Koronawirus zmienia nie tylko nasze codzienne życie, odbija się także na perspektywach spółek giełdowych oraz całym systemie finansowym. Gwałtowna wyprzedaż akcji w Warszawie ruszyła dokładnie miesiąc temu, niektóre branże i firmy straciły jednak mocniej niż inne. Gdzie póki co spadki są największe?


Gdy w piątek 21 lutego zamykał się giełdowy handel na GPW, koronawirus wciąż postrzegany był jako zewnętrzne zagrożenie. Paniki jednak wśród inwestorów nie było, ta ruszyła na kolejnej sesji (24 lutego) i podwyższoną zmienność na rynkach obserwujemy aż do dziś. Warszawski Indeks Giełdowy (WIG), choć miał w tym okresie mocne sesje, w sumie przez ostatni miesiąc stracił przeszło 27 proc. WIG20 grupujący najważniejsze spółki na rynku poszedł w dół o 28 proc. Po drodze zaliczył najgorszy tydzień w swej giełdowej historii, ale także i jeden z najlepszych tygodni.
Podwyższona zmienność i skrajne reakcje rynków to jednak rzecz charakterystyczna dla okresów bessy. Indeksy najpierw mocno spadają, by później notować kilka sesji mocnego odreagowania. Nie oznacza to jednak, że bessa się zakończyła, o czym opowiadałem m.in. w piątkowym "Wykresie Tygodnia". Póki co na rynkach zdecydowanie przeważa czerwień i miesiąc od momentu rozpoczęcia gwałtownych spadków to dobry moment na podsumowanie obecnego obrazu rynku. Robimy to jednak z zastrzeżeniem, ze wciąż nie wiadomo, ile potrwa koronawirusowe zamieszanie i jak de facto odbije się na spółkach, gospodarce i oczywiście zdrowiu i portfelach ludzi.
Banki i odzież radzą sobie najsłabiej
Biorąc pod uwagę indeksy branżowe, najmocniej na GPW do tej pory ucierpiała odzieżówka (-42 proc.). To właśnie ta branża jako jedna z pierwszych bezpośrednio odczuła "koronawirusowe zamknięcie gospodarki", w wielu krajach - w tym w Polsce - zamknięto bowiem galerie handlowe, które są dla wielu spółek z branży głównym źródłem obrotu. Dodatkowo część firm swoje ubrania szyje w Azji, która - choć teraz powoli się odbija - jako pierwsza padła ofiarą koronawirusa. Więcej na temat branży pisaliśmy w artykule "Galeriowa panika na akcjach CCC i LPP".
Drugi najsłabszy indeks to WIG-Banki, który stracił 35 proc. Dla sektora obawy wiążą się przede wszystkim z obszarami kredytów i koniunktury. W pierwszej kwestii już ogłoszono pierwsze decyzje dotyczące tzw. "wakacji kredytowych", które mają ulżyć obywatelom i firmom w czasach "gospodarczego zamknięcia". Choć jak pokazuje weekendowa propozycja UOKiK zawieszenie spłat kredytów może pójść jeszcze dalej. Drugie palące zagadnienie to koniunktura gospodarcza, z którą może być problem nawet po poradzeniu sobie z koronawirusem. Widać to m.in. w komunikacie PKO BP, które informuje, że "ze względu na negatywny wpływ koronawirusa na aktywność gospodarczą Bank spodziewa się obniżenia aktywności klientów, pogorszenia ich sytuacji finansowej i niższej sprzedaży produktów finansowych". Więcej na temat sytuacji banków w nowej rzeczywistości pisaliśmy m.in. w artykule "Banki pod koronawirusową presją".

IT i telekomy najlepsze, choć też mocno poturbowane
Trzeci najsłabszy indeks branżowy ostatniego miesiąca to WIG-Motoryzacja (-34 proc.). Choć na jego notowania główny wpływ ma postawa detalicznego dystrybutora części (InterCars), to jednak warto szerzej wspomnieć o obawach sektora motoryzacyjnego. Cięcia zapowiadane przez zachodnich gigantów i spodziewany spadek popytu sprawia, że pod znakiem zapytania stają zamówienia w całych łańcuchach produkcji, w których udział biorą też polskie spółki. Warto także dodać, że i "w domu" koronawirus daje się we znaki branży, przykładem niech będzie oponiarska Dębica, która musiała czasowo wstrzymać produkcję w związku z troską o zdrowie pracowników, ale i spadkiem popytu. Podobne obawy pojawiają się zresztą w innych gałęziach przemysłu, motoryzacja nie jest tutaj odosobniona.
Najlepiej radzą sobie spółki telekomunikacyjne oraz informatyczne. Te pierwsze, choć muszą ograniczać działalność salonów, prężnie działają także w internecie, a dodatkowo koronawirus rodzi i pewne dodatkowe zapotrzebowania na usługi telekomunikacyjne. Drugie teoretycznie mogą przerzucić się na pracę zdalną, warto jednak pamiętać, że problemy innych branż (ich klientów) rykoszetem odbiją się na IT. Widać to zresztą i na GPW. Choć WIG-Telekomunikacja i WIG-Informatyka to najmocniejsze indeksy branżowe bessy, to jednak i tak straciły ponad 15 proc. w ciągu miesiąca.
Huśtawka na grach i elektrowniach
Ciekawie zachowywały się notowania spółek z branży energetycznej i produkcji gier. W pierwszej fazie mocno spadały, by w poprzednim tygodniu gwałtownie odbijać (obecnie odpowiednio -21 proc. i -18 proc. w ciągu ostatniego miesiąca). W przypadku gier inwestorzy dostrzegli pewne pozytywy dla branży, pandemia spowodowała bowiem, że gry cieszą się dużą popularnością.
W energetyce inwestorzy liczą zaś, że koronawirus to szansa na rewizję proekologicznej polityki UE, co widać choćby po apelu ministra klimatu w sprawie reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (te zresztą mocno tanieją). To jednak ryzykowna gra i zmienność spółek energetycznych może być w najbliższym czasie wyższa niż w innych sektorach.
Obawy w wielu branżach
Biorąc pod uwagę spółki z indeksu WIG najgorszej w ostatnim miesiącu poradzili sobie Elektrobudowa (-74 proc.) i Komputronik (-69 proc.). Obie jednak są w tarapatach (pierwsza z wnioskiem o upadłość, druga z sanacją), stąd gwałtowna wyprzedaż akcji nie jest w dużym stopniu związana z koronawirusem. Trzecią najsłabszą spółką w indeksie WIG jest Forte (-64 proc.), czyli producent mebli, który - podobnie jak Dębica - musiał wstrzymać produkcję w związku z koronawirusem.
W gronie 10 najsłabszych spółek ostatniego miesiąca w indeksie WIG znalazło się także miejsce dla CCC (-64 proc.), czyli czołowego przedstawiciela opisywanej już branży odzieżowej. W CCC dodatkowym problemem jest wysokie zadłużenie i brak rentowności, co zaowocowało decyzją o ratunkowej emisji akcji. Mocne spadki notują także Enter Air (-61 proc.) i Rainbow (-62 proc.), a więc przedstawiciele branży turystycznej, która de facto zamarła w trakcie pandemii. Spory strach inwestorów widać i na papierach Kruka (-59 proc.), a więc wierzyciela posiadającego ekspozycję na Włochy i Hiszpanię. Aż 56 proc. stracił z kolei AmRest, który prowadzi sieć restauracji w wielu europejskich krajach (m.in. KFC, Burger King oraz Pizza Hut). Gastronomia zaś w czasach koronawirusa musi się ograniczyć jedynie do kanału online.
Giganci zgodnie pod kreską
W składzie WIG-u kilkanaście spółek uchroniło się przed spadkami, wzrosty mają jednak często charakter spekulacyjny. W składzie WIG20 ani jednej spółce nie udało się zakończyć okresu ostatniego miesiąca na plusie. Najbliżej było Dino (-7 proc.), którego notowania wspiera fakt, że choć gospodarka stoi, markety nadal są odwiedzane i często stanowią jedyne źródło pozadomowej aktywności Polaków. Jeść bowiem coś trzeba. Podobny wynik uzyskał Tauron, na którym nastroje opisaliśmy już nieco w akapicie poświęconym energetyce. Należy także pamiętać, że o ile teraz Tauron radzi sobie lepiej od większości spółek, o tyle na przestrzeni trzech ostatnich lat jego notowania spadły o przeszło 60 proc.
Warto dodać, że giełda, pomimo podwyższonej zmienności, nadal pozostaje barometrem gospodarki. Ma to odzwierciedlenie nie tylko w notowaniach, ale także i wymogach informacyjnych, które muszą spełnić spółki. Te spoza GPW mogą narzekać na koronawirusa pod nosem, spółki notowane zgodnie z prawem muszą zaś opublikować raporty, które pokazują wpływ pandemii na ich wyniki. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule "Koronawirus na GPW. Tak spółki informują o spowolnieniu".





























































