Stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła 13,2%. Oznacza to wzrost o 0,2%, co przekłada się na 40 tys. zarejestrowanych bezrobotnych więcej. Liczba osób bez pracy łącznie wzrosła do ponad 2115 tys. osób.
Stopa bezrobocia wzrosła pierwszy raz od 8 miesięcy. Niestety, jest wyższa niż w ubiegłym roku. W analogicznym okresie rok temu stopa bezrobocia wynosiła 12,9%. Niemniej w tym roku trend wzrostowy jest słabszy - przybyło "tylko" 40 tys. bezrobotnych wobec 64 tys. w listopadzie 2012 roku.
Wzrost bezrobocia w listopadzie w dużej mierze ma charakter sezonowy. W listopadzie ostatecznie zakończyły się prace w niektórych działach gospodarki, m.in. w rolnictwie. Ograniczono prace budowlane oraz zmniejszyło się zatrudnienie w turystyce i gastronomii. Niemniej sezonowość nie usprawiedliwia faktu, że bezrobocie jest wyższe niż w latach ubiegłych.
Znowu będzie 14%?
Resort pracy zwraca uwagę, że pomimo wzrostu liczby bezrobotnych pracodawcy zgłosili 55 tys. ofert pracy i aktywizacji zawodowej, czyli 27% więcej niż rok temu. Trudno to nazwać sukcesem. Ministerstwo Pracy nie podaje, jaką część tych ofert stanowią dotowane z funduszu pracy staże i szkolenia oraz oferty pracy z dofinansowaniem do ZUS-u.
Definitywnie zakończył się trend spadkowy. Na kolejne obniżenie stopy bezrobocia będziemy musieli poczekać do marca. Jeżeli tempo wzrostu się utrzyma, to już w styczniu będziemy mieli o 100 tys. bezrobotnych więcej, a sama stopa bezrobocia przekroczy 14%.
Maskowanie bezrobocia
Resort pracy nie tworzy etatów. Etaty są kreowane przez pracodawców. Ministerstwo jest od tego, aby tworzyć klimat do rozwoju rynku pracy i zachęcenia ludzi do wyjścia z szarej strefy, a przedsiębiorców - do legalnego zatrudnienia. Finansowanie staży i szkoleń, dofinansowanie na ubezpieczenia społeczne oraz dotacje na założenie działalności gospodarczej to nie są narzędzia stymulowania rynku pracy, tylko instrumenty skutecznie maskujące bezrobocie rejestrowe.
Od kilku lat rząd prowadzi politykę wyłącznie redystrybucji środków pochodzących ze składek pracowników na Fundusz Pracy. Znamienne jest to, że nie wykorzystuje się wszystkich zebranych w ten sposób pieniędzy - na koniec 2013 roku teoretycznie pozostanie w nim ponad 5 mld zł.
Nieskuteczna polityka
Wciąż wysokie bezrobocie dowodzi, że prowadzona polityka jest nieskuteczna. Urzędy pracy zajmują się głównie rejestracją bezrobotnych.
W ramach zapowiadanej reformy wprowadzono zapis o dodatkowym wynagradzaniu urzędników, którzy znajdą bezrobotnemu etat lub doprowadzą do jego wykreślenia z ewidencji. Słowem, urzędnicy będą otrzymywać premie za jeszcze skuteczniejszą redystrybucję publicznych pieniędzy. Przy czym istnieje zastrzeżenie, że nakłady na staże i szkolenia psują rynek pracy, bo pracodawca, który i tak zatrudniłby nowego pracownika, woli dostać "darmową siłę roboczą", podesłaną mu przez urząd pracy.
To zamknięte koło. Czas zrezygnować ze starych i niesprawdzonych metod i w końcu zastanowić się nad realnym obniżeniem podatkowych kosztów pracy oraz uelastycznieniem prawa pracy w taki sposób, by zatrudnienie i zwolnienie pracownika było proste.
Łukasz Piechowiak,Główny ekonomista Bankier.pl































































