Po ofensywie, jaką złoty przypuścił w lutym i marcu, kwiecień jest miesiącem, w którym polska waluta dostała lekkiej zadyszki. Traci ona zarówno względem dolara, jak i euro, franka czy funta.


W czwartkowe popołudnie kurs euro zbliżał się do poziomu 4,30 zł. Za wspólnotową walutę płacono najwięcej od trzech tygodni. Nastroje na rynku nieco się więc odwróciły. Po słabym 2015 roku w wykonaniu złotego, na początku 2016 nasza waluta odzyskała siły i kurs EUR/PLN spadł z poziomu 4,5 do poziomu 4,22. Jednak od początku tego tygodnia złoty znów traci dystans do euro, tylko dzisiaj podrożało ono o 2,8 grosza (+0,65%).
Podobne zależności można zaobserwować na innych kluczowych parach walutowych ze złotym. CHF/PLN rośnie dziś o 0,9% do poziomu 3,955, dolar z kolei drożeje o blisko procent i wyceniany jest obecnie na 3,783 zł.
Ciekawie rozwija się sytuacja na funcie. Jeszcze rano szterling notowany był najniżej od grudnia 2014 roku. Zbliżył się on wówczas do mocnego wsparcia, co mogło zachęcać inwestorów do kupna brytyjskiej waluty. Wczesnym popołudniem kurs GBP/PLN wystrzelił i z poziomu 5,25 wzbił się się na 5,33.
W ostatnich dniach uwaga uczestników rynku walutowego skupia się na bankach centralnych. Wczoraj decyzję o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie podjęła rodzima RPP. Wieczorem światło dzienne ujrzały minutki Fedu, z których wynika, że podczas ostatniego głosowania w Komitecie podczas ostatniego głosowania zasiadało tylko dwóch jastrzębi. Dziś minutki przedstawiło EBC, a o 23.30 publicznie wystąpi Janet Yellen.

Adam Torchała































































