Od wczoraj użytkownicy mediów społecznościowych nie przestają oczerniać właścicieli słynnych lokali z wegańskim jedzeniem Krowarzywa. Wszystko przez wypowiedzenie umowy jednemu z pracowników, za którym stanęli inni zatrudnieni. Po ekspresowym założeniu związku zawodowego pracodawca rzekomo wypowiedział załodze umowy i kazał zdać klucze. Jak bardzo różne są zdania obu stron?
– Pracowaliśmy razem niemal od początku. Przez trzy lata wspólnie zbudowaliśmy firmę, która została oparta na zaangażowaniu wszystkich członków załogi – mówi w rozmowie z Bankier.pl jeden ze związkowców, który wstawił się za zwolnionym kolegą.
Krowarzywa – strajk i związek zawodowy
Wszystko zaczęło się od zwolnienia pracownika, który zdaniem firmy nie spełniał oczekiwań – nie wywiązywał się należycie ze swoich obowiązków służbowych. Współpracownicy byli innego zdania i postanowili zaprotestować przeciwko, ich zdaniem, nieuzasadnionemu zwolnieniu. W relacji zatrudnionych przy ul. Hożej w Warszawie pracodawca wypowiedział umowy załodze zgromadzonej we wspólnym proteście. Po słowach właściciela lokalu, który kazał zdać klucze kierownikom zmiany, pracownicy postanowili przystąpić do strajku okupacyjnego i zrzeszyć się w związku zawodowym, na co właściciel zareagował w relacji pracowników groźbą kolejnych zwolnień.
– Nieprawdą jest, że zwolniliśmy pracowników po przystąpieniu przez nich do związku zawodowego. Zwolniliśmy tylko jednego pracownika, a po tym fakcie pracownicy z restauracji przy ul. Hożej przystąpili do związku zawodowego, czego jako pracodawca nie kwestionujemy - mówi Krzysztof Bożek, współwłaściciel restauracji Krowarzywa.
Krowarzywa i negocjacje z pracodawcą
Od wczoraj do dzisiejszego południa trwały negocjacje pomiędzy nowo założonym związkiem zawodowym zrzeszonym w Inicjatywie Pracowniczej a właścicielami lokalu Krowarzywa. Zatrudnieni postulowali przede wszystkim przywrócenie do pracy zwolnionego i zmianę warunków współpracy.

– Pracodawca nie zgodził się przyjąć z powrotem naszego kolegi, dlatego uznajemy, że nie uzyskaliśmy porozumienia z właścicielami restauracji Krowarzywa – relacjonuje po spotkaniu jeden z członków związku zawodowego. – Zaproponowano nam umowy o pracę na czas określony wynoszący 2 miesiące, gdybyśmy przyjęli tę propozycję, zostawiliśmy pracodawcy otwartą furtkę do dalszych zwolnień – dodaje.
Krzysztof Bożek potwierdza, że jako pracodawca nie zgodził się przyjąć zwolnionego pracownika, ale podkreśla, że zaproponował załodze nowe warunki pracy:
– Zatrudnieni otrzymali propozycję nowych warunków płacy i zasad zatrudnienia, zgodnie z ich sugestiami. Nie zgodziliśmy się na ponowne zatrudnienie zwolnionego pracownika. Wobec tego faktu, nowe warunki pracy i płacy nie zostały przyjęte przez załogę – wyjaśnia Bożek.
Krowarzywa – (nie) najgorsze warunki pracy?
Związkowcy w rozmowie z Bankier.pl nie odpowiedzieli na pytanie dotyczące podstawy zatrudnienia, uzasadniając decyzję koniecznością skonfrontowania wypowiedzi z zarządem związku. Bożek mówi natomiast, że pracownicy otrzymują dogodne dla nich warunki – w tym zawierają umowy o pracę.
Stawka, jaką oferuje Krowarzywa również nie należy do najniższych na rynku. – Jako odpowiedzialny pracodawca nie godzimy się pod presją pracowników na niekorzystne dla restauracji i jej klientów żądania. Jesteśmy przekonani, że zapewniamy pracownikom wyjątkowe i przyjazne miejsce pracy, a oferowane wynagrodzenie wynoszące od 14 do 22 zł netto za godzinę, jest bardzo konkurencyjne, znacznie powyżej średniej rynkowej – czytamy w oficjalnym oświadczeniu firmy.
Związkowcy zapowiadają walkę o przywrócenie kolegi do pracy i nie zgadzają się na nowe warunki. O losach pracowników będą decydowały najprawdopodobniej kolejne negocjacje z właścicielami restauracji Krowarzywa.






























































