REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

JANUSZ KRYPTO"Świat jest pełen ludzi, którzy czekają na korektę". O strategiach na krypto

autorzydr hab. Aleksander Mercik, prof. UEWJanusz Krypto2026-05-20 06:00
publikacja
2026-05-20 06:00

Jak mądrze inwestować w kryptowaluty, by nie stracić oszczędności przez emocje i czego stanowczo unikać na tym rynku? W dzisiejszych notatkach poruszam temat strategii DCA oraz HODL bez rynkowego ściemniania. Specjalista od zarządzania ryzykiem i dywersyfikacji portfeli, prof. Aleksander Mercik opowiedział mi jak krok po kroku budować ekspozycję na rynek cyfrowych aktywów bez nałogowego klikania na giełdzie.

"Świat jest pełen ludzi, którzy czekają na korektę". O strategiach na krypto
"Świat jest pełen ludzi, którzy czekają na korektę". O strategiach na krypto
fot. Everett Collection / / Shutterstock

Na wstępie powiedźmy sobie szczerze - kryptowaluty, o czym pisałem już nie raz w tym cyklu, to nie jest sport dla każdego. Chociaż śledzę z Państwem ten rynek już od przeszło dwóch miesięcy, sam nie włożyłem w niego dotąd ani złotówki. Wolałem skoncentrować się na zdobywaniu wiedzy.

Tytuł jednej z pierwszych notatek, jakie Państwu przedstawiłem, brzmiał "Czy 0% w bitcoinie to wstyd? Kiedy kryptowaluty to błąd?" i streszczając tamten odcinek - nie, to żaden wstyd, a w części przypadków to tak naprawdę jedyne rozsądne wyjście, by nie wyprowadzić swojego kapitału na manowce. 

Podstawa przy każdym inwestowaniu to dywersyfikacja. Na przekór nazwie tego cyklu uważam, że cyfrowe aktywa powinny być co najwyżej przyprawą do smaku, a nie daniem głównym w portfelu inwestycyjnym.

Dlaczego? Np. z tego powodu, że patrząc do tyłu, w ciągu ostatniego roku cena bitcoina spadła o prawie 30%, a nudny amerykański Nasdaq zrobił w tym czasie ponad 90%. Nie mówię już o zmienności bitcoina, która jest mieczem obosiecznym, z którym lepiej obchodzić się ostrożnie.

Wakacje na giełdzie

O tym, ile procent kryptowalut może znaleźć się w portfelu z punktu widzenia rozsądnej dywersyfikacji prof. Aleksander Mercik opowiadał mi już jakiś czas temu w notatkach "Ile bitcoina w portfelu? O roli kryptowalut w dywersyfikacji i czeskich rezerwach". 

W tym odcinku opowiemy natomiast o tym, jak podejść do inwestowania w kryptowaluty, jeżeli już chcemy to zrobić. Bez pośpiechu, bez wątpliwych rad internetowych guru, licząc się z tym, że możemy na tym stracić, ponieważ mówimy o bardzo ryzykownej klasie aktywów. Mając na uwadze te ostrzeżenia, zaczynamy. 

DCA kontra czekanie na dołki. Czy polowanie na idealny moment to fikcja?

Sam kiedyś popełniłem ten błąd, inwestując na GPW. Byłem przekonany do zakupu akcji konkretnej spółki, ale zwlekałem, bo wydawało mi się, że jest drogo. Że musi przyjść jakaś korekta i wtedy wejdę. Cóż, życie pokazało mi kilka razy, że zawsze może być drożej i przegapiłem cały rajd.

To samo dzieje się czasem w drugą stronę. Ile razy zdarzyło się Państwu, że wyczekany dołek, okazywał się wstępem do prawdziwej krwawej rzezi? Jeżeli wiemy, co chcemy kupić, ale zupełnie nie wiemy kiedy, odpowiedzią może być strategia DCA. 

- DCA, czyli z ang. Dollar Cost Averaging - strategia inwestycyjna polegająca na regularnym kupowaniu aktywów, ma sens, bo na rynku kryptowalut (tak jak na wielu innych rynkach) timing jest bardzo trudny, a zmienność potrafi zaskoczyć. DCA zamienia decyzję "kiedy wejść" na decyzję "czy w ogóle chcę ekspozycję" - mówi prof. Aleksander Mercik. 

Ekspert podkreśla, że czekanie na "idealny moment" zwykle kończy się tym, że kupujesz drożej (na przykład ze względu na efekt FOMO), albo nie kupujesz wcale.

Jak to niektórzy mawiają: "świat jest pełny ludzi, którzy czekają na korektę”. Jeśli ktoś upiera się przy timingu, to musi mieć twarde reguły, najlepiej jakby były przetestowane za pomocą narzędzi statystycznych, ale to nadal nie gwarantuje sukcesu, bo pewne sygnały pojawiają się i znikają - dodaje prof. Mercik.

Kiedy sprzedawać?

Wielu inwestorów potrafi z dyscypliną kupować aktywa, ale kompletnie paraliżuje ich moment realizacji zysków. Godzinami śledzą wykresy, czekając na ten jeden, idealny szczyt hossy, na którym zamienią wirtualne cyfry na twardą gotówkę. Często kończy się to tak, że chciwość wygrywa, rynek gwałtownie zawraca, a wypracowane zyski topnieją na ich oczach. Inni z kolei popadają w drugą skrajność - handlują bez przerwy, próbując ugrać parę groszy na małych, codziennych ruchach cenowych.

- HODL (popularna w świecie kryptowalut nazwa strategii inwestycyjnej typu "kup i trzymaj") ma jedną ogromną przewagę: radykalnie obniża koszty transakcyjne, bo nie zmusza Cię do ciągłego kupowania i sprzedawania. W strategiach aktywnych łatwo wpaść w pułapkę "klikam często", a wtedy prowizje, spready i poślizgi potrafią zjeść sporą część, a czasem nawet cały zysk - mówi prof. Aleksander Mercik.

Ekspert podkreśla, że nie oznacza to konieczności trzymania aktywów w nieskończoność, a najbardziej rozsądnym kompromisem rynkowym jest stopniowe i systematyczne modyfikowanie swojej pozycji.

- Tak jak zakupy można rozłożyć na raty (DCA), tak samo wyjście warto rozłożyć w czasie - żeby uśrednić moment sprzedaży i zmniejszyć ryzyko złego timingu. Żołniersko: nie poluj na jeden "idealny szczyt" - sprzedawaj porcjami, bo timing wyjścia jest tak samo trudny, jak wejścia - dodaje prof. Mercik.

Czy istnieją wskaźniki rynkowe, które potrafią przewidzieć przyszłość?

Internet i media społecznościowe pękają w szwach od darmowych analiz, wykresów i skomplikowanych indykatorów. Samozwańczy mentorzy prześcigają się w rzucaniu haseł o "pewnych sygnałach wzrostowych" i formułach, które rzekomo dają stuprocentową skuteczność w przewidywaniu zachowań rynku. Na portalach newsowych nie brakuje analiz o "złotych krzyżach" i "formacjach odwróconego nietoperza". Prof. Aleksander Mercik ma do tego jasny stosunek:

- Nie ma idealnych wskaźników, które "przewidzą" przyszłą cenę - gdyby były, rynek szybko by je "zjadł", co oznacza, że z czasem przestałyby działać tak dobrze. W praktyce działa tu zjawisko tzw. zwiększania efektywności informacyjnej rynku: Ty, ja i profesjonaliści z banków inwestycyjnych oraz funduszy hedgingowych gramy na tym samym rynku, więc warto zapytać: dlaczego akurat prosty wskaźnik miałby dawać przewagę? - wskazuje ekspert.

Prof. Mercik podkreśla, że instytucjonalni gracze wykorzystują potężne modele matematyczne oraz zaawansowane narzędzia uczenia maszynowego oparte na "petabajtach danych historycznych". Ponadto algorytmy i reguły zachowują się zupełnie inaczej w przypadku dużych, stabilnych kryptowalut, a inaczej przy niszowych projektach o małej kapitalizacji. W ostatecznym rozrachunku warto pamiętać jeszcze o jednym:

- Nawet jeśli coś działało w przeszłości, nie ma gwarancji, że zadziała jutro - bo gdy wielu graczy zacznie to wykorzystywać, przewaga może zaniknąć albo nawet odwrócić się w stratę. Mimo to warto obserwować ogólne wskaźniki rynku (zmienność (zwłaszcza implikowana), odległość od szczytu, baza na futures, sentyment, dane z opcji), bo mówią nam jakie są oczekiwania innych inwestorów - tylko prognozowanie na tej podstawie, to bardzo trudne zadanie i wymaga pokory - dodaje prof. Mercik.

Jak powinna wyglądać bezpieczna strategia dla początkującego?

Jaką strategię inwestycyjną na rynku kryptowalut poleciłby początkującym prof. Mercik?

- Najbezpieczniej zacząć od małej ekspozycji i kupować stopniowo w czasie, bez kredytu i bez dźwigni. Na start trzymaj się prostych, największych projektów (bitcoin i ether), bo ryzyko rynkowe (nagłej zmiany ceny) jest tam mniejsze niż w małych tokenach. Najpierw opanuj podstawy: jak kupić, jak bezpiecznie przechowywać, jak zrobić kopię dostępu i jak rozumieć podatki. Ustal z góry, ile możesz stracić i traktuj to, jak żelazny limit. Unikaj nadaktywności i ciągłego “klikania”, bo wtedy sporą część zysku oddasz w prowizjach, spreadach i poślizgach cenowych. Krypto może być dodatkiem dywersyfikującym wobec akcji, obligacji i złota, ale tylko wtedy, gdy stanowi rozsądny procent portfela - podsumowuje ekspert.

Przechodząc do zakończenia - czego tak naprawdę dowiedzieliśmy się z tej lekcji? Dla mnie kluczowe wnioski na wynos brzmią:

  • Idealny moment wejścia i wyjścia to trudna sztuka, którą lepiej zastąpić porcjowaniem kapitału,
  • darmowe wskaźniki z sieci to marna przewaga,
  • nałogowe klikanie zżera zyski przez prowizje i spready - lepiej dać z tym sobie spokój. 

Jeśli ostatecznie kupię bitcoina, zrobię to wyłącznie za pomocą rozpisanego na miesiące DCA, traktując go jako skromną przyprawę do portfela. Bez emocji, bez dźwigni i bez sprawdzania kursu co pięć minut. Mądre inwestowanie to dyscyplina i maraton, a hazard zostawmy w kasynie. Z tą myślą Państwa zostawiam. 

Wasz Janusz Krypto


Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl. 

Niniejszy tekst nie stanowi porady inwestycyjnej. Ma wyłącznie edukacyjny charakter.

Źródło:

Wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i badacz specjalizujący się w kryptoaktywach, zarządzaniu portfelami inwestycyjnymi oraz ryzykiem inwestycji. Inwestor z 20-letnim doświadczeniem. Autor licznych publikacji naukowych oraz książki "Kryptoaktywa i ich rola w dywersyfikacji portfela inwestycyjnego". Uczestnik Rady Ekspertów cyklu edukacyjnego Janusz Krypto.

Janusz Krypto to fikcyjna postać stworzona przez redakcję Bankier.pl przy współpracy z Radą Ekspertów. Reprezentuje tradycyjnych inwestorów. Jego celem nie jest pogoń za szybkim zyskiem, lecz chłodna weryfikacja rynku kryptowalut i sprawdzenie, czy cyfrowe aktywa mają rację bytu w portfelu poważnego inwestora. Kolejne kroki Janusza są wspierane merytorycznie przez profesorów, bankowców i specjalistów od informatyki i cyberbezpieczeństwa. O sobie: “Mam 59 lat i portfel nudny jak flaki z olejem: solidne akcje dywidendowe, fizyczne złoto i obligacje skarbowe. Przez lata omijałem kryptowaluty szerokim łukiem, patrząc na nie jak na wirtualne żetony bez pokrycia. Skoro jednak największe fundusze świata i banki centralne biorą się za bitcoina, odkładam emocje na bok i wyciągam notes. Przeprowadzam audyt na własnych zasadach: najpierw wiedza, potem pieniądze. Nie słucham influencerów z TikToka, tylko twardych danych i moich biegłych.”

Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
hfast
Jedziesz wiedzą z YT i manipulujesz. Porównania typu list/email itp to czysta manipulacja faktami. Mogę się tylko domyślać, że kupiłeś > 100 tys. USD i chcesz wyjść bez straty albo kupiłeś po 200 USD i czujesz się wygrany więc przekonujesz jeleni do BTC bo bez nich wartość w USD nie będzie rosła. I tak dalej. Skoro jesteś taki Jedziesz wiedzą z YT i manipulujesz. Porównania typu list/email itp to czysta manipulacja faktami. Mogę się tylko domyślać, że kupiłeś > 100 tys. USD i chcesz wyjść bez straty albo kupiłeś po 200 USD i czujesz się wygrany więc przekonujesz jeleni do BTC bo bez nich wartość w USD nie będzie rosła. I tak dalej. Skoro jesteś taki oświecony, to po co chcesz budzić ludzi aby kupowali BTC? Im więcej śpiących, tym taniej możesz sobie kupić to świecidełko, prawda? BTC pieniądzem, deflacja, ograniczone i drogie kredyty, rosnąca liczba ludności itd. wywracamy stolik! i wiesz co na to historia? ona zawsze kończy się tak samo - ktoś się nie zgadza i wyciąga miecz jako argument. Dlatego śnij dalej!
keep_sleeping
Widzę, że dyskusja zeszła na emocje. Spróbuję spokojnie.

Co do moich rzekomych BTC – pomijam, bo to nie zmienia wartości argumentu. Argument jest dobry albo zły niezależnie od tego, kto go wypowiada.

Deflacja. To akurat ciekawa sprawa, bo ekonomia od 150 lat się o nią spiera. Keynesizm widzi w deflacji wroga (spirala,
Widzę, że dyskusja zeszła na emocje. Spróbuję spokojnie.

Co do moich rzekomych BTC – pomijam, bo to nie zmienia wartości argumentu. Argument jest dobry albo zły niezależnie od tego, kto go wypowiada.

Deflacja. To akurat ciekawa sprawa, bo ekonomia od 150 lat się o nią spiera. Keynesizm widzi w deflacji wroga (spirala, depresja). Szkoła austriacka – Mises, Hayek, Rothbard – rozróżnia dwa typy: deflacja monetarna (kontrakcja kredytu, niszczy gospodarkę) i deflacja produktywnościowa (efekt postępu technologicznego, jest zdrowa). To nie są tezy z YouTube, to klasyka ekonomiczna XX wieku.

Współczesny przykład deflacji produktywnościowej masz w branży elektroniki. Telewizor LCD, który w 2005 kosztował 8000 zł, dziś w lepszej jakości kosztuje 2000. Ceny komputerów, smartfonów, RAMu, dysków spadają od dekad. Te rynki kwitną, konsumenci kupują więcej i lepiej, producenci zarabiają. Deflacja w działaniu, bez depresji.

"Historia kończy się przemocą". Tu masz dużo racji, tylko historia mówi co innego niż sugerujesz. Republika Weimarska upadła nie dlatego, że pieniądz był stabilny – upadła dlatego, że hiperinflacja zmiotła klasę średnią i otworzyła drogę do III Rzeszy. Wenezuela rozpada się teraz dokładnie z tego samego powodu. Wszystkie historyczne waluty fiat upadły. Stabilne pieniądze – złoto, srebro – nie wywoływały takich kataklizmów. Wywoływał je ich rozpad. Przemoc historii to dziecko niestabilnego pieniądza, nie stabilnego.

I jedno pytanie szczerze, bez ironii: jeśli to wszystko, co piszę, to tylko bajka pompera, to dlaczego cię to tak porusza? Nie odpowiadaj mi – odpowiedz sobie. To bardziej diagnostyczne pytanie niż retoryczne.
keep_sleeping
Czytam te komentarze i widzę ludzi, którzy debatują o „korekcie", „dołku", „szczycie" – a nie zadali sobie podstawowego pytania: czym w ogóle jest pieniądz, w którym mierzą te wszystkie wykresy?

Pracujesz 8 godzin dziennie. Wymieniasz 8 godzin swojego życia – bo czas to jedyne czego nie odzyskasz – na cyfry
Czytam te komentarze i widzę ludzi, którzy debatują o „korekcie", „dołku", „szczycie" – a nie zadali sobie podstawowego pytania: czym w ogóle jest pieniądz, w którym mierzą te wszystkie wykresy?

Pracujesz 8 godzin dziennie. Wymieniasz 8 godzin swojego życia – bo czas to jedyne czego nie odzyskasz – na cyfry w bankowej aplikacji. Te cyfry mają jedną cechę: ich podaż jest nieograniczona. Bank centralny może jutro wykreować ich o 30% więcej i nie zapyta cię o zdanie. To znaczy, że twoja praca z zeszłego tygodnia, twój wysiłek, twój urlop którego nie wziąłeś – wszystko to jest rozcieńczane w czasie rzeczywistym, bez twojej zgody.

Bitcoin to nie „inwestycja na korekcie". Bitcoin to pierwszy w historii pieniądz, którego nikt nie może wydrukować więcej. 21 milionów. Koniec. Oszczędzasz w nim swój czas, a nie swoje obietnice banku centralnego.

Komentujący tutaj wciąż żyją w latach 90., kiedy „oszczędzanie" znaczyło lokatę w PKO. Tamten świat się skończył w 2008, definitywnie w 2020. Nie wrócił i nie wróci. Ci, którzy to zrozumieją wcześniej, będą kształtować przyszłość. Reszta będzie u nich pracować – dokładnie tak, jak dzisiaj pracuje za pieniądze, które ktoś dla nich wymyślił z powietrza.

Macie jeszcze chwilę żeby się zastanowić, w czym tak naprawdę mierzycie swoje życie.
tomitomi
skoro taki jest gites ten Bitcoin - substytutem uciekającego czasu - , to dlaczego ma zmienną wartość np. do złotego ?? - było 400 000 jest 180 000 - zakrzywienie krzywoprzestrzeni czy rozumu następuje ??

PS. Porównywanie wartości czasu do Bitcoina to złe porównanie , ,,,
wymyśl coś lepszego ,
moim odpowiednikiem
skoro taki jest gites ten Bitcoin - substytutem uciekającego czasu - , to dlaczego ma zmienną wartość np. do złotego ?? - było 400 000 jest 180 000 - zakrzywienie krzywoprzestrzeni czy rozumu następuje ??

PS. Porównywanie wartości czasu do Bitcoina to złe porównanie , ,,,
wymyśl coś lepszego ,
moim odpowiednikiem Bitcoina jest marzenie .
keep_sleeping odpowiada tomitomi
@tomitomi – to nie BTC zmienia wartość względem PLN. To PLN zmienia wartość względem wszystkiego – złota, euro, mieszkań, chleba, BTC. Różnica taka, że BTC ma sztywno 21 mln sztuk, a PLN – ile NBP wydrukuje.

Krótkoterminowo BTC oscyluje, prawda, następuje właśnie globalna adopcja tego aktywa. Długoterminowo: 2015 dno 200 USD,
@tomitomi – to nie BTC zmienia wartość względem PLN. To PLN zmienia wartość względem wszystkiego – złota, euro, mieszkań, chleba, BTC. Różnica taka, że BTC ma sztywno 21 mln sztuk, a PLN – ile NBP wydrukuje.

Krótkoterminowo BTC oscyluje, prawda, następuje właśnie globalna adopcja tego aktywa. Długoterminowo: 2015 dno 200 USD, 2018 dno 3 tys., 2022 dno 16 tys, 2026 dno (póki co) ~60k. W długim terminie wycena BTC w jakiekolwiek walucie fiducjarnej będzie rosła w nieskończoność, bo na 21milionów sztuk Bitcoina (twardo ograniczona podaż) będzie przypadać nieskończona ilość złotówek/euro/dolarów/rubli itp. Prosta matematyka. Nie zdziw się proszę gdy za jakiś czas zobaczysz BTC za 1, 10, 100 milionów złotych. Przypomnisz wtedy naszą dzisiejszą rozmowę, i poczujesz się bardzo źle że byłeś ignorantem:)

Twoim odpowiednikiem Bitcoina jest marzenie – spoko, tylko marzenia też finansuje się pieniądzem. Lepiej takim, który nie topnieje przez dekady czekania.
tomitomi odpowiada keep_sleeping
nie ! - jestem trzeźwo myślącym - tylko patrzącym z innej pozycji !
Nie jestem ignorantem !
Bitcoina widzę jako narzędzie - marzenie cwaniaków , którzy chcą zarobić się na biedocie snującej sny o możliwości pozyskania potęgi za nic . Gra na emocjach i tylko gra pod warunkiem ,że nikt nie zmieni jej zasad - a ,
nie ! - jestem trzeźwo myślącym - tylko patrzącym z innej pozycji !
Nie jestem ignorantem !
Bitcoina widzę jako narzędzie - marzenie cwaniaków , którzy chcą zarobić się na biedocie snującej sny o możliwości pozyskania potęgi za nic . Gra na emocjach i tylko gra pod warunkiem ,że nikt nie zmieni jej zasad - a , dlaczegóż by nie ?? - powie ktoś ( 21 milionów a , nie 48 milionów - dlaczego nie ??) - kto zabroni to zmienić ? Ty ?? ?? ??
keep_sleeping odpowiada tomitomi
@tomitomi – szanuję że myślisz krytycznie, naprawdę. Ale w tej akurat sprawie masz lukę techniczną i ta luka decyduje o wszystkim.

Pytasz „kto zabroni zmienić 21M na 48M". Odpowiedź: ~20 tys. niezależnych węzłów w sieci, każdy walidujacy każdy blok według zasad protokołu. Nie ma prezesa Bitcoina, nie ma zarządu, nie ma
@tomitomi – szanuję że myślisz krytycznie, naprawdę. Ale w tej akurat sprawie masz lukę techniczną i ta luka decyduje o wszystkim.

Pytasz „kto zabroni zmienić 21M na 48M". Odpowiedź: ~20 tys. niezależnych węzłów w sieci, każdy walidujacy każdy blok według zasad protokołu. Nie ma prezesa Bitcoina, nie ma zarządu, nie ma głosowania większościowego. Jeśli ktokolwiek wypuści wersję z 48M – powstanie nowy altcoin, a oryginalny BTC będzie szedł dalej z 21M. Dokładnie tak było w 2017 z Bitcoin Cash. Sprawdź sobie ich obecną wycenę.

Genialność projektu Satoshiego polega właśnie na tym, że on rozwiązał Problem Bizantyjskich Generałów – jak osiągnąć konsensus w sieci, gdzie nikomu nie ufasz. Zasady nie są chronione przez prawników, banki ani policję. Są chronione przez energię fizyczną (Proof of Work) i ekonomiczny interes posiadaczy.

Teraz o tezie „cwaniacy zarabiają na biedocie". Powiem brutalnie: opisałeś właśnie system fiat, nie Bitcoin. Banki centralne drukują walutę, która najpierw trafia do banków komercyjnych, korporacji i rządu – dopiero potem do twojej kieszeni, już po podrożeniu mieszkań, aut i jedzenia. To nazywa się efekt Cantillona i jest udokumentowany od XVIII wieku. BTC nie ma uprzywilejowanego wejścia – każdy zaczyna od zera, każdy musi włożyć pracę lub czas.

Nie mówię ci „kup BTC". Mówię: zanim go odrzucisz, poświęć weekend na whitepaper Satoshiego (8 stron) i „Bitcoin Standard" Ammousa. Wtedy odrzuć z pełną wiedzą, jeśli dalej tak uznasz. To uczciwa propozycja.
hfast
Poleciałeś. Bitcoin pieniądzem ha ha ha. Tak, owszem. Gdy wymienisz na znienawidzone dolary. To jest aktywo czysto spekulacyjne. Pieniądzem nie zostanie nigdy. Dlaczego? Bo politycy nigdy nie oddadzą takiej władzy. Nie ma opcji aby oddali przycisk do drukarki!
keep_sleeping odpowiada hfast
Zwróć uwagę co napisałeś: „politycy nigdy nie oddadzą przycisku do drukarki". Brawo, właśnie wyjaśniłeś cały sens istnienia Bitcoina jednym zdaniem.

Satoshi tego przycisku nie chciał odbierać. On zbudował równoległy system, gdzie ten przycisk po prostu nie istnieje. Nie ma czego zabrać i nie ma od kogo. To jest jak gdybyś
Zwróć uwagę co napisałeś: „politycy nigdy nie oddadzą przycisku do drukarki". Brawo, właśnie wyjaśniłeś cały sens istnienia Bitcoina jednym zdaniem.

Satoshi tego przycisku nie chciał odbierać. On zbudował równoległy system, gdzie ten przycisk po prostu nie istnieje. Nie ma czego zabrać i nie ma od kogo. To jest jak gdybyś mówił „rolnicy nigdy nie oddadzą monopolu na żywność" – a ktoś równolegle uruchomił fabryki, które produkują jedzenie bez nich.

Polityk może zakazać BTC w swoim kraju – i co? Sprawdzałeś ile krajów próbowało? Chiny 4 razy, Nigeria, Indie, Egipt, Algieria. BTC działa we wszystkich, bo to nie strona internetowa którą można wyłączyć, tylko sieć peer-to-peer rozsiana po 100+ krajach.

A że „spekulacja" – spekulacja nie trwa 17 lat z trendem wzrostowym i adopcją przez korporacje, fundusze emerytalne i jeden cały kraj. Trwa 2-3 lata i pęka. BTC każdy cykl kończy wyżej niż poprzedni. W jakimś momencie trzeba się zatrzymać i pomyśleć, czy aby nie oglądamy coś zupełnie nowego.
hfast odpowiada keep_sleeping
W historii świata było dużo utopijnych projektów, a Bitcoin dokładnie do takich się zalicza. Nie ma opcji aby politycy oddali władzę nad pieniądzem. Nie bądź naiwny. Graj w krypto kasynie i przestań ludziom bajki opowiadać, że Bitcoin jest czy będzie pieniądzem. Nie będzie.

Powiązane: Janusz Krypto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki