Co najmniej trzech członków jemeńskich sił rządowych i dwóch cywilów zginęło w piątek w kolejnych atakach proirańskich rebeliantów Huti, dzień po najtragiczniejszych atakach od czasu zawieszenia broni w 2022 r. - przekazała agencja AFP.


W czwartek co najmniej 58 żołnierzy uznawanego przez społeczność międzynarodową rządu zginęło w wyniku ostrzału rakietowego i dronów proirańskich Huti, szczególnie w prowincji Marib w środkowym Jemenie, która została ponownie zaatakowana w piątek.
Poprzedniego wieczora szyiccy Huti zaatakowali również Arabię Saudyjską. Arabia przewodzi koalicji wojskowej, która interweniowała w Jemenie w 2015 roku, aby wesprzeć rząd w walce z rebeliantami.
Szyiccy Huti zaznaczyli, że atak był odwetem za wzmocnienie przez Arabię Saudyjską wojsk rządu Jemenu.
Wysoki rangą saudyjski urzędnik powiedział w czwartek, że Rijad spodziewa się niebawem skoordynowanych ataków ze strony irackich milicji od północy oraz szyickich rebeliantów od południa. Ma je koordynować irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Z raportów wywiadowczych wynika, że celem sterowanego przez Iran ataku byłaby infrastruktura energetyczna, porty i lotniska. Arabia Saudyjska zauważyła przemieszczanie dronów i pocisków, co sugeruje skoordynowane działania z obu kierunków, i jest gotowa podjąć wszelkie niezbędne środki w odpowiedzi na „każdą agresję” – powiedział urzędnik.

Ataki Huti są wymierzone również w saudyjskie tankowce płynące z portów Morza Czerwonego przez Cieśninę Bab el-Mandeb aż do Zatoki Adeńskiej. Cieśnina, choć mniej znaczącą niż Ormuz, przechodziło ok. 12 proc. światowego handlu, w tym jedna czwarta globalnego ruchu kontenerowego z Azji do Europy. Zdaniem cytowanej przez agencję AP ekspertki Afrah Nasser eskalacja Huti wskazuje, że Iran zwiększa presję na Stany Zjednoczone w Jemenie przez swojego bliskiego sojusznika.
Nie wiadomo, jak na sytuację w regionie wpłynie podpisana w piątek umowa sojusznicza trzech krajów: Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu. Przewiduje ona, że „każdy atak zbrojny” na którekolwiek z państw sygnatariuszy „będzie traktowany jako atak na wszystkie kraje”. Jak relacjonowała agencja Reutera, umowa ma charakter ściśle defensywny, a jej podpisanie nie było wcześniej zapowiadane. W przeciwieństwie do szyickiego Iranu i wyznających również ten odłam islamu rebeliantów Huti, trzej sygnatariusze umowy są państwami w ogromnej większości sunnickimi.
Wojna w Jemenie pochłonęła setki tysięcy ofiar i pogrążyła kraj w poważnym kryzysie humanitarnym. Wybuchła w 2014 roku, kiedy Huti rozpoczęli ofensywę z północnego Jemenu i przejęli kontrolę nad dużymi połaciami terytorium, w tym nad stolicą, Saną. Osłabiony rząd Jemenu otrzymał w 2015 roku wsparcie od koalicji wojskowej pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Od 2022 roku obowiązywał wynegocjowany przez ONZ rozejm, ale w lipcu wznowiono działania wojenne, na tle wciąż nierozstrzygniętej wojny USA z Iranem. (PAP)
os/ kar/

























































