Szef największego banku świata, Jamie Dimon, w najnowszym wywiadzie dla stacji CNBC oświadczył, że przy obecnych wycenach nie kupiłby ani amerykańskich akcji, ani długoterminowych obligacji skarbowych. Prezes JPMorgan Chase wyraził opinię, że inwestorzy popełniają błąd, bagatelizując ryzyko geopolityczne i rosnące zadłużenie.


W rozmowie z Wilfredem Frostem w podcaście "The Master Investor Podcast”, której fragmenty opublikował portal CNBC, szef JPMorgan Chase Jamie Dimon powiedział, że jego zdaniem wyceny na rynkach finansowych nie uwzględniają realnej skali zagrożeń.
Dimon wylicza, że inwestorzy zbyt łatwo przeszli do porządku dziennego nad wojnami w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, napięciami na linii Waszyngton-Pekin oraz gwałtownie rosnącymi wydatkami militarnymi, które pompowane są w warunkach gigantycznych deficytów budżetowych.
Zobacz także
- Uważam, że to ryzyko jest prawdopodobnie znacznie większe, niż wydaje się większości ludzi – ostrzegł Dimon - To możliwe, że rynek wycenia pewne scenariusze, ale nie jest w stanie wycenić tego, co faktycznie się wydarzy.
Mimo że globalna gospodarka wykazała się odpornością dzięki mniejszej zależności energetycznej od konkretnych regionów niż w poprzednich dekadach, Dimon ostrzega, że sytuacja może się zmienić.

- Może potrzeba więcej słomy, by złamać grzbiet wielbłąda. Nawet ponowne eskalowanie obecnej wojny może nie wystarczyć, ale w końcu miarka się przebierze - stwierdził szef JPMorgan.
Obligacje bez potencjału, akcje zbyt drogie
Jamie Dimon zapytany, czy kupiłby obecnie długoterminowe amerykańskie obligacje skarbowe, odpowiedział krótko: "Osobiście nie". Zdaniem bankiera nawet jeśli spadek inflacji pozwoli Rezerwie Federalnej sprowadzić ją do celu 2%, rentowność 10-letnich papierów skarbowych powinna wynosić około 4-4,5%, co ogranicza przestrzeń do wzrostu ich cen. Szef JPMorgan ostrzegł również, że tak zwani "bond vigilantes", czyli inwestorzy wymuszający wyższe rentowności długu, w końcu zażądają wyższej rekompensaty za finansowanie rosnącego zadłużenia USA.
Równie sceptycznie Dimon odnosi się do szerokiego rynku akcji. Choć dopuszcza zakupy pojedynczych, okazjonalnych spółek, to nie zdecydowałby się na wejście w cały indeks przy bieżących wskaźnikach wyceny.
Prezes JPMorgan zabrał też głos w sprawie powszechnej euforii wokół sztucznej inteligencji, porównując obecne miliardowe nakłady inwestycyjne do początków ery Internetu, mówiąc, że "pierwsi nie muszą być wygranymi. Dimon przypomniał, że podczas bańki dot-com szeroko znani pionierzy jak Yahoo czy Netscape z czasem ustąpili miejsca spółkom takim jak Google czy Facebook, które wyrosły znacznie później. Szef JPMorgan uważa przy tym, że inwestycje w AI w ogólnym rozrachunku prawdopodobnie się zwrócą, ale proces ten potrwa znacznie dłużej niż spodziewa się rynek.
- Czy AI przyniesie zyski w taki sposób i w takim harmonogramie, jakiego oczekujecie? Zdecydowanie nie - podsumował Dimon.
O TYM MÓWI WALL STREET: „Zarabiamy świetnie, ale nie wiemy, jak długo to jeszcze potrwa”
Na Wall Street panuje radość z kolejnych doskonałych wyników finansowych spółek. Pojawia się jednak również niepokój o to, jak i kiedy ta impreza się skończy. Część ekspertów martwi się zachowaniem inwestorów, inni z kolei szukają okazji na rynkach, które zaliczyły silne spadki.
Oprac. MM





























































