REKLAMA
WEŹ UDZIAŁ

Indyjska giełda weszła na giełdę. Co dzieje się na rynku ze 129 mln inwestorów?

Michał Misiura2026-09-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-09-25 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Giełda, na której liczba inwestorów urosła w dwa lata o 40%, przekraczając liczbę 129 mln, sama trafiła na parkiet. Czwartkowy debiut National Stock Exchange z wyceną sięgającą 48 mld dolarów kończy dekadę starań spółki o wejście na parkiet. Wydarzenie przypada jednak na trudny moment dla indyjskiego rynku, gdy kapitał zagraniczny wycofuje miliardy dolarów, a indeks Nifty 50 zmierza do pierwszej rocznej straty od ponad dziesięciu lat.

Indyjska giełda weszła na giełdę. Co dzieje się na rynku ze 129 mln inwestorów?
Indyjska giełda weszła na giełdę. Co dzieje się na rynku ze 129 mln inwestorów?
fot. ZRyzner / / Shutterstock

24 września 2026 roku na giełdzie w Mumbaju (BSE) zadebiutowały akcje National Stock Exchange (NSE) - największego operatora giełdowego w Indiach. Oferta publiczna o wartości 2,3 mld dolarów była drugim największym IPO w historii kraju, po wycenionym na 3,3 mld USD debiucie Hyundai Motor India z 2024 roku. Popyt ze strony instytucji 12-krotnie przewyższył liczbę oferowanych walorów, a wartość zapisów sięgnęła 10 mld dolarów. Wycena spółki na poziomie 4,56 biliona rupii (47,55 mld dolarów) daje NSE miejsce w pierwszej dziesiątce największych firm w kraju oraz wśród dziesięciu największych notowanych giełd świata.

Pierwsze godziny handlu przyniosły jednak ograniczoną reakcję rynku. Kurs rósł maksymalnie o 5% wobec ceny z oferty (1785 rupii). Ostatecznie w dniu debiutu notowania NSE zakończyły sesję na poziomie 1818 rupii, zyskując 1,85%. 

Dobre wyniki z przeszłości, w tym 15-krotny wzrost zysku netto w ciągu dekady, napotykają na nową rzeczywistość - w roku finansowym kończącym się w marcu zysk netto NSE spadł o 15% do poziomu 103 mld rupii (1,07 mld dolarów).   

Za około dwie trzecie przychodów giełdy odpowiada rynek instrumentów pochodnych, a same opcje na indeksy odpowiadały w ostatnim roku za 77% jej wpływów transakcyjnych. Przez lata handel opcjami był w Indiach masową formą spekulacji, co skłoniło regulatora SEBI do wprowadzenia surowych obostrzeń, takich jak podniesienie wymaganych depozytów, powiększenie minimalnych pozycji i ograniczenie wygasania kontraktów. Odbiło się to na marżach NSE.

Scammingout

Wyboista droga na giełdę i "marionetka w rękach jogina"

fot. Francis Mascarenhas / Reuters / Forum / FORUM

Jak opisał to "Financial Times", aby zrozumieć pozycję NSE, trzeba cofnąć się do wczesnych lat 90., gdy Indie likwidowały system gospodarczy znany jako "Licence Raj", oparty na państwowych pozwoleniach. Ówczesny rynek kapitałowy był zdominowany przez zamknięty i powolny parkiet Bombay Stock Exchange (BSE), gdzie transakcje realizowano ręcznie na papierze. Powstała z inicjatywy państwa NSE wprowadziła w pełni elektroniczny system obrotu. Mimo oporów ze strony tradycyjnych maklerów i problemów z infrastrukturą telefoniczną w kraju, nowa giełda w dwa lata osiągnęła obroty trzykrotnie wyższe od BSE.

Droga National Stock Exchange na parkiet była jednak wyjątkowo długa i wyboista. Rozpoczęła się w 2016 roku, kiedy giełda po raz pierwszy złożyła wniosek o IPO. Proces został jednak wstrzymany z powodu ujawnionego skandalu, dotyczącego priorytetowego dostępu wybranych brokerów do systemów transakcyjnych (tzw. co-location).

Co więcej w toku śledztwa wyszło na jaw, że ówczesna prezes NSE, Chitra Ramkrishna, dzieliła się poufnymi informacjami z tajemniczym przewodnikiem duchowym z Himalajów. W lutym 2022 roku Indyjska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEBI) zarzucił jej, że była "marionetką w rękach jogina" - wspominał "Financial Times". 

Chitra Ramkrishna została aresztowana w marcu 2022 roku i zwolniona za kaucją 9 miesięcy później. 23 września 2026 roku, sąd oddalił skargę indyjskiego Centralnego Biura Śledczego na tę decyzję. Sprawa byłej prezes NSE pozostaje w toku.

Prawne problemy NSE zakończyły się dopiero w lipcu 2026 roku, gdy giełda zgodziła się zapłacić 155 mln dolarów w ramach ugody. To otworzyło jej drogę na giełdę. 

Indyjski inwestor kupował, gdy zagranica sypała akcjami. Teraz przestał

Przez ostatnie dwa lata to lokalni inwestorzy indywidualni chronili indyjski rynek akcji przed głębszym spadkiem - zwróciła uwagę agencja Reutera. Liczba zarejestrowanych inwestorów na NSE urosła od 2024 roku o 40%, osiągając na koniec marca 2026 roku poziom 129,09 mln osób.   

Szybko rosły też miesięczne automatyczne wpłaty do funduszy w ramach planów SIP (Systematic Investment Plans) - indyjskiego odpowiednika PPK. Gdyby nie ta lokalna płynność, indeks Nifty 50 znajdowałby się dziś zdaniem analityków nie na poziomie 24 000, lecz w okolicach 19 000-20 000 punktów.   

Ten mechanizm zaczyna jednak zdradzać objawy wyczerpania. Dane pokazują, że wpłaty do funduszy inwestycyjnych spadły w połowie 2026 roku o 40%, a liczba rezygnacji z planów SIP wyraźnie wzrosła. Słabsze stopy zwrotu i rosnąca inflacja podkopały pozytywny sentyment do krajowego rynku. 

Jednocześnie trwa wyprzedaż indyjskich akcji przez zagraniczne fundusze. Od początku 2026 roku wycofały one z indyjskiego rynku ponad 23 mld dolarów, przebijając ubiegłoroczny rekord. Udział kapitału zagranicznego spadł do najniższego poziomu w historii, a indeks Nifty 50 traci od początku roku ponad 11%. Analitycy ankietowani przez agencję Reutera przewidują, że indeks zakończy 2026 rok pod kreską, co stanowiłoby pierwszy taki przypadek od 2015 roku.  

Bankier.pl

Zagraniczni zarządzający przesuwają alokację na inne rynki wschodzące m.in. z powodu słabej na indyjskim rynku ekspozycji na sektor sztucznej inteligencji. Podczas gdy południowokoreański KOSPI zyskał ponad 200% w rok dzięki producentom półprzewodników, indyjski sektor IT opiera się na tradycyjnym outsourcingu i usługach. W efekcie sektorowy indeks spółek technologicznych Nifty IT stracił od początku roku 25%, a od szczytu z grudnia 2024 roku dzieli go już ponad 38%.

Problem stanowią też wysokie wyceny. W przypadku indyjskich spółek średni wskaźnik cena do zysku przekracza 20, co jest poziomem trudnym do obrony przy słabej dynamice wzrostu zysków. Dodatkowo indyjski rynek oferuje jedną z najniższych stóp dywidendy wśród rynków wschodzących.   

Nie bez znaczenia pozostaje też wzrost cen surowców energetycznych wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dla Indii, będących dużym importerem ropy naftowej, oznacza to pogorszenie bilansu handlowego i wzrost kosztów w gospodarce.

Pomimo dużego zainteresowania akcjami National Stock Exchange podczas IPO, indyjski rynek giełdowy znajduje się zatem w trudnym położeniu. 

Źródło:
Michał Misiura
Michał Misiura
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki w Bankier.pl. Inwestowaniem zainteresował się podczas studiów. Zaczynał pisząc o rynku forex i kryptowalutach, żeby z czasem przenieść się na giełdę. W Bankier.pl śledzi produkty dla inwestorów i opisuje wydarzenia na rynkach kapitałowych. tel: 532 803 384

Tematy
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Indie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki