Turcja walczy z kryzysem. Niższy wzrost i zaciskanie pasa

Turecki minister finansów Berat Albayrak ogłosił długo wyczekiwany średnioterminowy plan rozwoju na lata 2019-21. W swoim wystąpieniu potwierdził to, co wszyscy wiedzą od dawna – Turcję czekają trudne lata.

(fot. Umit Bektas / Reuters)

Średnioterminowy Program Gospodarczy Turcji ma na celu przede wszystkim zwalczanie problemów ekonomicznych, z którymi zmaga się ten kraj, czyli głównie spadek siły nabywczej lokalnej waluty. Od początku roku lira straciła wobec dolara około 40 proc. wartości, a inflacja wyniosła w sierpniu 17,9 proc. Powoduje to coraz większą niestabilność w gospodarce i nasila wycofywanie zagranicznego kapitału, co jeszcze bardziej pogłębia problemy.

Minister skarbu i finansów Berat Albayrak, prywatnie zięć prezydenta Erdoğana, który w czwartek 20 września ogłosił program, przedstawił trzy filary, na których będzie się on opierał, mianowicie: "stabilizacja, dyscyplina i transformacja". Celem programu jest przebrnięcie przez przejściowe trudności, które mają potrwać przez najbliższe 3 lata i osiągnięcie stabilnego wzrostu PKB w wysokości 5 proc. rocznie od 2021 r.

Wolniej, ale stabilniej

Do tej pory turecka gospodarka rozwijała się w tempie nawet 7 proc. rocznie, jednak był to wzrost nakręcany silną konsumpcją i potężnymi projektami infrastrukturalnymi finansowanymi zagranicznymi, denominowanymi w walutach obcych kredytami. Był to więc wzrost ze swojej natury niestabilny i wrażliwy na czynniki zewnętrzne, takie jak umocnienie dolara, co możemy obserwować przez ostatnie kilka miesięcy. Tym razem wzrost ma być wolniejszy, ale bardziej stabilny i odporny na szoki.

To, co inwestorów ucieszyło szczególnie, to rewizja prognoz wzrostu gospodarczego. Minister Albayrak mierzy siły na zamiary i celuje we wzrost na poziomie 2,3 proc. w 2019 r. i niewiele wyższy w latach kolejnych. Są to prognozy na pewno bliższe prawdzie niż dotychczasowe 5,5 proc., choć nadal ambitne, zważywszy na to, co dzieje się teraz w tureckiej gospodarce. Warto przypomnieć, że jeszcze w pierwszym kwartale 2018 r. wzrost sięgał 7,3 proc., widać więc skalę problemów ekonomicznych Ankary.

Drugim filarem Programu jest dyscyplina budżetowa. Rząd ma zamiar wprowadzić program cięć wydatków budżetowych o wartości około 60 mld lir, choć nie są znane szczegóły, które resorty najmocniej zaciskanie pasa odczują. To duża zmiana w porównaniu do przednich programów tego typu, które zakładały raczej stymulację gospodarki z kasy państwa. Z jednej strony ma to na celu utrzymanie dyscypliny fiskalnej w zbliżających trudnych latach i utrzymanie deficytu na poziomie około 1,7-1,9 proc. PKB do 2021 r. Z drugiej mniej ekspansywna polityka wydatkowa budżetu ma na celu wspomożenie banku centralnego w walce z inflacją.

Ograniczenie wzrostu cen jest jednym z podstawowych celów ogłoszonego programu ekonomicznego, jak zresztą każdego z poprzednich programów realizowanych przez Turcję. Według ministra Albayraka inflacja pod koniec bieżącego roku ma wynieść 20,8 proc., natomiast do 2021 r. ma spaść do 9,8 proc. To nadal powyżej celu inflacyjnego banku centralnego (TCMB), który wynosi 5 proc.

Zwalczanie przyczyn, nie tylko skutków

Trzecim filarem programu mają być reformy strukturalne mające na celu walkę ze spadkiem wartości waluty u jej przyczyny, czyli z wysokim deficytem na rachunku obrotów bieżących. Nadwyżka importu nad eksportem w Turcji w ostatnich 12 miesiącach wyniosła 57 mld dolarów (dane za lipiec). Do tej pory ten deficyt był pokrywany głównie przez napływ inwestycji zagranicznych, ale od początku bieżącego roku jest z tym wyraźny problem i obecnie jedynie połowa jest pokrywana przez inwestycje zagraniczne.

Krótko mówiąc, wartość liry spada, bo chętnych na jej sprzedaż (importerzy potrzebujący walut obcych do zapłaty za towary) jest wyraźnie więcej niż chętnych do jej zakupu (inwestorzy i eksporterzy), co powoduje presję na spadek kursu.

(TCMB)

Ogłoszony właśnie program gospodarczy ma na celu zniwelowanie dokładnie tej nierównowagi. Służyć ma temu identyfikacja tych gałęzi przemysłu, które mają w opinii ministerstwa największy potencjał eksportowy. Wstępnie wskazano na sektory farmaceutyczny, energetyczny i petrochemiczny. To właśnie w tych branżach skupić się mają inwestycje, kosztem dużych projektów infrastrukturalnych, które mają zostać w najbliższych altach wstrzymane lub finansowane innymi niż dotychczas sposobami.

Inwestorzy podzieleni

Rynki dość nerwowo zareagowały na wystąpienie ministra Albayraka. Przez resztę dnia turecka waluta to się umacniała, to słabła, by ostatecznie zakończyć dzień na poziomie zbliżonym do kursu otwarcia. Z pewnością dużym rozczarowaniem dotyczącym Programu jest brak konkretów dotyczących programu cięż budżetowych.

Inwestorzy spodziewali się także ogłoszenia programu wsparcia dla systemu bankowego i stabilizacji sektora, który zmaga się z rosnącą falą restrukturyzacji długów, głównie walutowych. Poza dość ogólnymi obietnicami "wzmocnienia sektora bankowego" niczego takiego nie ogłoszono.

Kliknj, aby przejść do notowań
Kliknj, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Na plus zdecydowanie należy ocenić przyjęcie realnych założeń makroekonomicznych, dotyczących wzrostu gospodarczego i inflacji, co wyraźnie odróżnia program ministra Albayraka od poprzednich programów gospodarczych realizowanych przez Turcję. Szczególnie ważne wydaje się tutaj zastąpienie paradygmatu wzrostu za wszelką cenę, priorytetem ustabilizowania gospodarki, nawet jeśli odbędzie się to kosztem jej czasowego spowolnienia, co zresztą w narracji rządu widać już od pewnego czasu.

W tę nową narrację wpisuje się także podjęta tydzień wcześniej decyzja banku centralnego dotyczącego podniesienia stóp procentowych o 625 punktów bazowych. Jest ona wyraźnie zgrana z ogłoszonym właśnie przez rząd programem gospodarczym i jego celami, choć głowa tego rządu, prezydent Erdoğan, skrytykował ją jeszcze zanim została podjęta. To każe przypuszczać, że zeszłotygodniowe wydarzenia miały na celu jedynie stworzenie złudzenia konfliktu na linii TCMB – pałac prezydencki, by zwiększyć wiarygodność tego pierwszego.

Miesiąc temu pisaliśmy, że przegrzana turecka gospodarka potrzebuje lądowania, by powrócić do stanu równowagi. Program ogłoszony przez ministra Albayraka wskazuje, że rząd jest zdeterminowany uniknąć twardego lądowania wraz z towarzyszącym my głębokim kryzysem i przeprowadzić kraj przez trudny okres w kontrolowany sposób. Niestety nadal nie są znane szczegóły, jak dokładnie zamierza tego dokonać. Nie wiadomo także, na ile za deklaracjami pójdą faktycznie działania, a na ile są to puste oświadczenia mające na celu tylko uspokojenie inwestorów. Do tego wciąż otwarte pozostaje pytanie, czy na ścieżkę miękkiego lądowania nie jest już dla Turcji zwyczajnie za późno.

Robert Szklarz

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
15 7 open_mind

Jak wielokrotnie piszę że wszystko zaczyna się od rynków wschodzących, poprzez Euro-kołchoz aż do USA – takie są prawa natury! I powstanie świata z kolan będzie przebiegać w odwrotnym kierunku ale zajmie to - oby nie dekady.

! Odpowiedz
4 7 dr_ahejm

Ty cały czas trujesz o katastrofie.

! Odpowiedz
3 10 open_mind odpowiada dr_ahejm

To nie ja to rynki wprost alarmują – a że ludzie wytłaczają alarm, to nie znaczy ze niebezpieczeństwo nie nadchodzi. Ps. Dzieci jak czegoś nie lubią usłyszeć to zatykają uszy, obecnie i dorosłe jednostki to robią. Pozdrawiam.

! Odpowiedz
4 9 wizytator

Wzrost napędzany popytem wewnętrznym i projektami na kredyt jest zły ? To czym ma być napędzany ? Rodzimymi oszczędnościami które w postaci kredytów udzielają rodzime banki ? A gdzie tak jest ?

! Odpowiedz
1 10 eresz1

Ten model nie jest zły, tylko niesie za sobą duże ryzyko destabilizacji gospodarki, co pokazuje Turcja.

! Odpowiedz
24 30 plutarch

Erdogan podnosi z kolan, hehe... :/

! Odpowiedz
29 40 ajwaj

Sultan Redzep da rade :)
Turystyka za €, $ itd. skokowo rosnie. I chociaz hotele, uslugi itd. sa tansze, turysci wywoza masowo wyroby skórzane, zlotnicze, tekstylne itd. po cenach europejskich.
Z koncem wojny tez bedzie taniej. Dzis memorandum uklad TUR-ROS przyjete w ONZ. (strefa zdemilitaryzowana w Idlibie).
Kurdowie wspierani, zbrojeni przez USA przeciwko panstwu NATO Turcji cienko spiewaja (Art. 5 NATO:))
Za 3 mln. uchodzców z Syrii przyjda z UE kolejne mld. € (w tym od Polski:))

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
23 30 _jasko

Kolega ja zawsze przekręca fakty, ale to zapewne takie są odgórne polecenia.
To Turcja (państwo z NATO) występuje przeciwko Kurdom popieranym przez USA w swych narodowych aspiracjach. Każdy Polak zna historię swego kraju zwłaszcza z okresu rozbiorów. Trzeba być polskojęzycznym botem, aby nie czuć empatii do sponiewieranego przez historię narodu kurdyjskiego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
20 12 jes

kopiejka x2

! Odpowiedz