Ledwo wyliczyłem statystyczny dołek na październik, a bitcoin postanowił zignorować kalendarz i z hukiem przebił 80 000 dolarów. Zanim jednak krypto-entuzjaści otworzą szampana, rozłóżmy ten nagły rajd na czynniki pierwsze. Co ma z nim wspólnego amerykański dług? Skąd wzięła się nieoczekiwana płynność na giełdach? Co może oznaczać piątkowe wygaśnięcie opcji opiewających na 6,4 mld dolarów?


W drugiej połowie sierpnia kurs bitcoina odnotował najsilniejszy tygodniowy wzrost od ponad trzech lat, rosnąc o blisko 25%. Niecałe dwa tygodnie temu notowania pierwszej kryptowaluty znajdowały się w stanie rynkowej flauty, balansując w przedziale 63 000-64 500 USD. 25 sierpnia bitcoin osiągnął lokalny szczyt na wysokości 81 220 USD - najwyższy wynik od początku maja. W momencie, gdy piszę te słowa, w czwartek 27 sierpnia o godz. 11:30, BTC kosztuje ok. 80 000 USD.
Co ironiczne cała gwałtowna zwyżka na bitcoinie nastąpiła tuż po tym, gdy skończyłem pisać tekst, gdzie wyliczyłem, kiedy zgodnie z oczekiwaniami zwolenników cykli bitcoina powinien wystąpić dołek bessy. Wyszło, że w październiku. Atrament nie zdążył zastygnąć, a kurs bitcoina wystrzelił o jedną czwartą w ciągu kilku dni.
Strzałka na wykresie poniżej pokazuje moment skończenia wspomnianego poprzedniego tekstu - trzeba starannie dokumentować takie momenty - może okaże się, że jestem dobrym antywskaźnikiem i ktoś z Państwa zacznie korzystać z tego faktu.
Dlaczego bitcoin skoczył do 80 000 USD? Dług USA i "psucie monety"
Analitycy, agencje prasowe, branżowe media są w tej materii zgodne - głównym czynnikiem napędzającym wzrosty na kryptowalutach i złocie, stały się w ostatnich tygodniach obawy o finanse publiczne Stanów Zjednoczonych.

Dług federalny USA przekroczył symboliczne 40 bilionów dolarów, a rentowność 30-letnich obligacji skarbowych sięgnęła 5,34%, osiągając najwyższy poziom od 19 lat. W odpowiedzi Departament Skarbu pod kierownictwem Scotta Bessenta zapowiedział zwiększenie tempa skupu długoterminowych obligacji z 2 mld do co najmniej 4 mld dolarów na operację.
Pisząc najprościej jak się da - rynek zinterpretował to tak, że rząd USA zaczyna wlewać na rynek gotówkę i sztucznie obniżać koszt pieniądza, nie nazywając tego wprost drukowaniem.
To wywołało osłabienie dolara i wzrost zainteresowania aktywami o ograniczonej podaży - tzw. "debasement trade" - strategia ochrony przed utratą wartości waluty - angielskim "debasement" określano "psucie monety" przez dawnych władców.
W efekcie złoto i bitcoin zaczęły poruszać się w ścisłej korelacji, która w ujęciu 90-dniowym skoczyła do poziomu 0,5 (najwyżej od 2020 roku). Jak wskazał inwestor Ray Dalio na platformie LinkedIn, sytuacja finansowa amerykańskiego rządu znalazła się w punkcie zwrotnym, skłaniając inwestorów do alokacji kapitału w twarde aktywa.
To, co zaczął amerykański dług, podkręciła dźwignia. W trakcie początkowej fazy rajdu z rynku wyczyszczono pozycje traderów grających na spadki o wartości ponad 3 miliardów dolarów.
Co dalej z bitcoinem? W krótkim terminie
Odpowiedź na to pytanie podzielimy na termin dłuższy i termin bardzo krótki. Krótkoterminowo na sytuację na rynku kryptowalut może wpłynąć comiesięczne rozliczenie instrumentów pochodnych. W piątek o godz. 10 czasu polskiego na giełdzie Deribit wygasa 81 700 kontraktów opcyjnych na bitcoina o łącznej wartości nominalnej około 6,4 miliarda dolarów.
Największe zakłady - tak zwane opcje call na dalsze wzrosty - skumulowały się wokół dwóch okrągłych poziomów: 75 000 USD (236 mln USD) oraz 80 000 USD (157 mln USD). W jaki sposób może to wpłynąć na rynek? Możemy sprowadzić to dwóch etapów:
- Mechanizm imadła (do piątku 10:00) - wystawiający opcje duzi dealerzy robią wszystko, by utrzymać cenę w tzw. strefie maksymalnego bólu - pomiędzy 75 a 80 tysiącami dolarów. Zabezpieczając własne pozycje na rynku spot, dociągają kurs tak, aby jak najwięcej zakupionych przez drobnych graczy zakładów wygasło bezwartościowo.
- Odpięcie wrotek (po piątku 10:00) - gdy 6,4-miliardowy kaganiec wreszcie spada z rynku, znika sztuczna blokada. Kurs bardzo często reaguje wtedy dynamicznym skokiem zmienności w stronę, w którą ciągnie go realny popyt gotówkowy.
Historycznie wpływ wygasających opcji na bitcoinie jest jednak mocno ograniczony w czasie. To giełdowe przeciąganie liny potrafi sparaliżować lub podkręcić kurs na 48 godzin, po czym rynek całkowicie zapomina o starych kontraktach. Od poniedziałku o dalszym kierunku bitcoina znów zacznie decydować twarda makroekonomia i realne przepływy kapitału, a nie piątkowe podliczanie zysków z inwestycyjnych zakładów.
Hosso trwaj, besso jesteś skończona?
Trudniej niż w krótkim terminie prognozować coś o kursie bitcoina w dłuższym czasie. Zebrałem garść prognoz analityków z różnych serwisów. Przedstawiają odmienne scenariusze dotyczące dalszego kierunku.
Samir Kerbage, dyrektor ds. inwestycji w Hashdex, wskazuje w wypowiedzi dla CoinDesk, że rejon między 80 000 a 90 000 USD charakteryzuje się niskim wolumenem historycznym. Z tego powodu kurs może poruszać się w tym obszarze gwałtownie. Jego zdaniem zdrowym dla rynku scenariuszem byłaby konsolidacja w przedziale 75 000-83 000 USD, a trwałe wyjście powyżej 83 000 USD otworzy drogę do poziomu 100 000 USD.
Julio Moreno, szef działu badań w CryptoQuant, wskazuje na łamach serwisu Decrypt, że 365-dniowa średnia krocząca znajduje się w okolicach 83 000 USD. Aby potwierdzić powrót hossy, wskaźnik P&L Index musi przebić tę średnią od dołu, a wskaźnik bull score powrócić do strefy wzrostowej, co dotychczas nie nastąpiło.
Ryan Lee z Bitget Research oraz Joel Kruger z LMAX Group podkreślają natomiast, że poziom 83 000 USD stanowi kluczowy opór techniczny. Lee szacuje krótkoterminowy przedział wahań na 74 000-81 000 USD i wskazuje, że po wyczerpaniu paliwa z likwidacji krótkich pozycji, dalsze wzrosty będą wymagały stałych napływów do funduszy spot ETF.
James Butterfill z CoinShares szacuje z kolei, że bez jednoznacznego sygnału ze strony Rezerwy Federalnej w sprawie łagodzenia polityki pieniężnej, bitcoin pozostanie w ruchu bocznym. Wskazuje, że chociaż duzi posiadacze wstrzymali wyprzedaż, skala nowej akumulacji nie jest jeszcze wystarczająco duża, by utrzymać długoterminowy rajd.
Słowem zakończenia
Mimo krótkiego skoku ceny bitcoina powyżej 80 000 USD, weryfikacja czteroletniego cyklu nie została zakończona. Historia poprzednich rynków niedźwiedzia pokazuje, że silne, ponad dwudziestoprocentowe odbicia występowały w trakcie bessy wielokrotnie, czyszcząc pozycje krótkie i prowokując do zakupu na lokalnych szczytach, żeby następnie wykosić z rynku tych, którzy grali za wcześnie na wzrosty. Czy tak będzie i tym razem? Nie będę bawił się we wróżenie z fusów i z ciekawością czekam na rozwój wypadków.
Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl. Tekst nie jest poradą inwestycyjną.


























































