

Stadiony, drogi czy lotniska. Brazylii po mistrzostwach pozostanie infrastruktura piłkarska i transportowa. Eksperci wątpią jednak, czy wydatki poniesione na organizację rozpoczynających się dziś mistrzostw świata w piłce nożnej się zwrócą.
Ireneusz Jabłoński z Centrum imienia Adama Smitha wyjaśnia, że Brazylijczycy będą musieli zapłacić wysoką cenę za organizację mundialu. Ekspert w rozmowie z IAR zaznacza, że do Brazylii przyjedzie wielu turystów. Większe będą obroty w sklepach z żywnością i pamiątkami. Zostanie też infrastruktura. Już teraz wiadomo jednak, że budowa stadionów pochłonęła więcej pieniędzy niż się spodziewano. A koszty organizacji szacowane są między 11 a 13 miliardów dolarów. Eksperci przypominają, że to więcej niż w przypadku dwóch poprzednich mundiali (RPA i Niemcy) razem wziętych.
Gość Polskiego Radia 24, ekonomista Andrzej Polaczkiewicz twierdzi, że Brazylia zafundowała sobie drogą imprezę, ale nie rozwiązała swoich problemów społecznych. Wzrost gospodarczy w tym kraju w czasie kryzysu spadł z ponad 7 do niecałych 3 procent PKB. Od dziesięcioleci tamtejszemu rządowi nie udaje się zwalczyć biedy czy analfabetyzmu. Kraj boryka się też z korupcją i rabunkową gospodarką narodową. Stąd między innymi, według eksperta, protesty brazylijskiej ludności.
Tegoroczny mundial to nie koniec wydatków na sportowe imprezy. Za dwa lata w 2016 roku w Rio de Janeiro odbędą się letnie igrzyska olimpijskie. Brazylia to 7. gospodarka świata, największa w Ameryce Południowej.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Karol Tokarczyk/dj






























































