Przed referendum na Islandii zaplanowanym na 29 sierpnia szanse zwolenników, jak i przeciwników wznowienia negocjacji z UE na temat członkostwa są wyrównane; obie strony gromadzą po 46 proc. – wynika z sondażu Gallupa opublikowanego w czwartek przez gazetę „Morgunbladit”.


Według cytowanego badania, zleconego przez ruch przeciwników wejścia Islandii do UE, ruchu Afram Island (Naprzód Islandio), 8 proc. pozostaje niezdecydowanych. W innych, dotychczasowych sondażach grupa opowiadająca się za kontynuacją rozmów z UE miała przewagę.
W badaniu Gallupa, zrealizowanym w drugiej połowie lipca, za wznowieniem negocjacji z UE w największym stopniu opowiadają się wyborcy rządzącej Islandią koalicji trzech ugrupowań: socjaldemokratycznego Sojuszu, liberalnego Odrodzenia oraz Partii Ludowej. Zdecydowanie na „tak” są mieszkańcy Reykjaviku.
Zbliżenie Islandii do UE jest komentowane jako strategiczne w obliczu rosnącego znaczenia Arktyki i roszczeń prezydenta USA Donalda Trumpa do położonej w tym regionie Grenlandii. Premierka Islandii Kristrunu Frostadottur podkreśla, że „sytuacja międzynarodowa sprzyja wejściu kraju do UE”. Ministra spraw zagranicznych Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir ocenia, że jest duża szansa na wynegocjowanie z Brukselą korzystnych warunków, w tym wyjątków w ważnych dla kraju kwestiach, za które uważa się ochronę zasobów naturalnych. Wielu Islandczyków liczy na obniżkę stóp procentowych kredytów mieszkaniowych po akcesji do UE.
Przeciwni negocjacjom z UE są rolnicy, a także zwolennicy opozycji, w tym Partii Niepodległości. Były premier i lider tego ugrupowania Bjarni Benediktsson jest obecnie szefem Konfederacji Islandzkich Pracodawców, której członkowie w większości nie chcą wejścia do UE. Wynika to z obaw o możliwe zmniejszenie dochodów z ważnego dla gospodarki kraju rybołówstwa na skutek unijnych kwot, a także zależność Islandii od polityki celnej Brukseli.

Choć właściwą datą referendum jest 29 sierpnia, to Islandczycy mogą już od końca lipca głosować przedterminowo. Jeśli opowiedzą się za wznowieniem negocjacji, to będą one kontynuowane, co może zająć kilkanaście miesięcy. O samym wejściu do UE zdecyduje kolejny plebiscyt, gdy wiadome będą warunki akcesji.
Władze Islandii złożyły już wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Ostatecznie starania wstrzymano w 2015 r., gdy większość rozdziałów negocjacyjnych była już gotowa.
Podobnie jak Norwegia, Islandia ma już bliskie stosunki ekonomiczne z UE poprzez członkostwo w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Strategicznie położona na północnym Atlantyku wulkaniczna wyspa, należy do NATO, choć nie ma własnego wojska, a także ma podpisaną umowę z USA dotyczącą obronności.
Daniel Zyśk (PAP)
zys/ ap/





























































