REKLAMA

Demograficzna bomba wysadzi rynek pracy

Łukasz Piechowiak2014-05-21 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-05-21 06:00

Czekają nas duże zmiany na rynku pracy. Społeczeństwo się starzeje, a to oznacza zmniejszenie mobilności, która negatywnie wpłynie na podaż pracy. Bezrobocie spadnie, a zarobki wzrosną.

Główny Urząd Statystyczny podkreśla, że zwiększanie się liczby osób starszych w strukturze ludności to realny problem społeczny. Osoby w wieku powyżej 60 lat należą do grupy ludzi w tzw. wieku poprodukcyjnym. Na skutek zmniejszonej dzietności kobiet oraz emigracji odsetek mężczyzn i kobiet, którzy przekroczyli 60 rok życia, stale rośnie. Na koniec 2012 roku było ich 6,8 mln – o ponad 200 tysięcy więcej niż w 2011 roku. Z prognozy na 2035 rok wynika, że ich liczba do tego czasu zwiększy się o ok. 2 mln osób.

Starzy niemobilni

Mobilność ludności określa ich skłonność do zmiany miejsca zamieszkania ze względu na pracę lub odległość, jaką jesteśmy wstanie pokonać, by dotrzeć do zakładu pracy. Przyjmuje się, że im jesteśmy starsi, tym mamy mniejszą mobilność. Z definicji GUS-u wynika, że granicę pomiędzy mobilnością, a niemobilnością wyznacza 45 rok życia.

Na rynku pracy mamy 15,3 mln osób w wieku „mobilnym” i 9,2 mln w „niemobilnym”. W 2035 roku tych pierwszych będzie już tylko 10 mln, a drugich aż 9,9 mln. Taka zmiana struktury podaży na rynku pracy oznacza poważne konsekwencje. Wbrew pozorom ma to swoje dobre i złe strony.

Obecnie stopa bezrobocia wynosi 13%. Oznacza to, że 2 mln osób zarejestrowanych jest jako bezrobotne. Z tego 1 mln to ludzie, którzy nie przekroczyli 35. roku życia. Bezrobocie wśród młodych sięga 30%. Osoby w tym wieku narzekają też na niskie zarobki, nawet jeśli posiadają odpowiednie wykształcenie. To zmusza wielu ludzi do emigracji.

Młodych będzie coraz mniej

Jednak niebawem dojdzie do odwrócenia trendu. Młodych będzie coraz mniej, a to oznacza, że ich wartość na rynku wzrośnie. Pracodawcy będą skłonni oferować im większe pieniądze czy szkolenia, byle tylko zachęcić ich do pracy. W teorii jest to dobra wiadomość. Stopa bezrobocia spadnie znacznie poniżej 10% - naturalnym wynikiem dla Polski będzie poziom ok. 6-7%.

To również dobra wiadomość dla osób w wieku powyżej 45 lat. Pracodawcy będą ich bardziej szanować, bo ogólnie zmniejszy się podaż pracy. Obecnie młody przeciętnie poszukuje zatrudnienia przez ok. 10 miesięcy, a bezrobotny powyżej 50 roku życia – 2 lata. Okresy te ulegną skróceniu dla obydwu grup. Naturalnie, niższa stopa bezrobocia oznacza również większe zarobki.

Korzyści to tylko pozory

Zmiany w strukturze ludności wydają się korzystne dla pracowników, ale to tylko pozory. Dużo większe koszty po stronie pracodawcy mogą znacząco obniżyć tempo rozwoju całej gospodarki, która w dłuższym okresie stanie się mniej konkurencyjna, a co za tym idzie – bardziej podatna na odpływ kapitału i wahania rynkowe. Ponadto powstaną całkiem nowe sektory gospodarki nastawione głównie na opiekę osób starszych. Wiele biznesów tradycyjnie nastawionych na młodych ludzi po prostu straci klientów i zbankrutuje. Pozytywne aspekty „starzenia się społeczeństwa” mają zatem tylko chwilowy charakter.

Sytuację można porównać do wielkiej emigracji po wejściu Polski do UE. W praktyce pozwoliła ona na obniżenie bezrobocia, a transfery pieniężne zza granicy znacząco poprawiły stan finansowy Polaków (zwłaszcza mieszkańców ściany wschodniej). Jednak kosztem, którego nie widać, a który rzadko uwzględniany jest w tym bilansie, są chociażby nakłady na edukację czy utracone wpływy z tytułu podatków. Podobnie jest ze starzejącym się społeczeństwem. Zmniejszony odsetek ludzi młodych sprawia, że większa liczba osób będzie musiała pracować na rzecz opieki i pomocy osobom starszym kosztem np. pracy w przemyśle. Słowem – zamiast rozwijać system, więcej środków będziemy wydawać na jego konserwację.

Polska nie znajduje się w stanie zagrożenia demograficznego. Kryzys demograficzny już trwa, a my nie zrobiliśmy nic, by temu przeciwdziałać. Nie ma większej szansy na radykalne zwiększenie dzietności kobiet, bo większości na to nie stać. Ponadto zmienił się sposób postrzegania świata, kładzie się większy nacisk na karierę zawodową. Nie ma też racjonalnych zachęt podatkowych. Oznacza to, że musimy się ratować imigrantami.

Łukasz Piechowiak
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rząd chce zamknąć raj podatkowy fundacji rodzinnych. Ujawnia nadużycia, do jakich są wykorzystywane
Tematy
Firmowe konto i rachunek w euro. Te oferty wyróżniają się na rynku
Firmowe konto i rachunek w euro. Te oferty wyróżniają się na rynku

Komentarze (36)

dodaj komentarz
~Bolesław
Czegoś nie rozumiem. Może ktoś mi wytłumaczy. Autor pisze ..."Na rynku pracy mamy 15,3 mln osób w wieku „mobilnym” i 9,2 mln w „niemobilnym”."... Czyli razem 24,5 mln ludzi zdolnych do pracy. Z tego co podaje GUS, zatrudnienie w Polsce to coś w granicach 8 mln osób. Do tego 2 mln Czegoś nie rozumiem. Może ktoś mi wytłumaczy. Autor pisze ..."Na rynku pracy mamy 15,3 mln osób w wieku „mobilnym” i 9,2 mln w „niemobilnym”."... Czyli razem 24,5 mln ludzi zdolnych do pracy. Z tego co podaje GUS, zatrudnienie w Polsce to coś w granicach 8 mln osób. Do tego 2 mln zarejestrowanych bezrobotnych. A jaki status ma pozostałe 14,5 mln osób zdolnych do pracy? Studentów mamy coś ok. 2 mln. Czyli ponad 12 mln jest (pojęcie za GUS) "bierne zawodowo". To o jakiej bombie autor pisze w artykule?
~PRL
Na to wychodzi, że solidaruchy wespół z watykańczykami rozpierdzieliły państwo. Bardzo szybko im to poszło. A ponoć pracowali w pocie czoła?
W 50. i 60. latach nie widziałem ludzi po śmietnikach grzebiących, nawet żebraków pod kościołami.
Internat kosztował mnie 1 dniówkę ojca, a za dobre stopnie otrzymywałem stypendium 300
Na to wychodzi, że solidaruchy wespół z watykańczykami rozpierdzieliły państwo. Bardzo szybko im to poszło. A ponoć pracowali w pocie czoła?
W 50. i 60. latach nie widziałem ludzi po śmietnikach grzebiących, nawet żebraków pod kościołami.
Internat kosztował mnie 1 dniówkę ojca, a za dobre stopnie otrzymywałem stypendium 300 zł. Mało? No, ale to był przecież "reżim" - rozumiecie przecież i UNIA nam nie dawała!!!!!!!!!!

Teraz ile otrzymują uczniowie?
~PRL
Na to wychodzi, że solidaruchy wespół z watykańczykami rozpierdzieliły państwo. Bardzo szybko im to poszło. A ponoć pracowali w pocie czoła?
W 50. i 60. latach nie widziałem ludzi po śmietnikach grzebiących, nawet żebraków pod kościołami.
Internat kosztował mnie 1 dniówkę ojca, a za dobre stopnie otrzymywałem stypendium 300
Na to wychodzi, że solidaruchy wespół z watykańczykami rozpierdzieliły państwo. Bardzo szybko im to poszło. A ponoć pracowali w pocie czoła?
W 50. i 60. latach nie widziałem ludzi po śmietnikach grzebiących, nawet żebraków pod kościołami.
Internat kosztował mnie 1 dniówkę ojca, a za dobre stopnie otrzymywałem stypendium 300 zł. Mało? No, ale to był przecież "reżim" - rozumiecie przecież.

Teraz ile otrzymują uczniowie?
~wieloszczet
Wicie, rozumicie...Ze względu na wzgląd emigracja jest dobra, ze względów politycznych istnienie mniejszości narodowych znacznie stępia ew.ostrze agresji, np gospodarczej. Długofalowo, będą próbowali robić interesy mieszane narodowo, a jeżeli postępować będzie wyrównywanie poziomu świadomości światopoglądowej, to powinna nastąpić Wicie, rozumicie...Ze względu na wzgląd emigracja jest dobra, ze względów politycznych istnienie mniejszości narodowych znacznie stępia ew.ostrze agresji, np gospodarczej. Długofalowo, będą próbowali robić interesy mieszane narodowo, a jeżeli postępować będzie wyrównywanie poziomu świadomości światopoglądowej, to powinna nastąpić taka integracja polityczna, która pozwoli na stałe, wielookresowe związanie gospodarek. A z tego punktu do czegoś na kształt USA (wzór!) tylko kilka kroków. Z powodu siły, jaką takie "coś" może wyzwolić, siły przeciwne, zapobiegawczo, robią , co mogą i jeszcze nie. Ale... wicie, tyn trynd jest dobry, nie pędzi, nie idzie...LEEEZIE ! Wydaje się, że głównym sterownikiem jest gospodarka, a polityka za, ale niekoniecznie, wystarczy jeden dobrze zaprojektowany przewrót myślenia i mogą upaść różne nietykalne ustalenia. A widać to, bo były w historii całkiem niedawnej takie zdarzenia, w konsekwencji których niewiele brakowało, aby zaszły nadzwyczajne zmiany, a kilka znanych i lubianych państw poooszło w rozsypkę. Zlikwidowanie granic pokazuje, że gospodarka oszczędza koszty, ale i politycznie nie slychać "trzeszczenia" społeczności coraz bardziej otwartych. Na sprzeciwie coś chcą ugrać politycy lokalni, których znaczenie rośnie, a powód prosty, brak komunikacji władz z wyborcami, jest to kosztowne, ale widać jak potrzebne. Jeżeli wytrzymają dawne miejsca przygraniczne jakiś czas w pozycji "otwarte", to jest szansa na swobodniejsze życie, możliwe do zagospodarowania dzięki postępowi techniki, a mimo przyrostu ludności przez ostatnie ...set lat. Co do demografii... Ja bym uwzględnił, "że najlepszy przypadek, to wyreżyserowany przypadek".
~kitesurfer
a teraz to "SUKCES " przewrotu 1989r. ,hahahaha....HIPOKRYZJA !!!!
~lolo
Do zachowania prawidłowego wskaźnika narodzin, nie potrzeba nam nic poza zmianą mentalności. Pieniądze tu nic nie pomogą, już sam fakt, że ludzie tak stawiają sprawę pokazuje obecną hierarchię wartości. Do póki to się nie zmieni, żadne udogodnienia nie spowodują większego przyrostu, a jedynie napływ imigrantów (patrz: kraje Do zachowania prawidłowego wskaźnika narodzin, nie potrzeba nam nic poza zmianą mentalności. Pieniądze tu nic nie pomogą, już sam fakt, że ludzie tak stawiają sprawę pokazuje obecną hierarchię wartości. Do póki to się nie zmieni, żadne udogodnienia nie spowodują większego przyrostu, a jedynie napływ imigrantów (patrz: kraje skandynawskie).
~QW
Chrzanisz jak potłuczony.

Zostałem wychowany tylko przez matkę, miała ciężko ale państwo pomagało, choćby dzięki temu że miała mieszkanie, miała pewną pracę i a ja miałem miejsce w żłobku/przedszkolu. Dodatkowo mogła liczyć na pomoc rodziny która mieszkała w tym samym mieście.

Obecnie ludzie mają:
- kredyt na mieszkanie
-
Chrzanisz jak potłuczony.

Zostałem wychowany tylko przez matkę, miała ciężko ale państwo pomagało, choćby dzięki temu że miała mieszkanie, miała pewną pracę i a ja miałem miejsce w żłobku/przedszkolu. Dodatkowo mogła liczyć na pomoc rodziny która mieszkała w tym samym mieście.

Obecnie ludzie mają:
- kredyt na mieszkanie
- brak pewności stałości zatrudnienia
- drogie żłobki i przedszkola bo państwowych jest za mało
- daleko rodzinę, bo trzeba przenieść się tam gdzie jest praca
~za Togo i Kamerunem
Z raportu Konfederacji Związków Zawodowych wynika, że pod względem przestrzegania praw pracowniczych w fatalnej sytuacji są m.in. zatrudnieni w Korei Południowej i USA. Lepiej od nich jest w Polsce, ale bardziej przestrzega się praw pracowników m.in. w Rosji, Kamerunie, czy Togo.
~paradokson
Najwięcej w tym zakresie zrobił............... gen. Jaruzelski. Kto by wówczas pomyślał, że to ostatni raz, w stanie wojennym i wkrótce po nim, liczba Polaków osiągnie szczyty, z powodu ZABEZPIECZENIA socjalnego. a teraz jet dokładnie odwrotnie.....

Chichot, co tam chichot, RYYYYYK historii.
~az
teraz na 1 miejsce pracy 5 chętnych a w/g anal ityka ma być 5 miejsc na jednego chętnego i nie rozumiem w czym problem ? ,jak będzie godna praca i godna PRZYSZŁOŚC wrócą z emigracji polacy a jak nie to zawsze jest ogrom obcokrajowców do wykorzystania

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki