Spadek produkcji mniejszy od oczekiwań
Wczoraj na Foreksie nieznacznie umocnił się koszyk walut złożony po połowie z dolara i euro według kursów zamknięcia z dwóch kolejnych dni. W środę koszyk taki wart był na koniec dnia 3,9731 w wczoraj na koniec już 3,9785. Ktoś, kto obserwuje tylko kursy zamknięcia mógłby stwierdzić, że na rynku wieje nudą. Nic z tych rzeczy. Wczoraj dochodziło do dość znacznych wahań kursu dolara (przekraczających nawet 3 grosze). Od rana do momentu podania informacji o dynamice produkcji przemysłowej kursy walut powoli szły do góry. Jednak w chwilę po podaniu wydawałoby się złej informacji o spadającej produkcji, kurs dolara spadł gwałtownie o 3 grosze w ciągu kilkunastu minut. Uczestnicy rynku widocznie doszli do wniosku (i to szybciej niż kilka dni temu), że spadek produkcji po uwzględnieniu mniejszej ilości dni roboczych był tak naprawdę lepszy od oczekiwań. Być może uznano też, że taki obraz gospodarki wywrze lepsze wrażenie na członkach Rady Polityki Pieniężnej (RPP), którzy zdecydują się na obniżkę stóp procentowych już na najbliższym posiedzeniu 22 stycznia. Jeżeli tak faktycznie wczoraj myśleli gracze na rynku walutowym, to dziś pewnie nastąpi dalsze umocnienie złotego. W dziale “rynek pieniężny” wskazałem, że stawiam 70:30, że jednak RPP obniży w poniedziałek stopy. Do tego dnia nie warto próbować zgadywać. Ot po prostu to już nie jest prognoza, lecz zwykłe zgadywanie. Ostatnie wypowiedzi nowego prezesa NBP (wywiad dla gazety WPROST) wskazują, że jeśli Rada zdecyduje się na obniżkę, to będzie to pierwsza z wielu obniżek. Oznaczałoby to, że rok 2001 może być rokiem kilku obniżek – nawet do 400 pkt bazowych łącznie. To dużo. To mogłoby pobudzić gospodarkę do szybszej cyrkulacji. To wreszcie mogłoby zmniejszyć napływ gorącego pieniądza spekulacyjnego do naszego kraju, który tak naprawdę w nadmiarze bardziej szkodzi niż pomaga.
Na rynku dolar-euro trwa korekta. Trudno było oczekiwać, że kurs euro będzie przez następne tygodnie drożeć w takim tempie jak do tej pory. Obecnie przerwane zostały najszybciej rosnące linie trendu na tym rynku i teraz rynek może się cofnąć nawet do 0,90 dolara za euro. Jednak w dłuższej perspektywie trend rosnący kursu euro wydaje się być niezagrożony. Dolarowi zapewne nie będą sprzyjać informacje napływające ze stanu Kalifornia. To rzecz niebywała, ale ten najbardziej zinformatyzowany skrawek kuli ziemskiej cierpi na chroniczny brak prądu. Jeśli stan ten wejdzie w recesje, to z całą pewnością pociągnie za sobą resztę kraju, z uwagi na wielki udział jego PKB w całym PKB Stanów. (JM)

































































