Rozpoczęły się Wakacje na Giełdzie, a wraz z nimi prawdziwy test dla nerwów początkujących inwestorów. Wejście na rynek kapitałowy to nie tylko szansa na zyski, ale też zderzenie ze stresem, chciwością i strachem. Jak w krótkim czasie zbudować zyskowny portfel? Czy lepiej polegać na wnikliwej ocenie finansów firmy, czy może wpatrywać się w wykresy i układy świec? O giełdowych emocjach, poszukiwaniu rynkowych „czarnych koni” i czytaniu trendów Aleksander Ogrodnik rozmawia z prof. Krzysztofem Borowskim ze Szkoły Głównej Handlowej.
Czego dowiesz się z rozmowy?
🧠 Dlaczego giełda to darmowa lekcja psychologii: Inwestowanie, nawet w ramach konkursu, to świetny sposób na poznanie swojej własnej odporności na stres i reakcji na ryzyko giełdowe.
📈 Analiza techniczna czy fundamentalna: Wakacyjna gra trwa tylko dwa miesiące, dlatego profesor wyjaśnia, dlaczego w tak krótkim horyzoncie czasowym znacznie lepiej sprawdza się czytanie wykresów niż oczekiwanie na reakcję rynkowych fundamentów.
🐴 Jak upolować rynkowego „czarnego konia”: Omawiamy inwestowanie oparte na silnym trendzie, tzw. momentum, oraz poszukiwanie spółek, które po dobrych informacjach potrafią gwałtownie wystrzelić w górę.
🛡️ Jak mądrze budować portfel: Zrozumiesz, na czym polega strategia Core-Satellite, czyli jak połączyć bezpieczne inwestowanie naśladowcze (np. oparte na indeksach giełdowych) z poszukiwaniem perełek mających pobić rynek.
Giełda to najlepszy gabinet psychoanalityka
Giełda to nie tylko słupki i cyfry, ale przede wszystkim potężne emocje, którymi rządzą dwa najsłynniejsze uczucia: strach i chciwość. Udział w giełdowej zabawie to doskonała okazja, aby sprawdzić, jak nasze własne ego radzi sobie z presją. Prof. Krzysztof Borowski radzi, aby traktować ten konkurs śmiertelnie poważnie – tak, jakbyśmy obracali własnymi oszczędnościami rzędu 20 tysięcy złotych.
– Jeśli chcą Państwo nie iść do psychoanalityka czy do psychiatry, a chcą siebie poznać za darmo czy właściwie w ciągu tych dwóch miesięcy, to proszę potraktować to jako inwestowanie i sprawdzenie własnej odporności na stres – radzi prof. Krzysztof Borowski.
Zobacz także
Ekspert zauważa, że nawet jeśli nasza stopa zwrotu zaświeci się na czerwono, nie należy się tym przejmować. Wyciągnięta wiedza o naszych słabościach i reakcjach będzie cenniejsza niż same nagrody finansowe. Zresztą, zdaniem gościa podcastu, najlepiej jest najpierw ponieść na giełdzie stratę, by dobrze poznać samego siebie, a dopiero potem zacząć zarabiać. Kluczowy jest też sentyment – inwestowanie w spółki powinno przypominać patrzenie na obraz, który budzi w nas poranną radość, a nie lęk czy dyskomfort.

Dwa miesiące to czas na wykresy, a nie fundamenty
Wielu początkujących inwestorów zastanawia się, czy lepiej badać finanse firmy (analiza fundamentalna), czy skupić się wyłącznie na zachowaniu ceny (analiza techniczna). W perspektywie kilkutygodniowej zabawy, takiej jak Wakacje na Giełdzie, odpowiedź jest jednoznaczna. Dwa miesiące to zbyt krótki czas, aby fundamenty spółki zdążyły zapracować na wzrost cen akcji.
Dlatego na tak krótkim dystansie przewagę zyskuje analiza techniczna. Prof. Borowski porównuje ją do obserwowania śladów stóp zostawianych przez człowieka na plaży – na podstawie historycznej ścieżki próbujemy zgadnąć, czy wędrowiec pójdzie dalej prosto, czy też nagle skręci. Gracze powinni zwracać baczną uwagę na kluczowe poziomy: opór, który działa niczym twardy sufit, oraz wsparcie, zachowujące się jak podłoga, od której odbija się rynkowa piłka. Przebicie oporu to klasyczny sygnał do kupna, oznaczający szansę na dynamiczne wzrosty.
Wsparciem dla inwestorów mogą być średnie kroczące – dla krótkiego horyzontu odpowiednie będą średnie 9 lub 13-sesyjne. Gdy inwestor połączy dwa sygnały, np. cenę powyżej średniej i przebicie poprzedniego szczytu, siła takiego wskaźnika znacząco rośnie.
– Dwa plus dwa równa się cztery i pół. Jeśli mam dwa takie sygnały, to to jest dla mnie dużo więcej warte niż każdy z tych sygnałów pojedynczo – tłumaczy obrazowo ekspert SGH.
Wskoczyć do pędzącego autobusu czy ułożyć zdywersyfikowany portfel?
Osiągnięcie imponującej stopy zwrotu wymaga przyjęcia odpowiedniej taktyki. Można polować na tzw. „czarnego konia” – spółkę znajdującą się w trendzie bocznym, która nagle, pod wpływem jednej informacji, zyskuje kilkaset procent, odrywając się od ziemi niczym rakiety SpaceX. Innym, popularnym podejściem jest momentum, polegające na dołączaniu do widocznego trendu wzrostowego. Przypomina to wsiadanie do jadącego autobusu z założeniem, że maszyna jeszcze przez jakiś czas będzie pędzić do przodu.
Dla osób szukających balansu pomiędzy ryzykiem a spokojem, ciekawym wyjściem może być profesjonalna strategia Core-Satellite.
Zakłada ona bezpieczny podział portfela:
-
Trzon (Core): Około 80% środków podąża bezpośrednio za wybranym indeksem giełdowym, co chroni przed drastycznymi wahaniami.
-
Satelity (Satellite): Pozostałe 20% służy do agresywniejszego poszukiwania pojedynczych spółek, które mają za zadanie ten główny indeks pobić.
Na koniec ekspert ma dla młodych adeptów giełdy jedną, niezwykle ważną radę. Wystarczy poświęcić na rynkową analizę zaledwie pół godziny dziennie. Wpatrywanie się w notowania z minuty na minutę prowadzi do psychicznego wycieńczenia, utraty rytmu, a w konsekwencji – do rynkowych błędów.
Pełnej rozmowy o giełdowych emocjach, sprawdzonych strategiach i analizie technicznej wysłuchasz w najnowszym odcinku na platformach YouTube, Spotify oraz na łamach serwisu Bankier.pl. Zapraszamy do słuchania i wspólnej gry!




























































