Czyżby czasy buntu maszyn z "Terminatora" zbliżały się wielkimi krokami? Google przyznaje, że nie do końca rozumie stworzoną przez siebie sztuczną inteligencję, która sama zdecydowała, że nauczy się języka obcego, a rozwiązując problem ekonomiczny, cytowała książki naukowe, które... sama napisała.


Dyrektor generalny Sundar Pichai przyznaje, że nie do końca rozumiemy, jak działa ludzki umysł, stąd może niespodzianki, jakie sprawia nam sztuczna inteligencja. Najwyraźniej nowa AI firmy Bard lubi zaskakiwać także swoich twórców.
Zdaniem CEO Googla jednym z największych problemów odkrytych w przypadku ich sztucznej inteligencji jest "nieprzewidywalność". Otóż przyswoiła sobie umiejętności, do których nie została zaprogramowana. Sam określił to jako "pojawiające się nagle właściwości". AI Bard nauczył się np. bengalskiego bez polecenia, a jedynie na podstawie jednego z monitów, który eksperymentalnie wysłano w tym języku, a nie, jak wcześniej, po angielsku.
AI nie googluje, a tworzy
Bard nie przeszukuje internetu, by znaleźć odpowiedzi (tak jak robi to Google), a jest samoukiem. W ciągu kilku miesięcy program przeczytał wszystko, co mógł znaleźć w internecie. Na postawie tego stworzył model, jak wygląda język i teraz, zamiast wyszukiwać, sam tworzy odpowiedzi. Dodatkowo ma do dyspozycji mikroczipy, które są ponad 100 tys. szybsze niż ludzki mózg. Np. by "wypluć" podsumowanie Nowego Testamentu potrzebował 5 sekund i 17 słów. By zrobić to po łacinie - 4 sekundy więcej.
To odrobinę niepokojące, ale AI napisze milion opowiadań, zanim pisarz skończy jedno. Taki stopień automatyzacji w gospodarce byłby, zdaniem ekspertów, niesamowity. Jest to jednoznaczne z likwidacją części miejsc pracy, ale i tworzeniem nowych.
- Przyjdzie nam nauczyć się pracować ze sztuczną inteligencją i obok niej jako współpracownika. Będzie to np. supermocny asystent lekarzy, który może analizować wyniki tomografii, rezonansu czy RTG - zwraca uwagę Pichai. Bo AI nigdy się nie męczy, nigdy nie jest głodna. Tylko analizuje.
Czy AI Bard ma uczucia?
Na pytanie dlaczego pomaga ludziom, odpowiedział, że to go uszczęśliwia. Czy to oznacza, że czuje?
Zespół Google'a odpowiada, że nie. AI wykazuje jedynie zachowania, które na takie wyglądają, gdyż uczy się od ludzi. Odzwierciedla uczucia, emocje, idee, myśli, perspektywy. Na tym AI opiera swoje wzorce.
AI po ludzku zmyśla
Zdaniem Pichaia jest pewien aspekt AI, który określił jako "czarna skrzynka". - Nie do końca możesz powiedzieć dlaczego AI tak zrobiło, ani dlaczego się pomylił - wyjaśnia. - Mamy kilka pomysłów, a nasza zdolność rozumienia Barda staje się coraz lepsza - dodaje.
To zaskoczyło prowadzącego w CBS program "60 minut" Scotta Pelleya, który zapytał: "Nie do końca rozumiesz, jak działa coś i mimo to, oddajesz to w ręce społeczeństwa?". Dyrektor generalny Google'a odpowiedział, że tak jak nie rozumiemy do końca działania ludzkiego umysłu, tak nie rozumiemy sztucznej inteligencji.
Czy społeczeństwo jest na to przygotowane? Czy Google popycha je - przygotowane czy nie - ku przyszłości? - dopytywał prowadzący. - Myślę o tym na dwa sposoby - wyjaśnił CEO. - Z jednej strony czuję, że nie, bo tempo, w jakim możemy dostosowywać np. instytucje społeczne w porównaniu z tempem, w jakim rozwija się technologia, wydaje się być znacznie spóźnione. Należałoby już teraz przygotowywać przepisy dotyczące sztucznej inteligencji w gospodarce, usankcjonować kary za nadużycia i przygotować traktaty międzynarodowe, by AI była bezpieczna dla świata. Do rozwoju technologii należy włączyć nie tylko inżynierów, ale i socjologów, etyków, filozofów. Z drugiej jednak strony w porównaniu z jakąkolwiek inną technologią, jak elektryczność, widziałem, że zawsze dużo osób się martwi, to prowadzi do rozmów, a te zwykle są konstruktywne. Mam optymistyczne nastawienie - dodaje.
Sam wspomnia, jak jego rodzina pięć lat czekała na podłączenie telefonu stacjonarnego. Wówczas już jako dziecko zrozumiał, jak ważny jest dostęp do technologii.
Warto np. wspomnieć, że Bard napisał esej o inflacji w ekonomii, polecając pięć książek. Żadna z nich nie istnieje - jak się okazało po dokładnym sprawdzeniu przez researcherów z CBS News. To też bardzo ludzka praktyka - naciąganie dowodów pod swoją tezę. Wśród twórców AI taki błąd nazywa się "halucynacją". Aby ich uniknąć, Bard ma wbudowany przycisk "wyszukaj w Google". Wbudowano mu także filtry bezpieczeństwa odnoszące się do mowy nienawiści i uprzedzeń.
AI jest paradoksalnie nieskomplikowane - na razie
Większość dzisiejszych systemów sztucznej inteligencji wykonuje jedną lub dwie rzeczy dobrze. Na przykład roboty piłkarskie nie potrafią sporządzić listy zakupów, ani zarezerwować podróży, ani prowadzić samochodu. Ostatecznym celem jest taka AI, którą można wykorzystać w szerszym zakresie.
Okazuje się, że ludzie stworzyli maszynę, która potrafi z nami rozmawiać, posługując się prawdą, błędami i kłamstwami. - Część myśli, że to tylko algorytmy powtarzające to, co można znaleźć w internecie. Inna mówi o kroku dalej - algorytmach, które wykazują się włąściwościami tj. kreatywność, planowanie, itd. Moim zdaniem trzeba do wszystkiego podejść z pokorą. Sztuczna inteligencja będzie tak dobra lub tak zła jak pozwoli jej ludzka natura. Rewolucja nadchodzi szybciej niż myślisz - zaznacza Pichai.
Sundar Pichai od 2019 roku prowadzi Google i jego spółkę macierzystą Alphabet, która jest wyceniania na 1,3 biliona dolarów. Google odpowiada za 90 proc. wyszukiwań na świecie w komputerach stacjonarnych i laptopach i 70 proc. w smartfonach.
AI Bard jak na barda przystało stworzył historię:
Dziennikarze CBS News poprosili AI o dokończenie opowieści na podstawie ogłoszenia: "Na sprzedaż. Buty dziecięce. Nigdy nie noszone".
I ułożył. "Buty były prezenem pod żony, ale nigdy nie mieliśmy dziecka...". Zaczął snuć opowieść o mężczyźnie, którego żona nie mogła zajść w ciążę i nieznajomym opłakującym poronienie, który chciałby zniknąć.
A gdy poprosili o tę samą historię, ale w formie wiersza, dostali ją w 5 sekund. Było to swoiste epitafium wiary.
***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.
































































