REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kwota wolna już dawno odjechała. Powrót do obietnicy sprzed lat to dziś jedynie kadłubek

Aleksander Ogrodnik2026-07-23 12:52redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-07-23 12:52
Dodaj Bankier.pl w Google

Za sprawą Grzegorza Schetyny z politycznej zamrażarki powróciła właśnie waloryzacja kwoty wolnej od PIT. Propozycja zupełnie niestrawna dla domowych budżetów i całkowicie odklejona od realiów.

Kwota wolna już dawno odjechała. Powrót do obietnicy sprzed lat to dziś jedynie kadłubek
Kwota wolna już dawno odjechała. Powrót do obietnicy sprzed lat to dziś jedynie kadłubek
fot. Radosław NAWROCKI, wawritto / / FORUM/Shutterstock

Obiecane 60 tysięcy złotych to dziś propozycja „przeterminowana” o ponad dwa lata inflacji i dynamicznego wzrostu płac. Zanim te przepisy w ogóle wejdą w życie (o ile kiedykolwiek to nastąpi), resztki ich wartości pożre drożyzna. Zwłaszcza że politycy odsunęli realizację obietnicy bezpiecznie na czas kolejnej kampanii wyborczej, czyli na końcówkę 2027 roku. 

Zacznijmy od krótkiej retrospekcji. Jest sierpień 2023 roku, a Donald Tusk zapowiada właśnie “100 konkretów na pierwszych 100 dni”. Ile z nich się udało, to zupełnie inna opowieść, niemniej wśród nich znalazła się wówczas obietnica zwiększenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł rocznie. Do dziś niezrealizowana. Zresztą minister Andrzej Domański już w 2024 roku wylał na te plany wiadro lodowatej wody, tłumacząc, że w 2026 roku podwyżki nie będzie, a w 2027 "może być o nią bardzo trudno". 

Powód od lat jest ten sam. Operacja kosztowałaby budżet dziesiątki miliardów złotych i to w czasie, kiedy w państwowej kiesie świeci pustka - Według najnowszych danych eurostatu długu publiczny w relacji do PKB na koniec pierwszego kwartału 2026 roku zbliża się do 62 procent. (61,6 proc.). 

Wtem pojawia się jednak deklaracja Grzegorza Schetyny, który ogłosił iż, “Przed końcem obecnej kadencji zrealizujemy zobowiązanie podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł”; chociaż jak dodał “Nie wiem, czy od razu zdarzy się tak, że będziemy mogli całość zrealizować, ale rozpisać to na następne kroki na pewno tak”.   

Wakacje na giełdzie

Obiecać dwa razy, ale w sumie nie do końca

Nawet jeśli ostatecznie politykom uda się wysupłać te pieniądze "rzutem na taśmę" na sam koniec kadencji, spójrzmy prawdzie w oczy, będzie to (delikatnie mówiąc) musztarda po obiedzie, a jeżeli kadłubkowa, nadżarta zębem inflacji i wzrostu płac, wersja zostanie jeszcze okrojona i wprowadzana stopniowo, to będzie to, mówiąc szczerze, nieśmieszny żart, który uderzy w najgorzej zarabiających. 

Na początku kadencji, chwile po zakończeniu okresu pierwszych 100 dni, szczegółową analizę popełnił Krzysztof Kolany, który już wówczas ocenił tę sytuację podatkową kpiną z ludzi pracy, punktując, że „miliony ludzi z roku na rok oddają rządowi coraz więcej pieniędzy”. 

Odsyłam państwa tym samym do tego wartościowego tekstu. Od jego publikacji minęło jednak sporo czasu, a więc czas na drobną aktualizację części liczb. 

Tusk w butach Morawieckiego. Inflacja "pożera" progi podatkowe

Wiemy już, że waloryzacji kwoty wolnej od PIT nie będzie. Nie ma też mowy o urealnieniu pozostałych progów podatkowych, przez co miliony ludzi z roku na rok oddają rządowi coraz więcej pieniędzy.

Zacznijmy od najgorzej zarabiających, w których zwlekanie z reformą uderza najmocniej. Od 1 stycznia 2026 roku płaca minimalna wynosi 4806 zł brutto miesięcznie. W skali roku daje to pracownikowi przychód na poziomie ponad 57,6 tys. złotych. Jeśli odliczymy od tego składki na ubezpieczenia społeczne finansowane przez pracownika oraz koszty uzyskania przychodu, podstawa opodatkowania wyniesie realnie około 46,7 tys. zł. Tymczasem kwota wolna od podatku wciąż tkwi na niezmienionym od lat poziomie 30 tys. zł. Oznacza to, że podatek dochodowy (PIT) jest dziś naliczany od blisko 16,7 tys. zł nadwyżki. Innymi słowy: niemal 30 procent rocznych zarobków brutto pracownika minimalnego w ogóle nie łapie się na kwotę wolną i podlega opodatkowaniu. A przecież nie możemy zapominać o 9-procentowej, nieodliczalnej składce zdrowotnej, która działa de facto jak kolejny podatek.

Waloryzacja kwoty wolnej do 60 tys. złotych jeszcze dziś (co wiemy, że jest nierealne), sprawiłaby, że bufor pomiędzy zarobkami, a obiecywaną kwotą (na dziś!) wynosiłby jedynie nieco ponad 2300 złotych. De facto więc znaleźlibyśmy się w punkcie wyjścia, w którym znów powinniśmy ją waloryzować.  A przecież mowa jest nie o tym roku, a o końcówce przyszłego i to “na raty”; zapewne rozłożone na rok 2028, a może nawet i 2029. 

W przyszłym roku pensja minimalna, z dużą dozą prawdopodobieństwa, wyniesie już 4950 złotych brutto, a więc 59,4 tys. złotych w skali roku. Bufor zmniejsza się więc już do 600 złotych. Jeżeli przyjmiemy, na wzór obecnego, około 3-procentowy wzrost płacy minimalnej w kolejnych latach, to tym samym w roku 2028 będziemy mieli już około 5100 złotych brutto miesięcznie (co daje 61,1 tys. złotych rocznie), a w 2029 roku – około 5250 złotych brutto (czyli ponad 63 tys. złotych w skali roku). Buforu nie ma. 

Ile powinna wynosić kwota wolna? A może lepiej postawmy na inny mechanizm? 

Przypomnę tylko, że w czasie kiedy obietnia waloryzacji pojawiła się podczas kampanii wyborczej, pensja minimalna wynosiła 3600 złotych brutto (43 200 zł w skali roku), a tym samym różnica pomiędzy płacą, a kwotą wolną znajdowała się na poziomie 16 800 złotych. 

Chcąc więc dziś osiągnąć ten sam efekt, co przed laty, i zagwarantować najmniej zarabiającym dokładnie taki sam bufor ochronny przed podatkiem, propozycja rządzących w zależności od daty wprowadzenia powinna wynosić:

  • Na koniec 2027 roku (przy szacowanej płacy minimalnej 59 400 zł rocznie) – 76 200 złotych.

  • W 2028 roku (przy szacowanej płacy minimalnej ok. 61 200 zł rocznie) – 78 000 złotych.

  • W 2029 roku (przy szacowanej płacy minimalnej ok. 63 000 zł rocznie) – 79 800 złotych.

Zamiast jednak bawić się w niekończącą się pogoń za uciekającymi liczbami i licytować na kolejne, oderwane od gospodarczych realiów obietnice, warto spojrzeć na problem systemowo. Coroczne podnoszenie kwoty wolnej od podatku, a także pozostałych progów i limitów zapisanych w ustawie o PIT (przynajmniej o wskaźnik oficjalnej inflacji CPI) powinno stać się twardym, ustawowym obowiązkiem rządzących. 

Dopóki parlament nie przegłosuje corocznej, automatycznej waloryzacji wszystkich progów dochodowych, dopóty będziemy skazani na ten sam polityczny spektakl, w którym zanim zmiana wreszcie wejdzie w życie, nie stanie się zapowiadanym impulsem dla portfeli najmniej zarabiających, a jedynie formalnym domknięciem obietnicy, z której twarda rzeczywistość zdążyła już całkowicie wycisnąć sens i zmusiła do powrotu do punktu wyjścia.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka polskich naukowców wyceniona na 500 mln USD. Rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropicowi
Aleksander Ogrodnik
Aleksander Ogrodnik
redaktor Bankier.pl

Doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalista z zakresu PR-u oraz marketingu politycznego. W swojej pracy naukowej zajmuje się również kampaniami wyborczymi, mediami, sztuczną inteligencją oraz polityką międzynarodową. W przeszłości związany między innymi z Polskim Radiem (usłyszeć można go było m.in. w Radiu Wrocław, Jedynce czy Trójce), gdzie zajmował się najważniejszymi tematami politycznymi i społecznymi. Wieloletni redaktor naczelny Politicusa - czasopisma i portalu popularnonaukowego Koła Młodych Politologów UWr. Prywatnie entuzjasta muzyki elektronicznej oraz twórczości Marka Hłaski. Telefon: 532 803 383

Tematy

Komentarze (31)

dodaj komentarz
bkras
Więcej ministrów, więcej urzędników, więcej przywilejów (sędziowie, mundurówka a w tym straż marszałkowska i wielu innych) dopłaty do krus-u i inne fanaberie (w tym dotacje, dopłaty), to wszystko musi kosztować. Domańskiemu radziłbym dokonywać cięć u wyżej wymienionych, a nie nakładać nowe daniny i podatki na Więcej ministrów, więcej urzędników, więcej przywilejów (sędziowie, mundurówka a w tym straż marszałkowska i wielu innych) dopłaty do krus-u i inne fanaberie (w tym dotacje, dopłaty), to wszystko musi kosztować. Domańskiemu radziłbym dokonywać cięć u wyżej wymienionych, a nie nakładać nowe daniny i podatki na pozostałych.
sy1wester
Ten typ co to pisał to maturę chociaż ma? Nie odróżnia przychodu (pensja brutto) od dochodu do opodatkowania (i ozdrowotniania
arzab
Kto by oddał dobrowolnie dostęp do koryta ? Facet od początku wiedział, że obiecując realizację 100 cudów w 100 dni robi wszystkich w balona, ale nie przeszkadzało mu to wtedy ani nie przeszkadza mu to teraz. Dalej opowiada ludowi bajki (jak te o statku kosmicznym czy szybkiej kolei ) a ten otumaniony wierzy.
jacek-19
Ja na miejscu premiera Tuska dalbym Wam sume 120 000 zl wolna od podatku, minimalna podniosl bym do 8 000 zl, wszystkie lekarstwa darmowe, cala sluzba zdrowia bezplatna i dentysta tez. A potem oddal wladze PISowi i przeszedl na emeryture. Pojechalbym pod palmy do Grecji , do Wloch albo Hiszpanii. I naprawde wszystko ale to wszystko Ja na miejscu premiera Tuska dalbym Wam sume 120 000 zl wolna od podatku, minimalna podniosl bym do 8 000 zl, wszystkie lekarstwa darmowe, cala sluzba zdrowia bezplatna i dentysta tez. A potem oddal wladze PISowi i przeszedl na emeryture. Pojechalbym pod palmy do Grecji , do Wloch albo Hiszpanii. I naprawde wszystko ale to wszystko mial w D z duzym powazaniem.
A u wladzy bylby ukochany pis.
Ja tak bym zrobil na miejscu jak wy go nazywacie Rudego.
Z powazaniem ten co wie co mozna a co jest niemozliwe.
ala1234

Kwota wolna to jedno. Ale co z najwyższym II progiem podatkowym 32%? Najwyższą stawkę płaci się już od nadwyżki ponad 120 tys. zł rocznego dochodu, a to jest zaznaczę kwota na którą niemal ląduje się zarabiając średnią krajową! Aktualnie średnią krajową zarabia już c. 35% pracujących w Polsce (a w większych miastach PL prawdopodobnie

Kwota wolna to jedno. Ale co z najwyższym II progiem podatkowym 32%? Najwyższą stawkę płaci się już od nadwyżki ponad 120 tys. zł rocznego dochodu, a to jest zaznaczę kwota na którą niemal ląduje się zarabiając średnią krajową! Aktualnie średnią krajową zarabia już c. 35% pracujących w Polsce (a w większych miastach PL prawdopodobnie zdecydowanie więcej)... Przypomnę, że to miał być próg dla najbogatszych, a wychodzi na to, że niedługo połowa Polaków będzie traktowana przez fiskusa jak najwięksi bogacze.

Dla porównania, w 2016 roku gdy II próg wynosił 85k zł rocznie, stosunek ówczesnych 12x średnich krajowych do II progu podatkowego wynosił c. 56%. Stosunek ten rósł nieprzerwanie by w 2021 osiągnąć niemal 80%. Wówczas podniesiono II próg do 120k zł rocznie i wylądowano na współczynniku c. 63%. Aktualnie w 2026 ten współczynnik urósł do astronomicznej wysokości niemal 90%(!) i dalej rośnie!
r4k
Gigantycznie pieniądze są bez sensu wydawane na 500+ i 13, 14 emerytury.
To100mld rocznie.
Stąd mamy deficyt 7%, brak pieniędzy na wszystko i dług z którym niedługo się boleśnie zderzymy.

Zanim PiS doszedł do władzy, płaciliśmy rocznie kilkanaście milionów odsetek od długu rocznie, teraz to około 100mld.
Fajnie było,
Gigantycznie pieniądze są bez sensu wydawane na 500+ i 13, 14 emerytury.
To100mld rocznie.
Stąd mamy deficyt 7%, brak pieniędzy na wszystko i dług z którym niedługo się boleśnie zderzymy.

Zanim PiS doszedł do władzy, płaciliśmy rocznie kilkanaście milionów odsetek od długu rocznie, teraz to około 100mld.
Fajnie było, pieniędzy na wszystko starczało, jak za Gierka, i tak też się skończy ta impreza za pożyczone.
tomkooo
nie zapomnij o paliwie, tam tez latwo sie sciaga kase
szkrjatok
Schetyna zejdź na ziemię. Takie obietnice to się na 3 m-ce przed wyborami robi i wprowadza takie zmiany. I tak kolejny rząd będzie się martwił podrzuconym śmierdzącym jajem.
andrej122
Po co pojedyńczy obywatel ma się martwić losem całego społeczeństwa? Każdy patrzy na swoją kieszeń i gdzieś ma los innych. Bardzo dobrze widać to w górnictwie - kiedy JSW notowała rekordowe zyski to brać uśmiechnięta w zarządzie żądała podwyżek, kiedy miał być wprowadzony podatek od nadmiarowych zysków to brać uśmiechnięta żądała,Po co pojedyńczy obywatel ma się martwić losem całego społeczeństwa? Każdy patrzy na swoją kieszeń i gdzieś ma los innych. Bardzo dobrze widać to w górnictwie - kiedy JSW notowała rekordowe zyski to brać uśmiechnięta w zarządzie żądała podwyżek, kiedy miał być wprowadzony podatek od nadmiarowych zysków to brać uśmiechnięta żądała, żeby tak kasa poszła na nich, ale kiedy ceny węgla spadły i JSW znowu notowało straty to brać uśmiechnięta nie patrzyła na sytuację państwa tylko żądała dopłat, utrzymania etatów w zarządzie i odpraw po których dla Janty nie ujawniono zasłaniając się dobrem przedsiębiorstwa. Mieli gdzieś, że ta kasa mogła być przeznaczona na inne cele. Dlatego każdy ciągnie w swoją stronę ile może, nawet lekarze, a że akurat się wydało no to zonk.
miketheripper
Nawet dobrze brzmi - "kadłubkowy pato-rząd PO" xD

Powiązane: Kwota wolna od podatku

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki