Zieleń wróciła na europejskie rynki akcji. Szczególnie wyróżniają się dziś banki z Deutsche Bankiem na czele, choć niepokój o ich kondycję wciąż jest widoczny.


[Aktualizacja na godz. 15:00]
Ponad 5% we Włoszech, 3,5% w Hiszpanii oraz 2,5% w Niemczech i Francji – takie wzrosty głównych indeksów obserwowaliśmy dziś w południe na najważniejszych europejskich parkietach. Wyraźnie rosły także giełdy mniejszych państw strefy euro – Grecji (2,8%), Holandii (2%), Austrii (3,2%) czy Irlandii (3,6%). Po południu wzrosty nieco zmniejszyły swój zasięg - niemiecki DAX i francuski CAC notują 2-procentowe zwyżki, giełda w Atenach zmniejszyła wzrosty do 1,5% - ale wciąż możemy mówić o wyraźnym odbiciu na europejskich parkietach.
Nieco łagodniejsze wzrosty głównych indeksów obserwujemy w krajach pozostających poza unią monetarną: w Wielkiej Brytanii (1,4%), Polsce (0,76%), na Węgrzech (1,7%) czy w Czechach (1,7%).
Oczy całego finansowego świata zwrócone są na europejskie banki, a szczególnie na Deutsche Bank. Notowane na giełdzie we Frankfurcie akcje banku drożały dziś nawet o 15%, do poziomu 15,25 euro. To był najwyższy dzienny wzrost cen akcji banku od 2011 r. Jednak po południu skala zwyżek została wyraźnie ograniczona i o godz. 15 akcje banku rosły tylko o 6,9% do poziomu 14,66 euro. To zbyt mało, aby dźwignąć cenę akcji banku do poziomów choćby z początku miesiąca (16,38 euro). Parę dni temu kurs spółki spadł o 9,5%, przebijając dno z 2009 roku.
Przeczytaj także
Źródła zbliżone do banku podają, że Deutsche Bank rozważa skup obligacji, aby złagodzić obawy rynków o jego finanse. Nie brak też głosów, że możliwe bankructwo Deutsche Banku wywołałoby kryzys jeszcze większy niż ten, który nastąpił po upadku Lehman Brothers. W 2015 roku Deutsche Bank odnotował rekordową stratę w kwocie 6,7 mld euro.

Korekta czy coś na miarę pokolenia?

Od dawna mówiłem o tym, że kiedyś banki centralne czeka diabelska alternatywa: wrócić do normalnej polityki, czyli podnosić stopy i ryzykować wprowadzenie gospodarki w recesję, czy tego nie robić i ryzykować inflację.Okazało się, że diagnoza była błędna. Inflacji nie ma (jest znikoma), a diabelska alternatywa owszem czeka świat, ale może wyglądać zupełnie inaczej - pisze Piotr Kuczyński.
Dwucyfrowe wzrosty obserwujemy także na akcjach takich banków, jak UniCredit (10,5%), Banco Popolare (10,8%) i Intesa Sanpaolo (11,8%). W sumie grupujący największe europejskie banki indeks STOXX Europe 600 rośnie natomiast o 4,5%
Michał Żuławiński































































