Władze USA ogłosiły w czwartek nowe cła w wysokości 10 albo 12,5 proc. na swoich 60 partnerów handlowych, w tym UE. Pochodzi z nich niemal cały import do USA. Taryfy mają zastąpić tymczasową 10-procentową stawkę globalną, wygasającą 24 lipca.


Stawką celną w wysokości 10 proc. będą objęte kraje, które przyjęły przepisy dotyczące zakazu pracy przymusowej, ale zdaniem USA nie egzekwują ich skutecznie. Towary pochodzące z pozostałych państw będą podlegać stawce 12,5 proc.
Unii Europejskiej dotyczą taryfy w wysokości 10 proc.
Cła wejdą w życie tuż po północy z czwartku na piątek czasu wschodnioamerykańskiego; w tym samym czasie wygasa globalna 10-procentowa stawka, ogłoszona przez prezydenta Donalda Trumpa wcześniej w tym roku.
Kanada: Nie wykluczamy działań odwetowych wobec USA w związku z cłami 50 proc.
Działania odwetowe wobec USA są jedną z opcji, z których może skorzystać Kanada, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie z USA – poinformował w czwartek premier Mark Carney, odnosząc się do zapowiedzi nałożenia przez władze amerykańskie ceł w wysokości 50 proc. na wiele kanadyjskich towarów.
- Wszystkie opcje są na stole – powiedział Carney, pytany o reakcję Kanady na ogłoszenie w poniedziałek przez prezydenta USA Donalda Trumpa ceł 50 proc. Nowe taryfy mają wejść w życie 19 sierpnia, jeśli nie dojdzie do porozumienia.
Carney nie sprecyzował, jakie działania odwetowe mógłby podjąć jego rząd, podkreślając, że byłoby to „kontrproduktywne” wobec faktu, że negocjacje nadal trwają. - Intensyfikujemy negocjacje z USA w celu osiągnięcia ogólnego porozumienia obejmującego wszystkie sektory, których dotyczą cła – powiedział po spotkaniu z szefami władz kanadyjskich prowincji i terytoriów w Charlottentown.
Dziennikarze relacjonujący spotkanie premiera oraz szefów prowincji i terytoriów (Rady Federacji) w Charlottentown zwracali uwagę na wspólny front władz kanadyjskich regionów. „Premierzy potwierdzili znaczenie jednolitego podejścia (…) i zobowiązali się do dalszej współpracy w obronie kanadyjskich pracowników, farmerów, biznesów i rodzin” – napisano we wspólnym komunikacie po czwartkowych rozmowach.
Z Toronto Anna Lach
Praca przymusowa jako argument. Waszyngton narzuca nową politykę celną
O nowych cłach poinformowano na stronie internetowej biura przedstawiciela USA ds. handlu (USTR) Jamiesona Greera. W komunikacie napisano, że Greer podjął decyzję o taryfach w ramach postępowań prowadzonych na podstawie sekcji 301. ustawy o handlu z 1974 r.

Po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił wcześniejszą rundę ceł globalnych, administracja Donalda Trumpa wykorzystuje ten przepis do budowy nowej architektury taryfowej. „Wall Street Journal” zauważył, że po wejściu w życie cła te mogą obowiązywać bezterminowo i mogą być jednostronnie zmieniane przez głowę państwa.
Prezydent nie zamierza dopuścić do tego, by jego polityka handlowa i szersze cele zostały osłabione wyłącznie dlatego, że jedno z dostępnych narzędzi może zostać ograniczone przez sąd lub z innych przyczyn – przekazali w czwartek dziennikarzom wysocy rangą urzędnicy Białego Domu.
Biuro napisało, że prowadzone postępowania dotyczyły „niewprowadzenia i nieskutecznego egzekwowania zakazu importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej”.
Chiny: Sprzeciwiamy się wszelkim formom jednostronnych ceł
Chiny sprzeciwiają się wszelkim formom jednostronnych ceł – oświadczył w piątek rzecznik MSZ Lin Jian. Skomentował w ten sposób objęcie przez USA nowymi taryfami w wysokości 10 i 12,5 proc. 60 państw, w tym Chin, które zdaniem Waszyngtonu nie zwalczają skutecznie pracy przymusowej.
– Stanowisko Chin w kwestiach relacji gospodarczo-handlowych ze Stanami Zjednoczonymi jest konsekwentne i jasne. Sprzeciwiamy się wszelkim formom jednostronnego nakładania ceł – oświadczył rzecznik na briefingu prasowym. – Wojny celne i handlowe nie leżą w interesie żadnej ze stron – dodał.
Dopytywany, czy Pekin podejmie w tej sytuacji działania odwetowe, Lin odparł jedynie, że „właśnie przedstawił jasno stanowisko Chin”.
Bezterminowe cła na niemal cały import
W wyniku tych postępowań „nałożono cła w wysokości 10 proc. i 12,5 proc. na import od 60 partnerów handlowych, z wyłączeniem niektórych kategorii produktów”. Nowymi taryfami nie są objęte m.in. stal, aluminium, samochody i części samochodowe. Zwolnione z nich będą również niektóre produkty spożywcze i rolne.
Administracja USA prowadzi też kolejne dochodzenia w sprawach związanych z handlem międzynarodowym, które mogłyby dać jej podstawę prawną do zaproponowania wyższych ceł - podkreślił „Financial Times”. Wysokiej rangi członkowie administracji rekomendują jednak Trumpowi zachowanie stabilnych relacji z partnerami handlowymi i honorowanie porozumień zawartych z nimi w 2025 roku, na mocy których cła zostały obniżone - przekazało dwóch rozmówców „FT”.
Kallas: Zarzuty, którymi USA uzasadniły nowe cła, są bezpodstawne
Zarzuty administracji prezydenta USA Donalda, którymi uzasadniła ona nowe cła nałożone na towary z Unii Europejskiej, są bezpodstawne – powiedziała w piątek w Manili szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Cła objęły kraje, które zdaniem Waszyngtonu nie dość skutecznie walczą z pracą przymusową.
– Nie można tego powiedzieć o UE. Jeśli porównać nasze prawo pracy z amerykańskim, mamy płatne urlopy i bardzo dobre warunki dla pracowników, więc (te zarzuty) nie są niczym poparte – oceniła Kallas w wypowiedzi dla agencji Reutera. Zapowiedziała, że Wspólnota zażąda od USA pilnych wyjaśnień.
– To nie tylko naruszenie naszych dwustronnych ustaleń, ale również podważenie zasad wielostronnego systemu handlowego. Nie wykluczamy skierowania sprawy do Światowej Organizacji Handlu, ponieważ UE nie może zaakceptować ceł narzucanych pod bezpodstawnymi pretekstami – dodała.
Kallas podkreśliła, że nowe taryfy są szokiem, ponieważ blok wywiązał się ze zobowiązań z zeszłorocznego porozumienia handlowego. – Uzgodniliśmy z Amerykanami porozumienie i dotrzymaliśmy swoich zobowiązań. Dlatego ta decyzja jest dla nas negatywnym zaskoczeniem – dodała.
Kallas przebywa z wizytą na Filipinach, gdzie reprezentowała UE na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych krajów Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN).
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ sp/





























































