REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Yi Gang nowym prezesem banku centralnego Chin

    Maciej Kalwasiński2018-03-19 07:45, akt.2018-03-19 08:27analityk Bankier.pl
    publikacja
    2018-03-19 07:45
    aktualizacja
    2018-03-19 08:27

    Po ponad 15 latach ze stanowiska prezesa Ludowego Banku Chin odchodzi legenda chińskich finansów - Zhou Xiaochuan. Wyścig po prestiżowe, lecz nie tak istotne jak w USA czy UE, stanowisko wygrał dotychczasowy numer 2 banku - Yi Gang.

    Zmiana w fotelu prezesa Ludowego Banku Chin (PBOC) nie jest niespodzianką - o przejściu Zhou na zasłużoną emeryturę mówiło się co prawda od kilku lat, ale dopiero przed kilkoma miesiącami stało się jasne, że ze stanowiskiem pożegna się właśnie podczas tegorocznych obrad chińskiego parlamentu. Praktycznie do ostatniej chwili nie było jednak wiadomo, kto przejmie po nim pałeczkę. Na giełdzie nazwisk pojawili się m.in. Liu He - główny doradca gospodarczy przewodniczącego Xi, Guo Shuqing - szef CRBC (organu nadzorującego chiński rynek bankowy), Jiang Chaoliang - sekretarz KPCh w Hubei i były prezes potężnego China Development Bank, Xie Fuzhan - sekretarz partii w Henan i były szef urzędu statystycznego. Dopiero przed kilkoma tygodniami do grona najpoważniejszych kandydatów dołączył Yi Gang - wiceprezes Ludowego Banku Chin od 2008 r.

    Zdecydowanym faworytem był Liu, który mógł liczyć na poparcie przewodniczącego Xi, czyli osoby, która de facto zdecydowała o obsadzie stanowiska. Liu miał zostać nie tylko prezesem PBOC, ale przede wszystkim wicepremierem Chin, odpowiedzialnym za całą politykę gospodarczą państwa. Nie byłoby to nic dziwnego - w Państwie Środka bank centralny podlega rządowi, a ten partii i najwyższemu przywódcy i realizuje politykę wyznaczoną przez liderów politycznych. Kilka dni temu "The Economist" poinformował, że "unii personalnej" nie będzie - agenda wicepremiera jest zbyt napięta, by łączyć ją z agendą szefa banku centralnego, pełną spotkań na szczeblu międzynarodowym.

    Wtedy na czoło wyścigu wysunął się "czarny koń", a może raczej "żółw morski" - Yi Gang. Dotychczasowy numer 2 Ludowego Banku Chin był popierany przez prezesa Zhou, ale wydawało się, że nie ma szans na objęcie głównego stanowiska ze względu na nadmierne doświadczenie międzynarodowe. Yi kształcił się na amerykańskich uczelniach, a po zdobyciu stopnia doktora został za Oceanem i przez kilka lat wykładał na Uniwersytecie w Indianie. Mówi i publikuje po angielsku. Cieszy się szacunkiem zagranicznych kolegów po fachu. Mogłoby się wydawać, że są to same pozytywy, lecz nie dla wszystkich. "Żółwie morskie", czyli osoby, które studiowały przez kilka lat za granicą, nie cieszą się estymą w środowiskach narodowych, a takie skrzydło ma być zdaniem niektórych ekspertów dość silne w partii.

    fot. Jason Lee / / FORUM

    Partyjne animozje i spory bledną jednak w obliczu władzy nowego cesarza i wykształcony w USA, znany z prorynkowych i reformatorskich (jak na Chiny) poglądów ekonomista został oficjalnie wybrany przez chiński parlament na prezesa PBOC - przeciw kandydaturze głosowało ledwie dwóch spośród blisko trzech tysięcy delegatów, kolejnych dwóch wstrzymało się od głosu.

    Rola Ludowego Banku Chin jest dużo mniejsza niż Rezerwy Federalnej czy Europejskiego Banku Centralnego. Chiński bank centralny nie cieszy się niezależnością znaną na Zachodzie, lecz jest elementem państwowej machiny. Podobna jest rola jednostki, poza jednostką najważniejszą. Jednak szacunek, jakim się cieszył, i wiedza, którą posiadł Zhou, często pozwalała mu i innym reprezentantom banku narzucać ton debaty w kręgach władzy i być może przyczyniła się w jakimś stopniu do obrania ścieżki liberalizacji. Pomagały również sukcesy: międzynarodowe, jak włączenie chińskiej waluty - juana - do koszyka walut rezerwowych MFW i wewnętrzne: mimo bardzo szybko rosnącego zadłużenia, Państwu Środka udało się uniknąć kryzysu gospodarczego.

    Yi jest uważany za kontynuatora polityki Zhou, co potwierdził w pierwszej wypowiedzi po oficjalnym wyborze na stanowisko. - Teraz naszym zadaniem jest zachowanie dotychczasowej rozważnej polityki monetarnej i w międzyczasie stopniowe otwieranie chińskiego rynku finansowego oraz utrzymanie stabilności sektora finansowego - powiedział. Taka fraza nie pierwszy raz wychodzi z ust kierownictwa banku centralnego Chin. Prezes Zhou Xiaochuan regularnie podkreślał konieczność reformowania gospodarki, w tym sektora finansowego, w duchu liberalizacji, a u schyłku rządów bardzo stanowczo ostrzegał przed zagrożeniem wiszącym nad Państwem Środka.

    Reformy są jednak bardzo stopniowe, by nie rzec - powolne. Tempo spadło szczególnie w latach 2015-16, gdy po nagłym załamaniu kursu juana na skutek decyzji PBOC i głębokich spadkach na giełdzie w Szanghaju, kapitał zaczął szerokim strumieniem płynąć zza Muru. Pekinowi udało się jednak opanować kryzys i jest nadzieja, że Chiny wrócą na ścieżkę prorynkowych reform.

    Inicjatywa na tym polu leży jednak nie po stronie PBOC, lecz rządu, a konkretnie Liu He. Stronnik przewodniczącego Xi i członek Politbiura (25-osobowe władze Komunistycznej Partii Chin) został wybrany na stanowisko wicepremiera odpowiedzialnego za całą gospodarkę, w tym nadzór nad bankiem centralnym. Liu również kształcił się w USA - jest absolwentem Uniwersytetu Harvarda.

    Najnowsze wieści zza Muru

    Najnowsze wieści zza Muru

    Więcej informacji, komentarzy i analiz dotyczących gospodarki Chin znajdziesz w naszej nowej sekcji.

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (1)

    dodaj komentarz
    mhm
    Dobry tekst, dobrze napisany, już po raz kolejny zwróciłem uwagę na tego redaktora.

    Powiązane: Chiny

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki