REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szef MSWiA: Najbliższe kilkanaście godzin zdecyduje o sytuacji powodziowej

2024-09-14 08:34, akt.2024-09-14 12:59
publikacja
2024-09-14 08:34
aktualizacja
2024-09-14 12:59
Dodaj Bankier.pl w Google

Minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak poinformował podczas obrad sztabu kryzysowego w Nysie, że najbliższe kilkanaście, kilkadziesiąt godzin zdecydują o sytuacji powodziowej. Najtrudniejsza sytuacja jest w powiecie nyskim, zagrożony powiat kłodzki.

Szef MSWiA: Najbliższe kilkanaście godzin zdecyduje o sytuacji powodziowej
Szef MSWiA: Najbliższe kilkanaście godzin zdecyduje o sytuacji powodziowej
/ MSWiA

Siemoniak zaznaczył, że najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w Morowie i Głuchłazach (woj. opolskie, powiat nyski). "Sytuacja wygląda źle. Stan rzeki i prognozy, co do jej stanu na podstawie tego, co otrzymujemy od strony czeskiej są cały czas złe" – powiedział Siemoniak.

Podkreślił, że sąsiadujący z powiatem nyskim powiat kłodzki jest szczególnie zagrożony, a w Lądku Zdroju (woj. dolnośląskie, pow. kłodzki) doszło do jednej ewakuacji. Jak zaznaczył, w powiecie kłodzkim jest już kilkanaście przekroczeń stanów alarmowych, a o godzinie 12 w Kłodzku, odbędzie się kolejny sztab kryzysowy.

W związku z sytuacją powodziową na południu województwa opolskiego podjęto decyzję o ewakuacji części mieszkańców wsi Morów i kilkuset mieszkańców Głuchołaz. Na miejscu jest minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak.

Na południu województwa opolskiego pogarsza się sytuacja związana z ciągłymi opadami deszczu. Jak powiedział PAP oficer dyżurny KW PSP w Opolu, po wyjściu z koryta rzeczki Mory, ewakuowano mieszkańców sześciu posesji we wsi Morów. W Głuchołazach, gdzie poziom rzeki Białej Głuchołaskiej przekroczył o metr poziom alarmowy, ewakuowanych jest 400 mieszkańców miasta.

W ciągu ostatnich godzin opolscy strażacy otrzymali około 500 wezwań do różnego rodzaju interwencji, związanych z sytuacją powodziową - głównie na południu regionu. Mieszkańcy wsi Zawiszyce w gminie Głubczyce informują o wystąpieniu z brzegów rzeki Straduni, której woda zalewa podwórka posesji w miejscowości.

Na stanowisko kierowania komendy powiatowej PSP w Nysie przyjechał minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak, który zapoznał się z sytuacją powodziową. Według komunikatu IMGW, nad południową i centralną częścią województwa opolskiego wolno przesuwa się strefa deszczu, w której występują opady o natężeniu od 10 do 15 litrów deszczu na godzinę.Według stanu na godzinę piątą rano w sobotę stany alarmowe zostały przekroczone w siedmiu punktach pomiarowych na rzekach południowe części regionu - poinformowało biuro prasowe wojewody opolskiego.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował w sobotę o przekroczonym stanie alarmowym na 41 stacjach hydrologicznych i stanie ostrzegawczym na 30 stacjach. Na stacji Jarnołtówek (woj. opolskie) dobowa suma opadów wyniosła 161,5 mm, bijąc dotychczasowy rekord z 1997 roku - dodał IMGW.

Wakacje na giełdzie

Możliwa ewakuacja w Jarnołtówku

Minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak poinformował po obradach sztabu kryzysowego w Nysie, że sytuacja w zbiornikach przyjmujących falę powodziową jest względnie stabilna. Wyjątkiem jest zbiornik Jarnołtówek, gdzie ilość docierającej wody staje się problemem.

Siemoniak powiedział na briefingu, że członkowie sztabu udają się teraz do Jarnołtówka w powiecie nyskim, gdzie należy liczyć się z dynamiczną zmianą sytuacji. Jak mówił, do zbiornika dociera tyle wody, że "staje się to problemem". Podkreślił, że poniżej zbiornika znajdują się zabudowania i możliwe, że podjęte zostaną decyzje.

Zaznaczył, że w jeśli chodzi o zbiorniki przejmujące falę powodziową poza tym miejscem sytuacja jest "względnie stabilna".

W Jarnołtówku znajduje się sztuczny suchy zbiornik przeciwpowodziowy na Złotym Potoku. 

Minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak poinformował w sobotę, że mieszkańcy Jarnotłówka są informowani o możliwej ewakuacji. Podkreślił, że decyzja dotycząca zrzutu wody ze zbiornika w Jarnotłówku jest po stronie Wód Polskich.

W Jarnotłówku (woj. opolskie, powiat nyski, gmina Głuchłazy) znajduje się sztuczny zbiornik przeciwpowodziowy w dolinie Złotego Potoku.

Szef MSWiA pytany był, czy ze względu na trudną sytuację powodziową w Jarnotłówku może dojść do ewakuacji mieszkańców. Zaznaczył, że przedstawiciele Wód Polskich są na miejscu i analizują przepływ wody i kierują się instrukcjami dotyczącymi zbiorników. "To jest cały system naczyń połączonych, który w tym momencie musi działać. Decyzja podjęta w Jarnotłówku będzie miała skutki w różnych innych miejscach" - dodał Tomasz Siemoniak.

Zaznaczył, że decyzje dotyczące zrzutu wody ze zbiornika, poziomy tego zrzutu są po stronie Wód Polskich. "Mam pełne zaufanie do profesjonalizmu osób, które takie decyzje będą podejmowały" - dodał szef MSWiA.

Siemoniak powiedział, że analizowany był charakter zabudowy poniżej zbiornika w Jarnotłówku pod kątem zagrożenia dla mieszkańców. "Z tego, co mówił komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej, taka informacja, o tym, że możliwa jest ewakuacja, trafia do ludzi" - podkreślił. Szef MSWiA zaznaczył, że decyzję o ewakuacji mieszkańców Jarnotłówka podejmie samorząd.

"Oceniamy, ile jest tam osób w tym momencie uwzględniając, że jest to miejscowość turystyczna. To pokazuje, że sytuacja jest niezwykle dynamiczna. Dwie godziny temu nikt nie mówił nic o Jarnotłówku. Teraz jest w centrum naszej uwagi. Za godzinę, dwie, cztery inne miejscowości mogą być" - dodał.

Opolszczyzna i Dolny Śląsk na pierwszej linii zagrożenia

Województwo opolskie i dolnośląskie są na pierwszej linii zagrożenia powodzią; w województwach śląskim, małopolskim, wielkopolskim, lubuskim, i części łódzkiego bardzo ściśle monitorujemy sytuację - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Nysie.

Siemoniak zaznaczył, że służby będą starannie informować o tym, gdzie są zagrożenia. Zaapelował także, aby mieć zaufanie do służb i stosować się do decyzji o ewakuacji.

"Województwo opolskie i dolnośląskie są na pierwszej linii zagrożenia" - powiedział. "Jeśli chodzi o województwo śląskie, małopolskie, wielkopolskie, lubuskie, część łódzkiego, bardzo ściśle monitorujemy sytuację, jeśli chodzi o opady i stany rzek, aby skutecznie w tych przypadkach działać" - podkreślił.

Zaapelował też do mieszkańców o informowanie służb o zagrożeniach, które może powodować szybko płynąca woda niosąca np. konary drzew. Zwrócił uwagę na zagrożenie dla mostów, wskazując na sytuację w Głuchołazach (woj. opolskie, pow. nyski).

"Zagrożeniem jest to, że bardzo szybko płynące rzeki niosące wodę z gór, niosą konary, różne elementy, które mogą doprowadzić do tego, że woda będzie się tamowała". "Apeluję do wszystkich mieszkańców, jeżeli macie taką wiedzę i to widzicie, proszę o natychmiastowe informowanie służb" - dodał.

Siemoniak: Zwróciłem uwagę wojewodzie dolnośląskiemu, żeby natychmiastowo wypłacać zasiłki ewakuowanym

Podczas naszej odprawy zwróciłem uwagę wojewodzie dolnośląskiemu, żeby natychmiastowo wypłacać zasiłki ewakuowanym - poinformował w sobotę minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak.

Siemoniak pytany przez dziennikarzy o łączną liczbę ewakuowanych mieszkańców na terenie Dolnego Śląska i Opolszczyzny, wskazał, że we wsi Morów pod Nysą oraz w Głuchołazach "dotyczy to kilkudziesięciu osób". "Burmistrz zapewnił im możliwość zakwaterowania, część osób udała się do rodzin w tej sytuacji" - tłumaczył. Jak dodał, podobnie sytuacja wygląda w Lądku-Zdroju.

Szef MSWiA powiedział, że podczas posiedzenia sztabu kryzysowego w Nysie zwrócił uwagę wojewodzie dolnośląskiemu, by działać w "sposób natychmiastowy", jeżeli chodzi o wypłatę zasiłków ewakuowanym. "Tu jest możliwość natychmiastowej pomocy" - wskazał. Podkreślił, że jego resort również dysponuje budżetem przeznaczonym na pomoc w usuwaniu skutków klęsk żywiołowych.

"Dzisiaj priorytetem jest to, żeby nikt nie był zagrożony" - podsumował.

Przekroczone stany alarmowe

Jak przekazał opolski urząd wojewódzki, o godzinie piątej rano w sobotę stany alarmowe zostały przekroczone w siedmiu punktach na rzece Opawie, Osobłodze, Prudniku, Złotym Potoku i Białej Głuchołaskiej.

Z powodu zagrożenia zalaniem kilkudziesięciu domów ewakuowano ich mieszkańców w Lądku-Zdroju na Dolnym Śląsku. Rzeka Biała Lądecka przekroczyła tam stan alarmowy o 67 cm i w pobliżu trzech ulic może dojść do podtopień posesji.

Około północy z piątku na sobotę notowane przekroczenia stanów alarmowych już w 23 miejscach na kilku rzekach w regionie, w tym największe w Kotlinie Kłodzkiej, w Karkonoszach, na pogórzu kaczawskim oraz na Ślęzie wpływającej do Odry we Wrocławiu.

Do godz. 6 rano strażacy odnotowali 1300 interwencji związanych z usuwaniem skutków deszczu - poinformowała w sobotę rano Państwowa Straż Pożarna. W Głuchołazach (woj. opolskie) rzeka przekroczyła stan alarmowy o ponad 2 metry.

Jak poinformowała PSP na platformie X, najwięcej interwencji miało miejsce na terenie województw: dolnośląskiego - 650, opolskiego - 231, śląskiego - 173, małopolskiego - 76 oraz wielkopolskiego - 48.

W miejscowości Głuchołazy w woj. opolskim rzeka Biała Głuchołaska osiągnęła poziom ponad 2 metry powyżej stanu alarmowego. "Miasto i rzekę zabezpiecza w tej chwili około 100 strażaków, w tym między innymi 2 plutony wsparcia z woj. łódzkiego" - informuje PSP.

Ewakuacja częściowa w związku z wysoką wodą nastąpiła w miejscowości Morów (woj. opolskie).

Do powiatu prudnickiego zadysponowano dwa plutony wsparcia z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Kielcach.

"W woj. dolnośląskim, bardzo trudna sytuacja jest w powiecie kłodzkim, gdzie odnotowano już około 200 zdarzeń" - przekazała PSP.

Według informacji przekazywanych przez straż pożarną na platformie X, do powiatu nyskiego udał się zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Józef Galica, gdzie wspólnie z ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomaszem Siemoniakiem oraz wiceministrem Wiesławem Leśniakiewiczem, odebrali meldunki o sytuacji powodziowej na terenie powiatu.

IMGW poinformowało, że nad południową i centralną częścią województwa opolskiego wolno przesuwa się strefa deszczu, w której występują opady o natężeniu od 10 do 15 litrów deszczu na godzinę.(PAP)

mbed/ ann/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
tomek323
GŁUPI I GŁUPSZY; a kto jeszcze jest oprócz Siemoniaka ?
lutobor
Europejski Zielony Ład i zabudowa terenów zalewowych jakoś nie chronią Polaków przed powodziami i podtopieniami.
j4oen
Lampkowy na czele sztabu antykryzysowego. Polska rzeczywistość to już skrcze monthy pythona. Możemy liczyć tylko na szczęście…
klimaciarz
SONDAŻ (z pytaniem retorycznym)

Czy mając świadomość, że Siemoniak, jest odpowiedzialny za całą operację, poczułeś/aś się bezpieczniej? :D

TAK - zielona łapka
NIE - czerwona łapka

bawara
Czują się wszyscy bezpieczniejsi ... Wszak w oczy sobie już nie świeci.Będzie świecił oczętami za swoją postawę w przyszłości-choć raczej poczucie wstydu jest mu obce(patrz kajanie za "ymynyny" u red. Mazurka-"jako pierwszy wyraził głośny obecnie czynny żal)
baltazar123
Przypominam iż kilka miesięcy temu, przedstawiciele nowych władz wycofali się z regulacji Odry ( budowy zbiorników retencyjnych, poprawy spławności, regulacji dorzeczy Odry, budowy habitatów dzikich zwierząt) gdyż jak to powiedzieli “nie planują budowy mocarstwowości Polski w oparciu o drogi wodne”. Ostatnia regulacja rzek to lata Przypominam iż kilka miesięcy temu, przedstawiciele nowych władz wycofali się z regulacji Odry ( budowy zbiorników retencyjnych, poprawy spławności, regulacji dorzeczy Odry, budowy habitatów dzikich zwierząt) gdyż jak to powiedzieli “nie planują budowy mocarstwowości Polski w oparciu o drogi wodne”. Ostatnia regulacja rzek to lata 60. Ograniczenie samych kosztów związanych z powodziami o15% zrównoważyło by tą inwestycje w ciągu 10 lat…
katzpodola
Pamiętamy słowa komucha: "Było się ubezpieczyć"
sterl
Wykształconego w USA...
Najbardziej mnie śmieszą te ustawiania worków na wałach itp, za te pieniądze można było wybudować wały na wielu kilometrach wcześniej i bez paniki i ryzyka..
krokus12 odpowiada sterl
Worki to sprawa doraźna a wały nie rozwiązują problemu, zbiorniki retencyjne i poldery przeciwpowodziowe mają sens a prze deficycie wody podwójnie .
sterl odpowiada sterl
Te sztaby powinny pracować na co dzień i decydować o budowie wałów i zbiorników, czyszczeniu koryt i wycinkach drzew w korytach rzek , a nie nabijać nadgodziny ..

Powiązane: Powódź w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki