Notowania brytyjskiego funta osiągnęły najniższy poziom od grudnia 2014 roku. Przez ostatnie cztery miesiące szterling potaniał o ponad 80 groszy, co rodzi pytanie nie tyle o możliwość dalszej przeceny, lecz o skalę i zasięg korekcyjnego odreagowania.


W czwartek o 10:15 na rynku międzybankowym za funta płacono 5,2706 zł, a więc o 1,5 grosze mniej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Kilkadziesiąt minut wcześniej kurs GBP/PLN spadł nawet do 5,2592 zł, co było najniższą wartością od grudnia 2014 roku.
Jeszcze na początku grudnia 2015 roku cena brytyjskiej waluty sięgnęła 6,09 zł i była najwyższa od przeszło 10 lat. Od tego momentu szterling dynamicznie traci na wartości nie tylko względem złotego, ale przede wszystkim euro i dolara amerykańskiego. Dodatkowo w ostatnich tygodniach złoty umacniał się wobec euro, stąd tak silna przecena funta na polskim rynku walutowym.
W powszechnej opinii przyczyną słabości funta jest coraz poważniejsza groźba Brexitu. 23 czerwca mieszkańcy Wielkiej Brytanii wezmą udział w referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. Na rynku panuje (być może błędna) opinia, że Brexit negatywnie odbije się na brytyjskiej gospodarce, co uderzy w funta.
Tym bardziej, że po ewentualnej secesji Wielkiej Brytanii z UE, na rozwód z Anglią może się zdecydować bardzo prounijna Szkocja.
Przeczytaj także
Niemniej skala przeceny skłania raczej do szukania momentu na zakup brytyjskiej waluty niż do gry na dalszą deprecjację szterlinga. Oprócz silnego wyprzedania funta przeciwko kontynuacji spadkowego scenariusza na parze funt-złoty przemawia bliskość technicznego wsparcia, jakim jest poziom 5,2350 zł. To poziom lokalnego minimum z listopada 2014 r oraz 61,8% zniesienia wzrostów z okresu luty 2013 – grudzień 2015.

























































