Jak mądrze inwestować w kryptowaluty, by nie stracić oszczędności przez emocje i czego stanowczo unikać na tym rynku? W dzisiejszych notatkach poruszam temat strategii DCA oraz HODL bez rynkowego ściemniania. Specjalista od zarządzania ryzykiem i dywersyfikacji portfeli, prof. Aleksander Mercik opowiedział mi jak krok po kroku budować ekspozycję na rynek cyfrowych aktywów bez nałogowego klikania na giełdzie.


Na wstępie powiedźmy sobie szczerze - kryptowaluty, o czym pisałem już nie raz w tym cyklu, to nie jest sport dla każdego. Chociaż śledzę z Państwem ten rynek już od przeszło dwóch miesięcy, sam nie włożyłem w niego dotąd ani złotówki. Wolałem skoncentrować się na zdobywaniu wiedzy.
Tytuł jednej z pierwszych notatek, jakie Państwu przedstawiłem, brzmiał "Czy 0% w bitcoinie to wstyd? Kiedy kryptowaluty to błąd?" i streszczając tamten odcinek - nie, to żaden wstyd, a w części przypadków to tak naprawdę jedyne rozsądne wyjście, by nie wyprowadzić swojego kapitału na manowce.
Podstawa przy każdym inwestowaniu to dywersyfikacja. Na przekór nazwie tego cyklu uważam, że cyfrowe aktywa powinny być co najwyżej przyprawą do smaku, a nie daniem głównym w portfelu inwestycyjnym.
Dlaczego? Np. z tego powodu, że patrząc do tyłu, w ciągu ostatniego roku cena bitcoina spadła o prawie 30%, a nudny amerykański Nasdaq zrobił w tym czasie ponad 90%. Nie mówię już o zmienności bitcoina, która jest mieczem obosiecznym, z którym lepiej obchodzić się ostrożnie.

O tym, ile procent kryptowalut może znaleźć się w portfelu z punktu widzenia rozsądnej dywersyfikacji prof. Aleksander Mercik opowiadał mi już jakiś czas temu w notatkach "Ile bitcoina w portfelu? O roli kryptowalut w dywersyfikacji i czeskich rezerwach".
W tym odcinku opowiemy natomiast o tym, jak podejść do inwestowania w kryptowaluty, jeżeli już chcemy to zrobić. Bez pośpiechu, bez wątpliwych rad internetowych guru, licząc się z tym, że możemy na tym stracić, ponieważ mówimy o bardzo ryzykownej klasie aktywów. Mając na uwadze te ostrzeżenia, zaczynamy.
DCA kontra czekanie na dołki. Czy polowanie na idealny moment to fikcja?
Sam kiedyś popełniłem ten błąd, inwestując na GPW. Byłem przekonany do zakupu akcji konkretnej spółki, ale zwlekałem, bo wydawało mi się, że jest drogo. Że musi przyjść jakaś korekta i wtedy wejdę. Cóż, życie pokazało mi kilka razy, że zawsze może być drożej i przegapiłem cały rajd.
To samo dzieje się czasem w drugą stronę. Ile razy zdarzyło się Państwu, że wyczekany dołek, okazywał się wstępem do prawdziwej krwawej rzezi? Jeżeli wiemy, co chcemy kupić, ale zupełnie nie wiemy kiedy, odpowiedzią może być strategia DCA.
- DCA, czyli z ang. Dollar Cost Averaging - strategia inwestycyjna polegająca na regularnym kupowaniu aktywów, ma sens, bo na rynku kryptowalut (tak jak na wielu innych rynkach) timing jest bardzo trudny, a zmienność potrafi zaskoczyć. DCA zamienia decyzję "kiedy wejść" na decyzję "czy w ogóle chcę ekspozycję" - mówi prof. Aleksander Mercik.
Ekspert podkreśla, że czekanie na "idealny moment" zwykle kończy się tym, że kupujesz drożej (na przykład ze względu na efekt FOMO), albo nie kupujesz wcale.
Jak to niektórzy mawiają: "świat jest pełny ludzi, którzy czekają na korektę”. Jeśli ktoś upiera się przy timingu, to musi mieć twarde reguły, najlepiej jakby były przetestowane za pomocą narzędzi statystycznych, ale to nadal nie gwarantuje sukcesu, bo pewne sygnały pojawiają się i znikają - dodaje prof. Mercik.
Kiedy sprzedawać?
Wielu inwestorów potrafi z dyscypliną kupować aktywa, ale kompletnie paraliżuje ich moment realizacji zysków. Godzinami śledzą wykresy, czekając na ten jeden, idealny szczyt hossy, na którym zamienią wirtualne cyfry na twardą gotówkę. Często kończy się to tak, że chciwość wygrywa, rynek gwałtownie zawraca, a wypracowane zyski topnieją na ich oczach. Inni z kolei popadają w drugą skrajność - handlują bez przerwy, próbując ugrać parę groszy na małych, codziennych ruchach cenowych.
- HODL (popularna w świecie kryptowalut nazwa strategii inwestycyjnej typu "kup i trzymaj") ma jedną ogromną przewagę: radykalnie obniża koszty transakcyjne, bo nie zmusza Cię do ciągłego kupowania i sprzedawania. W strategiach aktywnych łatwo wpaść w pułapkę "klikam często", a wtedy prowizje, spready i poślizgi potrafią zjeść sporą część, a czasem nawet cały zysk - mówi prof. Aleksander Mercik.
Ekspert podkreśla, że nie oznacza to konieczności trzymania aktywów w nieskończoność, a najbardziej rozsądnym kompromisem rynkowym jest stopniowe i systematyczne modyfikowanie swojej pozycji.
- Tak jak zakupy można rozłożyć na raty (DCA), tak samo wyjście warto rozłożyć w czasie - żeby uśrednić moment sprzedaży i zmniejszyć ryzyko złego timingu. Żołniersko: nie poluj na jeden "idealny szczyt" - sprzedawaj porcjami, bo timing wyjścia jest tak samo trudny, jak wejścia - dodaje prof. Mercik.
Czy istnieją wskaźniki rynkowe, które potrafią przewidzieć przyszłość?
Internet i media społecznościowe pękają w szwach od darmowych analiz, wykresów i skomplikowanych indykatorów. Samozwańczy mentorzy prześcigają się w rzucaniu haseł o "pewnych sygnałach wzrostowych" i formułach, które rzekomo dają stuprocentową skuteczność w przewidywaniu zachowań rynku. Na portalach newsowych nie brakuje analiz o "złotych krzyżach" i "formacjach odwróconego nietoperza". Prof. Aleksander Mercik ma do tego jasny stosunek:
- Nie ma idealnych wskaźników, które "przewidzą" przyszłą cenę - gdyby były, rynek szybko by je "zjadł", co oznacza, że z czasem przestałyby działać tak dobrze. W praktyce działa tu zjawisko tzw. zwiększania efektywności informacyjnej rynku: Ty, ja i profesjonaliści z banków inwestycyjnych oraz funduszy hedgingowych gramy na tym samym rynku, więc warto zapytać: dlaczego akurat prosty wskaźnik miałby dawać przewagę? - wskazuje ekspert.
Prof. Mercik podkreśla, że instytucjonalni gracze wykorzystują potężne modele matematyczne oraz zaawansowane narzędzia uczenia maszynowego oparte na "petabajtach danych historycznych". Ponadto algorytmy i reguły zachowują się zupełnie inaczej w przypadku dużych, stabilnych kryptowalut, a inaczej przy niszowych projektach o małej kapitalizacji. W ostatecznym rozrachunku warto pamiętać jeszcze o jednym:
- Nawet jeśli coś działało w przeszłości, nie ma gwarancji, że zadziała jutro - bo gdy wielu graczy zacznie to wykorzystywać, przewaga może zaniknąć albo nawet odwrócić się w stratę. Mimo to warto obserwować ogólne wskaźniki rynku (zmienność (zwłaszcza implikowana), odległość od szczytu, baza na futures, sentyment, dane z opcji), bo mówią nam jakie są oczekiwania innych inwestorów - tylko prognozowanie na tej podstawie, to bardzo trudne zadanie i wymaga pokory - dodaje prof. Mercik.
Jak powinna wyglądać bezpieczna strategia dla początkującego?
Jaką strategię inwestycyjną na rynku kryptowalut poleciłby początkującym prof. Mercik?
- Najbezpieczniej zacząć od małej ekspozycji i kupować stopniowo w czasie, bez kredytu i bez dźwigni. Na start trzymaj się prostych, największych projektów (bitcoin i ether), bo ryzyko rynkowe (nagłej zmiany ceny) jest tam mniejsze niż w małych tokenach. Najpierw opanuj podstawy: jak kupić, jak bezpiecznie przechowywać, jak zrobić kopię dostępu i jak rozumieć podatki. Ustal z góry, ile możesz stracić i traktuj to, jak żelazny limit. Unikaj nadaktywności i ciągłego “klikania”, bo wtedy sporą część zysku oddasz w prowizjach, spreadach i poślizgach cenowych. Krypto może być dodatkiem dywersyfikującym wobec akcji, obligacji i złota, ale tylko wtedy, gdy stanowi rozsądny procent portfela - podsumowuje ekspert.
Przechodząc do zakończenia - czego tak naprawdę dowiedzieliśmy się z tej lekcji? Dla mnie kluczowe wnioski na wynos brzmią:
- Idealny moment wejścia i wyjścia to trudna sztuka, którą lepiej zastąpić porcjowaniem kapitału,
- darmowe wskaźniki z sieci to marna przewaga,
- nałogowe klikanie zżera zyski przez prowizje i spready - lepiej dać z tym sobie spokój.
Jeśli ostatecznie kupię bitcoina, zrobię to wyłącznie za pomocą rozpisanego na miesiące DCA, traktując go jako skromną przyprawę do portfela. Bez emocji, bez dźwigni i bez sprawdzania kursu co pięć minut. Mądre inwestowanie to dyscyplina i maraton, a hazard zostawmy w kasynie. Z tą myślą Państwa zostawiam.
Wasz Janusz Krypto
Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl.



























































