REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Katastrofa ekologiczna w Pilchowicach? RDOŚ zawiadomiła prokuraturę

2026-08-06 15:44
publikacja
2026-08-06 15:44
Dodaj Bankier.pl w Google

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu skierowała do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczy ono skutków remontu zapory na rzece Bóbr w Pilchowicach (woj. dolnośląskie). Kontrolerzy dopatrzyli się doprowadzenia do zniszczeń przyrody w znacznych rozmiarach.

Katastrofa ekologiczna w Pilchowicach? RDOŚ zawiadomiła prokuraturę
Katastrofa ekologiczna w Pilchowicach? RDOŚ zawiadomiła prokuraturę
fot. DiorkaZ / / Shutterstock

Jak poinformowali w opublikowanym komunikacie przedstawiciele RDOŚ we Wrocławiu, kontrola była prowadzona od 2 lipca do 5 sierpnia. Wobec stwierdzonych nieprawidłowości skierowano zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim.

Masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki Bóbr poniżej zapory zaobserwowano na przełomie czerwca i lipca. Zjawisko miało związek ze spuszczeniem wody ze zbiornika. Było ono konieczne przed rozpoczęciem remontu jego zapory. Właścicielem obiektu jest spółka Tauron Ekoenergia.

Kontrolerzy RDOŚ dopatrzyli się w postępowaniu budowlanym szeregu nieprawidłowości. Ich zdaniem nadzór przyrodniczy miał w dużej mierze charakter wybiórczy. Ocenili, że na placu budowy w ogóle nie wyznaczono specjalistów z zakresu chiropterologii, teriologii oraz zoologii, co stanowiło bezpośrednie złamanie „warunków zawierających zgody na odstępstwa wobec fauny”.

Ponadto w obszarach, w których nadzór formalnie funkcjonował, opierał się na błędach metodologicznych. „Nadzór ornitologiczny z góry założył brak zagrożeń dla lęgów, nie uwzględniając wyników wcześniejszych inwentaryzacji przyrodniczych oraz występujących w okresie lęgowym wahań poziomu wody” - czytamy w komunikacie.

Zdaniem kontrolerów, herpetolog zlecił rozstawienie wygrodzeń ochronnych jedynie w uregulowanej, zurbanizowanej strefie przy samej zaporze, pomijając naturalne zatoczki stanowiące właściwe miejsca rozrodu płazów. Dodatkowo sprzęt budowlany skierowano w koryto rzeki bez jakiegokolwiek uprzedniego sprawdzenia dna przez ichtiologa lub zoologa, co mogło zniszczyć zimowiska gatunków dennych.

Wakacje na giełdzie

Zwrócono przy tym uwagę, że mimo pogarszających się warunków bytowych nie wstrzymano zrzutu wody, ignorując w tym zakresie pisemne zalecenia metodyczne nadzoru ichtiologicznego. W rezultacie zebrano i przekazano do utylizacji 23,47 ton martwych ryb, a akcja ratunkowa ocaliła zaledwie około 2,22 tony żywych zwierząt, odłowionych i przeniesionych do zbiornika Wrzeszczyn.

W raporcie pokontrolnym wykazano, że nikt nie przeprowadził ewidencji ilości i gatunków śniętych ryb, a oceniono to wyłącznie na podstawie zdjęć i ustnych informacji od ekip sprzątających. Zaś w przypadku siedlisk rośliny włosienicznik nie było możliwe określenie skali zniszczeń i nie prowadzono bieżącej ewidencji zniszczonych płatów. Zaś ocena fitosocjologiczna opierała się na opracowaniu ze stycznia 2026 r., co było nieprzydatne, bo wymaga ona prowadzenia inwentaryzacji w szczycie okresu wegetacyjnego.

„Wyniki kontroli i postępowania wyjaśniającego wskazują na naruszenia obowiązujących warunków, co miało negatywny wpływ na środowisko. Zaniechanie działań ochronnych doprowadziło do naruszenia warunków decyzji derogacyjnych i postanowienia naturowego” - napisali pracownicy RDOŚ.

W efekcie RDOŚ zawiadomiła Prokuraturę Rejonową w Lwówku Śląskim, która już wcześniej wszczęła postępowanie w sprawie skutków inwestycji na rzece Bóbr. Zawiadomienie RDOŚ dotyczy podejrzenia przestępstwa. Ma polegać na spowodowaniu zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Chodzi też o wykroczenie w zakresie wykonywania czynności wbrew warunkom określonym w zezwoleniach na odstępstwa w stosunku do gatunków chronionych.

RDOŚ wystąpił też do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu o wymierzenie kary pieniężnej w związku z naruszeniem warunków decyzji wojewody o pozwoleniu na budowę. O sprawie zawiadomiono też wojewodę dolnośląską i Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Właścicielem obiektu jest spółka Tauron Ekoenergia. Przed rozpoczęciem spuszczania wody sygnalizowała ona, że mogą pojawić się śnięcia ryb. Remont potrwa dwa lata. Prace remontowe mają kosztować 93 mln zł.

W lipcu prezes spółki Tauron Ekoenergia Sławomir Czuchrij poinformował, że spółka zleciła przygotowanie opracowania specjalistom m.in. z zakresu ichtiologii, którzy wskazali, jakie działania należy podjąć, aby w sposób bezpieczny dla środowiska rzecznego kontynuować remont zapory. To opracowanie zostało przekazane do zaopiniowania Wodom Polskim oraz Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. (PAP)

kak/ mark/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Powiązane: Prokuratura na tropie przestępstw

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki