Cały świat ogarnęła wysoka inflacja... Cały? Nie! Jest taki kraj, gdzie nieugięci mieszkańcy wciąż jeszcze stawiają opór najeźdźcy.


Niemal na całym świecie ludzie zmagają się z cenami rosnącymi w tempie niewidzianym od wielu lat. W Stanach Zjednoczonych inflacja jest najwyższa od 40 lat, w Niemczech - od blisko 30 lat, w całej Unii Europejskiej od co najmniej 25 lat, a w samej strefie euro - w całej jej historii. Gwałtowne wzrosty cen nie omijają również Polski, nie wspominając nawet o Turcji, gdzie ceny galopują.
"Wśród głównych przyczyn rosnącej inflacji ekonomiści wskazują na problemy odczuwalne we wszystkich zakątkach globu - wyraźnie wyższe niż przed rokiem ceny surowców energetycznych, rolnych czy metali oraz niedobory półproduktów i produktów występujące wskutek podwyższonego popytu i zakłóceń w łańcuchach dostaw. Mimo to nie we wszystkich państwach wzrost cen jest odczuwany równie boleśnie, co wskazuje na krajowe przyczyny spadku wartości pieniądza" - pisałem przed dwoma miesiącami. I od tego czasu niewiele się zmieniło, choć niektóre rządy podjęły walkę z inflacją, m.in. obniżając podatki na wybrane produkty - paliwa czy prąd.
W kilku krajach inflacja pozostaje niska bez konieczności wprowadzania czasowych "tarcz antyinflacyjnych" - choćby w Chinach czy Szwajcarii, gdzie wyniosła w grudniu 1,5 proc. Ale wśród dużych gospodarek rekordy nadal bije Japonia.
W ostatnim miesiącu ubiegłego roku inflacja konsumencka sięgnęła tam raptem 0,8 proc. - podało japońskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Mimo że tempo wzrostu cen w kraju kwitnącej wiśni pozostaje bardzo niskie na tle innych gospodarek, to i tam presja inflacyjna narasta. Jeszcze w sierpniu na wyspach obserwowano deflację. W grudniu wzrost cen konsumenckich był najszybszy od ponad 2 lat.

Grudniową inflację napędzała drożejąca o 2,1 proc. żywność, w tym kosztująca o 8 proc. więcej niż przed rokiem żywność świeża. Najszybciej od 40 lat rosły rachunki za prąd - o ponad 13 proc. Za paliwa płacono ponad 22 proc. więcej - podaje Reuters. Podobnie jak w poprzednich miesiącach w ujęciu rocznym mocno (-34,3 proc.) taniały usługi komunikacyjne. Jest to efekt nacisku władz Japonii na operatorów telefonii komórkowej, by obniżyli ceny.
Inflacja CPI z wyłączeniem cen świeżej żywności wyniosła 0,5 proc., a nieuwzględniająca tych samych produktów oraz energii: -0,7 proc. W porównaniu do listopada ceny dóbr i usług konsumpcyjnych nie zmieniły się.
Dlaczego ceny w kraju kwitnącej wiśni rosną o wiele wolniej niż w innych zakątkach świata? Analitycy wskazują na "japońską specyfikę". Konsumenci, przyzwyczajeni do stabilnych cen, alergicznie reagują na podwyżki, więc sprzedawcy starają się nie podnosić cen, dbając o interes w perspektywie wieloletniej, a niekoniecznie bieżącej. Sprzyja im niska presja płacowa, utrzymująca się wskutek starzenia się społeczeństwa oraz przywiązania pracowników do pracodawcy.
Sytuacja globalna ma jednak wpływ na (nieprzejściowe) podwyższenie kosztów działalności biznesu oraz oczekiwania inflacyjne, więc i w "krainie zerowej inflacji" ceny mogą przyspieszyć. Jak bardzo? W tym tygodniu Banki Japonii podniósł prognozy inflacji - do 1,1 proc. z 0,9 proc. - na rok fiskalny rozpoczynający się w kwietniu. Nieugięci Japończycy wciąż będą stawiać opór najeźdźcy.
































































