finansowego teoria salda jest niekorzystna dla konsumentów, nie ma też podstaw w obowiązujących przepisach prawa. Przy zastosowaniu teorii salda, sąd przyznałby tylko różnicę między sumą wpłaconych przez klienta rat i udostępnioną przez bank kwotą.

"Dochodziłoby wtedy do paradoksalnej sytuacji. Choć sąd stwierdziłby nieważność umowy, to proces zakończyłby się przegraną dla konsumenta w zakresie żądania zwrotu sumy spłaconych rat. Teoria salda – co najważniejsze – nie prowadziła do osiągnięcia celu w postaci załatwienia sprawy w jednym procesie. W przypadkach, gdy sądy stosowały tę teorię, kredytobiorcy nadal spotykali się z późniejszymi pozwami ze strony banków" - podano.

Jak zaznaczył Rzecznik Finansowy, wskazanie jakie zasady powinny być stosowane do rozliczenia umowy w przypadku uznania jej za nieważną poprawi bezpieczeństwo obrotu prawnego oraz podniesie zaufanie konsumentów do stabilności prawa. "Brak przewidywalności w tym zakresie powodował, że składając pozew, klient musiał uwzględniać szereg sprzecznych poglądów prawnych, co wymusza formułowanie żądań ewentualnych w pozwie. Skutkowało to niepotrzebnym wydłużaniem oraz komplikowaniem postępowań sądowych, co było niekorzystne dla konsumentów" - oceniła Golecki.

Wskazał, że instrumenty, którymi dysponuje Rzecznik Finansowy, pozwalają na realną poprawę sytuacji konsumentów w Polsce. "Jeśli zauważę podobne problemy w innych aspektach, będę korzystał ze wszystkich dostępnych sposobów, żeby wspierać klientów w sporach z instytucjami finansowymi" – zadeklarował.

Wniosek do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego, które ma istotny wpływ na prawa konsumentów w naszym kraju. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do zapewniania przewidywalności orzecznictwa, przez ujednolicenie linii orzeczniczej sądów powszechnych oraz stanowi asumpt do rewizji postawy sektora bankowego. Od 2003 roku Rzecznik Finansowy złożył 24 wnioski o uchwałę Sądu Najwyższego (włączając powyższy). Do tej pory Sąd podjął 22 uchwały, z czego 21 razy podzielił pogląd Rzecznika wyrażony we wniosku - podano w piątkowym komunikacie.

Piątkowa uchwała Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wyprzedza uchwałę pełnego składu tej izby. Posiedzenie całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zostało wyznaczone na 11 maja.

Frankowe orzeczenie. TSUE zdaje się na sądy krajowe

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który wydał w czwartek wyrok dotyczący kredytów we frankach szwajcarskich, uznał, że skutki stwierdzenia przez sąd istnienia nieuczciwego warunku w takiej umowie podlegają przepisom prawa krajowego, przy czym kwestia utrzymywania się w mocy takiej umowy powinna być oceniana przez sąd krajowy - podał w czwartek w komunikacie prasowym TSUE.

Bankier.pl/PAP Biznes

Michał Kiaiel/ Marcin Jabłoński, Mateusz Mikowski, Longina Grzegórska-Szpyt

lgs/ drag/ mm/ mja/ robs/

Źródło:Bankier24
Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (93)

dodaj komentarz
koba2020
Sent: Friday, October 29, 2004 5:27 PM
Subject: kredyt hipoteczny

Dzień Dobry!
Zgodnie z naszą rozmową telefoniczną przesyłam Panu kalkulator kredytowy ...........
- PLN - 8,20%
- CHF - 2,68%

1/ taki byl dyskont % w BPH PLN do CHF, a kwota kredytu 100 000 CHF,
2/ mam te arkusze w excelu z 2004
Sent: Friday, October 29, 2004 5:27 PM
Subject: kredyt hipoteczny

Dzień Dobry!
Zgodnie z naszą rozmową telefoniczną przesyłam Panu kalkulator kredytowy ...........
- PLN - 8,20%
- CHF - 2,68%

1/ taki byl dyskont % w BPH PLN do CHF, a kwota kredytu 100 000 CHF,
2/ mam te arkusze w excelu z 2004 w katalogu BPH KREDYT DOM,
3/ wziąłem naturalnie CHF i splacilem, ostatnie raty trochę "wątrobą szarpało" ale miałem świadomość tego ryzyka zaciągając kredyt w walucie,
4/ pamiętam do dziś iak sąsiedzi /tez kredyciarze CHF/ z "bananem" na twarzy poklepywali mnie po ramieniu i stwierdzali, że kredyty to trzeba wiedzieć jakie brać,
5/ nie zaliczam się raczej do pazernych czy zazdrosnych, ale mam taką cichą nadzieje, że
- tym co wzięli i spłacili kredy w CHF też jakaś rekompensata się należy !
- tym co wzięli w PLN naturalnie też należy się wszystko przeliczyć !
tak to ludzku w ramach €urosocjalistycznej solidarności społecznej.


sartan
A co z wpisem na hipotekę w KW na kwotę 2 x wysokość kredytu?
Można od tego żądać od banku odsetek ustawowych?
Przecież klient też nie mógł swobodnie dysponować swoim mieszkaniem.
lebero654
Mój ojciec mawiał: "Ślepy w karty nie gra". Nie przyjmuję opowiastek frankowiczów, że nie wiedzieli o ryzyku kursowym. Po prostu grupa cwaniaczków chce się wzbogacić kosztem reszty społeczeństwa przy okazji dając zarobić "kancelariom" prawniczym. Przecież od laty gazety pisały o tym, żeby nie zaciągać Mój ojciec mawiał: "Ślepy w karty nie gra". Nie przyjmuję opowiastek frankowiczów, że nie wiedzieli o ryzyku kursowym. Po prostu grupa cwaniaczków chce się wzbogacić kosztem reszty społeczeństwa przy okazji dając zarobić "kancelariom" prawniczym. Przecież od laty gazety pisały o tym, żeby nie zaciągać kredytu w walucie, w której się nie zarabia. Ryzyko kursowe jest abecadłem przy obrocie walutami i takie zapisy musiały być w umowie kredytu. Ale jak się nie czyta, a liczy ryzyko tylko przy korzystnym kursie, zaś nie myśli co będzie, gdy kurs będzie niekorzystny. A wystarczy wziąć kalkulator lub arkusz kalkulacyjny i policzyć wariant optymistyczny i pesymistyczny.
No ale jak 7% społeczeństwa czyta cokolwiek, a z tego ze zrozumieniem ? to mamy tego skutki.

Tu przytyk do władców. Zamiast uczyć religii, należałoby nauczyć dzieci rzeczy użytecznych - pisania bezwzrokowego na klawiaturze, informatyki, wstępu do ekonomii w tym ekonomii gospodarstwa domowego, zasad zdrowego odżywiania i prawidłowego gotowania i innych rzeczy bezwzględnie potrzebnych we współczesnym świecie, jak choćby wychowanie i opieka nad dzieckiem, wiedzy o podatkach itp.
Nie może być tak, że szkoła wypuszcza analfabetów ekonomicznych i społecznych i urzędników stukających dwoma palcami w klawiaturę.
jas2
"Mój ojciec mawiał: "Ślepy w karty nie gra". Nie przyjmuję opowiastek frankowiczów, że nie wiedzieli o ryzyku kursowym."

Twój ojciec słusznie mówił o grze w karty. Sam to często powtarzałem i powtarzam.
Ale uwaga! Kredyt to nie poker a bank to nie kasyno.

Ludzie pożyczają pieniądze
"Mój ojciec mawiał: "Ślepy w karty nie gra". Nie przyjmuję opowiastek frankowiczów, że nie wiedzieli o ryzyku kursowym."

Twój ojciec słusznie mówił o grze w karty. Sam to często powtarzałem i powtarzam.
Ale uwaga! Kredyt to nie poker a bank to nie kasyno.

Ludzie pożyczają pieniądze u mafii i wiedzą, że mogą stracić życie jak nie oddadzą. Ludzie pożyczają w firmach pożyczkowych i wiedzą, że mogą być oskubani.

Jeśli jednak idą do banku, który jest jedną z instytucji zaufania publicznego, to liczą na uczciwą umowę kredytową.
analaya
To jest naprawdę trudny temat, niestety sama też popełniłam ten błąd i wzięłam kredyt we frankach :( powiem tak - samodzielnie nic się nie zdziała. Jeśli chce się odzyskać od banku jakieś pieniądze to tylko z pomocą prawną. Ja korzystałam z usług kancelarii Lextio i oni naprawdę znają się na temacie, z powodzeniem To jest naprawdę trudny temat, niestety sama też popełniłam ten błąd i wzięłam kredyt we frankach :( powiem tak - samodzielnie nic się nie zdziała. Jeśli chce się odzyskać od banku jakieś pieniądze to tylko z pomocą prawną. Ja korzystałam z usług kancelarii Lextio i oni naprawdę znają się na temacie, z powodzeniem prowadzą spory frankowe.
lukaszslask
Piszcie sensownie,bo swego czasu tez bralem kredyt na firme 50 tys euro do oddania 50 tys euro,bardzo korzystny niska marza,ale rozliczalem sie wtedy w euro i zanosilem do Banku Euro.....
Co jest nie tak z tymi frankami???napewno MBan ma problem,bo sam sobie ustalal oprocentowanie kredytu frankowego i to jest nie zgodne,ale nie
Piszcie sensownie,bo swego czasu tez bralem kredyt na firme 50 tys euro do oddania 50 tys euro,bardzo korzystny niska marza,ale rozliczalem sie wtedy w euro i zanosilem do Banku Euro.....
Co jest nie tak z tymi frankami???napewno MBan ma problem,bo sam sobie ustalal oprocentowanie kredytu frankowego i to jest nie zgodne,ale nie ma to znaczenia w jakiej walucie bylby taki kredyt,czy jeny,czy liry i tu Klienci maja napewno racje,ale pisze o co chodzi,a nie ze nas okradli,bo tak.....
frankmaster
EUR jest w konsolidacji (kurs długoterminowo oscyluje w granicach powiedzmy 3,85-4,65 więc ma górną i dolną granicę), a CHF w trendzie wzrostowym (nie ma górnego ograniczenia, sky is the limit) - a to ogromna różnica. Śmiecie w banków to wiedziały i wbiły frankowców na minę.
frankmaster odpowiada frankmaster
Kus CHFPLN po prostu nieustannie drożeje i pomimo, że spłacach uczciwie raty, kapitał przeliczony PLN nieustannie rośnie.
lukaszslask
Poprostu w ktoryms momencie nie ktorym Osobom troche odbilo i chcieli wszystko,biorac na to kredyty,a ze w tym wszystkim interes maja Panstwa,bo im z tego podatki kapia,to ktos sobie wymyslil,ze beda zerowe stopy,wczesniej we frankach,a terz juz doszlo do zlotego....
Kredyty nigdy nie byly za darmo,jak komus kredyt nie pasuje
Poprostu w ktoryms momencie nie ktorym Osobom troche odbilo i chcieli wszystko,biorac na to kredyty,a ze w tym wszystkim interes maja Panstwa,bo im z tego podatki kapia,to ktos sobie wymyslil,ze beda zerowe stopy,wczesniej we frankach,a terz juz doszlo do zlotego....
Kredyty nigdy nie byly za darmo,jak komus kredyt nie pasuje to moze oszczedzac przez dwadziescia lat na dom i na starosc sie dorobic,jak kazdy musialby oszczedzac na auto ,a nie brac leasingu na 1%,to wtedy by te zachodnie autka nie kosztowaly 200-300 tys,tylko wlasnie w ich cenach jest zawarty juz ten kredyt...i dlatego wszystkim sie wydaje,ze dostaja leasing 1%

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki