Belka o stopach: Dotarliśmy do poziomu równowagi

analityk Bankier.pl

Brak podstaw do cięcia stóp,  perspektywa obniżenia ratingu Polski, początki pracy RPP w nowym składzie oraz ocena skutków pomocy dla frankowiczów – to główne wątki konferencji prasowej po decyzyjnym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.

Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie. Było to jednocześnie pierwsze posiedzenie Rady w pełnym składzie i przy udziale nowych członków – do dziewiątki, która o stopach decydowała już w marcu dołączył wreszcie Jerzy Żyżyński.

Poniżej prezentujemy najważniejsze wypowiedzi, które padły w czasie środowej konferencji prasowej z udziałem prezesa NBP Marka Belki. Poza prezesem Narodowego Banku Polskiego w konferencji udział wzięli też dwaj nowi członkowie RPP – Eugeniusz Gatnar i Kamil Zubelewicz.

Dzisiejsza konferencja była jedną z ostatnich, której przewodniczył Marek Belka. 6-letnia kadencja prezesa NBP upływa 11 czerwca tego roku. Przed tą datą odbędą się jeszcze dwa posiedzenia decyzyjne RPP: w dniach 5-6 maja oraz 7-8 czerwca.

Banki centralne, deflacja i 500+

Na wstępie dzisiejszej konferencji Marek Belka odczytał treść komunikatu RPP. Jego treść w całości dostępna jest na stronie NBP, najciekawsze fragmenty zamieszczamy poniżej:

  • Decyzje głównych banków centralnych oraz wzrost cen ropy przyczyniły się do pewnej poprawy nastrojów na międzynarodowych rynkach finansowych i wzrostu cen aktywów w ostatnim okresie, w tym cen akcji i kursów walut gospodarek wschodzących.
  • W ocenie Rady w najbliższych kwartałach dynamika CPI pozostanie ujemna ze względu na wcześniejszy silny spadek cen surowców na rynkach światowych. Jednocześnie towarzyszyć temu będzie stabilny wzrost gospodarczy, w tym oczekiwany wzrost dynamiki popytu konsumpcyjnego wspierany rosnącym zatrudnieniem, prognozowanym przyspieszeniem płac oraz zwiększeniem świadczeń społecznych.
  • Utrzymująca się deflacja nie wywiera jednak jak dotąd negatywnego wpływu na decyzje podmiotów gospodarczych.
  • Rada podtrzymuje ocenę, że w świetle dostępnych danych i prognoz obecny poziom stóp sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną.

Przewodniczący RPP Marek Belka
Przewodniczący RPP Marek Belka (fot. KACPER PEMPEL / FORUM)

Odpowiedzi prezesa NBP Marka Belki na pytania dziennikarzy

Miesiąc temu mówił pan, że nowa RPP położyła na stole wszystkie scenariusze możliwych reakcji co do tego, jak zareagować na wypadek różnych sytuacji…

Nie, nie mówiłem tak. Na pewno nie. Powiedziałem co najwyżej, że RPP ma zamiar ocenić różne scenariusze i na tej podstawie wykrystalizować swój pogląd co do tego, co może nas spotkać w najbliższej przyszłości. To była raczej zapowiedź głębszej dyskusji i wariantowania sytuacji gospodarczej. Chyba źle musiałem się wyrazić, jak to się mówi dyplomatycznie.

Czy jakiś scenariusz okazał się dominujący? Rynki byłyby zadowolone gdyby powiedział pan, czy uprawdopodobniła się redukcja stóp w Polsce? I drugie pytanie - deflacja w marcu znów się pogłębiła miast się spłycić. Czy to wzmocniło niepokój RPP o los deflacji w tym roku?

Nie sądzę, aby można było powiedzieć, że wydarzenia z ostatniego miesiąca uczyniły obniżkę stóp bardziej prawdopodobną. Rzeczywiście mamy wskaźnik inflacji ujemny i bardzo niski, stąd sporo dyskusji było dziś na temat statystyki. Na temat tego, czy w sposób właściwy ujmujemy różne elementy koszyka dóbr. To jest dyskusja raczej teoretyczna i wychodząca poza mandat RPP, ale jednym z wniosków z tej dyskusji była konieczność jakiegoś spotkania i dyskusji na te tematy z ludźmi zarówno od nas, z Instytutu Ekonomicznego NBP, jak i z GUS. Chodzi o to, abyśmy dobrze rozumieli pewne zjawiska, szczególnie, gdy są one nieco inne niż w krajach ościennych.

Nie mogę powiedzieć, abyśmy zbliżyli się do obniżki stóp. Przede wszystkim patrząc na dynamiczny wzrost gospodarczy w Polsce. Obserwujemy zdecydowaną poprawę na rynku pracy. Fundusz płac rośnie, szczególnie realnie, gdy wziąć pod uwagę ujemny wskaźnik CPI. To nie są sytuacje, gdy nawet w takich warunkach deflacyjnych, myśli się o obniżce stóp.

Dzisiaj zaczęliśmy tę dyskusję – choć nie była ona uporządkowana – o tym, co będzie jeśli obniży się tempo wzrostu gospodarczego, rynek pracy i płace przyspieszą itp. Zaczynamy myśleć w kategoriach scenariuszy, ale to nie była uporządkowana dyskusja. Dzisiaj – chciałbym zwrócić uwagę – debatowaliśmy w pełnym składzie.

Rada często zwracała uwagę na kwestię inflacji bazowej, tymczasem w styczniu i lutym ten wskaźnik przyjął wartość ujemną. Czy zwracaliście państwo na to uwagę?

Zwróciliśmy na to uwagę i to jest element, który uwiera nas, nie da się ukryć. Są jednak różne inne czynniki, które równoważą te zjawiska. Świat jest pełen niepewności i dobrze jest mieć reakcję na scenariusze niezbyt różowe, jakąś przestrzeń w zakresie stóp procentowych.

Ostatnia konferencja odbyła się po decyzji EBC, w międzyczasie doszło obniżenie stóp na Węgrzech. Czy to był istotny element dyskusji?

Jeżeli chodzi o Węgrów, to ich może niepokoić taka sytuacja, kiedy oni obniżają, a my nie obniżamy. Odwrotnie to raczej nie…

Zubelewicz: Bardzo wnikliwie analizujemy sytuację na Węgrzech, jednak jest ona inna niż w Polsce i inne są działania organów odpowiedzialnych za politykę pieniężną.

Powiedział pan, że dobrze mieć amunicję na wypadek spowolnienia. Ostatnio powiedział pan też, że obniżka nie przełożyłaby się na poziom oprocentowania kredytów. Czy nadal tak państwo uważacie?

Według naszych ocen polityka stóp procentowych istotnie przełożyła się na poziom stóp procentowych w gospodarce. Najprostszym wyrazem tego jest dramatyczna obniżka stóp od kredytów konsumpcyjnych, w raz z obniżaniem stopy lombardowej. Chciałem zwrócić uwagę na kwestię porównania sytuacji 2,5 roku temu – o ile mnie pamięć nie myli – kiedy mieliśmy do czynienia z relatywnie wysokimi, a może zbyt wysokimi stopami NBP. Efektem tego było spłaszczenie, a nawet odwrócenie krzywej rentowności skarbowych papierów wartościowych. Mieliśmy taki moment, kiedy dziesięciolatki były oprocentowane niżej niż dwulatki. To oczywiście nienormalność, a nawet patologia. Obniżyliśmy stopę referencyjną o 225 punktów i mamy do czynienia z sytuacją normalną, kiedy krzywa rentowności jest „wystromiona” i gdzie ewentualne decyzje w zakresie stóp prawdopodobnie nie miałyby żadnego wpływu na długi koniec krzywej, ale także na krótkim końcu dojechaliśmy do aktualnego minimum. Sądzę, że ruch w dół stopą procentową nie miałby przełożenia np. na koszt obsługi długu publicznego.

Czy uważamy, że polityka stóp jest efektywna? Jest. A dlaczego dzisiaj nie chcemy ciąć? Dlatego, że myślę, że dotarliśmy do poziomu równowagi. Kredyty dla małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce – ich oprocentowanie jest stabilne od wielu miesięcy. Rzadko pamiętamy, że stopy od kredytu dla przedsiębiorstw niewielkich, a są one z punktu widzenia Europy Zachodniej malutkie, są na tym samym poziomie co w krajach strefy euro.

Co to oznacza, żeby mieć amunicję w arsenale? Jeżeli będzie gwałtowne pogorszenie aktywności gospodarczej, to będzie można myśleć o istotnym zmniejszeniu oprocentowania. Jeden z członków Rady powiedział – to oczywiście nie jest pogląd całej Rady – że w takiej sytuacji może warto móc obniżyć stopy znacząco, bez jakiegoś długiego cyklu. To nie znaczy, że tak będzie, ale takie rozmowy prowadzimy.

Czy podejmując decyzję o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie braliście pod uwagę stabilność sektora finansowego? Chodzi mi o uwzględnienie małych banków i sektora SKOK. Czy ewentualne obniżenie stóp mogłoby zadziałać na tę część sektora bankowego?

Tak. Braliśmy to pod uwagę. To jest szerszy problem. Kiedy stabilizacja cen, jako podstawowy cel banku, może w jakimś stopniu kłócić się ze stabilnością finansową. Ten drugi cel jest jednak podrzędny, ale mogłyby się one rozjeżdżać. Aktualnie jesteśmy w innej sytuacji, bo w kontekście stabilności gospodarki czy równowagi makroekonomicznej utrzymywanie stóp jest właściwe i także właściwe jest z punktu widzenia stabilności finansowej.

Gatnar: To oddaje treść naszej dyskusji, dysponowaliśmy analizami, które to pokazują. Skuteczność tych niestandardowych instrumentów, o które co jakiś czas jesteśmy pytani, jest moim zdaniem problematyczna. Długoterminowo nie wiemy, jak dla gospodarki takie coś się skończy – np. w Europie czy Japonii.

Czy Rada rozmawiała o tym, aby porozmawiać o innym rozłożeniu akcentów w mandacie polityki pieniężnej? Profesor Żyżyński mówił o wzmocnieniu aktywności gospodarczej lub wspieraniu polityki rządu?

Mandat jest jasny i prosty i dobrze opisany. Jest także pojemny. Wyraźnie mówi, że priorytetem jest stabilność cen, ale miejsce dla wspierania polityki rządu – gdy nie kłoci się to z podstawowym celem – jest wystarczające. Rzeczywiście dyskutowaliśmy na temat tego, co bank centralny, w Polsce i na świecie, powinien, musi itp. To był jeden z ciekawszych wątków dyskusyjnych na dzisiejszej Radzie. Prof. Żyżyński wspomniał o tym i warto czasami takiej refleksji dokonać. Czego nas nauczyły ostatnie lata? Tego, że luźna czy nawet ultraekspansywna polityka pieniężna daje tylko szanse – np. ułatwia władzom regulacyjnym oczyszczenie systemu bankowego. Robi się to szybciej albo wolniej, lepiej albo płytko. Możemy powiedzieć, że w USA idzie to szybciej niż w strefie euro. Sama polityka pieniężna, nawet nie wiem jak bardzo ekspansywna, nie prowadzi do trwałego wzrostu gospodarczego, a może nawet długofalowo obniżać potencjalny wzrost.

To nie oznacza, że krytykuję luzowanie ilościowe, które prawdopodobnie było konieczne, a bez niego gospodarka europejska czy amerykańska byłaby w gorszym stanie. Trzeba mieć jednak świadomość, że to polityka, która ułatwia polityki strukturalnej i budżetowej, która dopiero na dłuższą metę zmienia całą sytuację gospodarczą.

W komunikacie jest zdanie o danych o produkcji przemysłowej, które mogły być gorsze niż w poprzednim kwartale. Szykować się na więcej takich niespodzianek?

Mam nadzieję, że ten tekst został odczytany jako bardzo delikatne wskazanie na to, że pierwszy kwartał może być nieco słabszy od ostatniego kwartału zeszłego roku. To było 3,9% (dynamika PKB – przyp. red)., więc całkiem nieźle. Nie jesteśmy pewni czy tak będzie. Owszem, produkcja przemysłowa w pierwszych dwóch miesiącach trochę się nam wahała, ale gdyby oczyścić ją z czynników sezonowych, to nie było tam wahań specjalnych. Produkcja budowlana natomiast tak sobie, dosyć słabo szła. Chcemy powstrzymać optymizm ocen, że skoro w zeszłym kwartale było 3,9%, to teraz będzie jeszcze lepiej. Generalnie rzecz biorąc jesteśmy optymistycznie nastawieni, jeżeli chodzi o najbliższe kwartały.

Nie ma więc ryzyka, że zrealizuje się scenariusz drastycznego obniżenia tempa wzrostu, co skłoniłoby do obniżenia stóp procentowych?

Tak.

W komunikacie ponownie zwrócono uwagę na czynniki zewnętrzne. Dwa dni temu Moody’s opublikował ostrzeżenie, że niepewność związana z Trybunałem Konstytucyjnym może spowodować obniżenie ratingu. Czy w swoich decyzjach biorą państwo pod uwagę również to, że to co się dzieje w Polsce może powodować wzrost awersji inwestorów?

Jeżeli chodzi o otoczenie zewnętrzne to warto dodać Brexit. Gdyby wynik referendum był – chyba mogę tak powiedzieć – niekorzystny, to mógłby zachwiać rynkami finansowymi i miałby wpływ na Polskę. Jeżeli chodzi o Moody’s, to oczywiście ewentualne obniżenie ratingu lub zmiana perspektywy nie byłaby dobrym czynnikiem. Gospodarka Polski jest w sumie uważana za niezmiernie stabilną i zrównoważoną. Wpływ decyzji Moody’s nie byłby dewastujący. Jak się źle dzieje, to zmiana ocen agencji może mieć znacząco negatywne znacznie. Dzisiaj nie uważam, żeby to miało potencjał dramatu w sobie, choć byłoby to negatywne.

Ostatnie komunikaty wydawane są wcześniej niż zwykle. Czy RPP nie powinna publikować komunikat o jednej, stałej godzinie? Czy to co obserwujemy jest wynikiem daleko posuniętej jednomyślności RPP?

Gdybyśmy ustalili jakąś godzinę, a potem jej nie dotrzymali to byłoby nie dobrze. Jeżeli chodzi o powód, dla którego decyzje podejmujemy w sposób prawny są takie, że zawsze decyzję o utrzymaniu stóp łatwiej podjąć niż o zmianie. Rada jest dość jednolita jeżeli chodzi o poglądy. Miło też mi powiedzieć, że kultura braku gadulstwa się wytwarza i umacnia.

Gatnar: Ciężko pracujemy przed tym posiedzeniem i jesteśmy dobrze przygotowani.

Zubelewicz: Rada prezentuje szerokie spektrum poglądów, to trzeba podkreślić.

Belka: Nie jest tak, że Rada jest bardzo homogeniczna. Być może nawet z czasem się zróżnicuje. Żyjemy w gospodarce niezmiernie zrównoważonej. Możemy powiedzieć, że wokół Polski szaleją żywioły i furie, że są pewne elementy wewnętrzne w Polsce, które żywią niepewność – zawsze myślimy np. o budżet na rok kolejny, czy będziemy mieli finansowanie na nowe elementy w polityce socjalnej i podatkowej. Wszystko to są rzeczy istotne, ale mimo wszystko będziemy wspominać te czasy z rozrzewnieniem, jako czasy wyjątkowo zrównoważonej sytuacji w polskiej gospodarce.

Nowa Rada dopiero pracuje na swoją wiarygodność. Czy jej miarą jest kontynuacja polityki poprzedniej Rady, czy np. na tym, by doprowadzić inflację do celu, co jest wymogiem prawnym.

Gatnar: Nie zgadzam się co do tego wymogu prawnego. My dosyć elastycznie to interpretujemy. To, że tego celu nie osiągamy nie jest niczym nadzwyczajnym. Na 44 banki analizowane przez BIS, 32 banki tego nie osiągają. Być może EBC czy inne banki starają się ten cel osiągnąć, ale jak widać ta skuteczność jest problematyczna.

Zubelewicz: Jeżeli chodzi o kwestie prawne to najważniejsza jest konstytucja, czyli dbanie o wartość pieniądza. Jeżeli mamy deflację, to siła nabywcza rośnie, czyli dbamy o tę wartość. Efekty naszych decyzji będzie można obserwować za 5 czy 6 kwartałów. Mamy prognozy, że w tym okresie nie będzie deflacji tylko inflacja. Mamy dziś decyzję o stopach i efekt w postaci inflacji za 1,5 roku. Skoro ceny będą rosły i będą zbliżać się do celu inflacyjnego to trudno w takim układzie zmienić stopy.

Czy NBP był konsultowany w sprawie wzięcia udziału w pomocy dla frankowiczów?

Najbliższe posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej jest zwołane z inicjatywy UKNF. To zgodne z naszym zamiarem z poprzedniego posiedzenia, kiedy zdecydowaliśmy, że gdy UKNF dokona szacunków kosztów rozwiązań zaproponowanych w Kancelarii Prezydenta, to spotkamy się, aby je przedyskutować i porównać je z naszymi szacunkami. Te różnice wynikają głównie z tego, że my w NBP wzięliśmy pod uwagę tylko efekty pierwszej rundy, natomiast koledzy z UKNF poszli dalej. Innymi słowy zaczęli analizować także możliwe efekty drugiej rundy tych rozwiązań. To wszystko.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 3 ~bb

Bardzo wyważony komentarz i jeden z lepszych stabilizatorów naszego życia gospodarczego.

! Odpowiedz
2 0 ~seth

szkoda tylko że stabilizuje na jak najniższym poziomie bez szans na jakiekolwiek wzrosty.

! Odpowiedz
4 4 ~marian

Belka soldat rotshildow.

! Odpowiedz
4 2 ~oburzony

A tem mały miś z afery podsłuchowej wciąż na polskim podwórku - zamiast jak kolesie w Erolandzie robić prawdziwą kasę za nic nie robienie - tam są duże micie - kolesiostwo Tusk, Rostowski i inni z Popisu,,,

! Odpowiedz
3 16 ~pańskiFAN_pozdrawia

Gra w "trzy karty" pisu w sprawie TK, trójpodziału władzy, uniemożliwia RPP obniżkę stóp procentowych o ok. 50-75 pkt. bazowych

czyli walimy pałką w polskiego przedsiębiorcę i obywatela

! Odpowiedz
6 17 ~pirx

Bardzo szanuję tego pana, bardzo ładnie kłamał w sprawie podatku, który miał byc wprowadzony tylko przejściowo. Temu panu już bardzo dziękujemy.

! Odpowiedz
0 0 ~df

To nie on wprowadzał podatek tylko sejm. Jak widać i tamtemu i kolejnym ten podatek jest rękę i dlatego go nie wycofają.

! Odpowiedz
2 4 ~mnk

co za zdjęcie... litości...

! Odpowiedz
3 13 ~pańskiFAN_pozdrawia

Decyzja Moodys nie będzie dewastująca, ale pogłębi negatywne skutki, na koszty rynkowe rodzimego kapitału.

Dla przedsiębiorców istotny jest koszt średnioważony kapitału WACC, a ten rośnie.

Zmniejszając opłacalność inwestycji lub nawet uniemożliwiając ze względu na brak opłacalności NPV, IRR, ROE, ROA itd. to jest być albo nie być, a NOŻYCE kosztu kapitału dla polskich przedsiębiorców są coraz mniej korzystne w stosunku do zagranicy. Dla Osób fizyczny mechanizmy są porównywalne, choć trochę mniej złożone.

Ludzie mogą na bruku wylądować, a twój pracodawca straci udziały rynkowe !!!

Z tego ludzie się cieszą ?, to prosta droga do "niewolnictwa" w średnim terminie

"wróg czuwa, wróg nie śpi".------- hasła rodem z PRL - NOCna zmiana czuwających aktywistów.

Polaku bądź czujny !!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil