[Aktualizacja 18:29] Co najmniej 10 ofiar śmiertelnych, 47 osób rannych - to najnowszy bilans wybuchu, do
którego doszło po południu w metrze w Petersburgu. Takie dane podał
Narodowy Komitet Antyterrorystyczny Rosji. Według
niepotwierdzonych informacji, może chodzić o eksplozje bomb domowej
produkcji. Ładunki miały być wypełnione ostrymi przedmiotami.
Kamery monitoringu petersburskiego metra nagrały domniemanego sprawcę dzisiejszego zamachu. Brodaty mężczyzna, w średnim wieku, ubrany jest w tradycyjny muzułmański strój w kolorze czarnym.
W petersburskim metrze doszło do zamachu terrorystycznego - informację tę potwierdziła Prokuratura Generalna Rosji. Z kolei Narodowy Komitet Antyterrorystyczny podał, że zamach pociągnął za sobą 10 ofiar śmiertelnych. 7 osób zginęło na miejscu, jedna zmarła w karetce, a dwie - po przewiezieniu do szpitala. Pod opieką lekarzy jest obecnie 37 rannych. Stan kilkorga z nich jest ciężki.
Szef Międzynarodowej Organizacji Antyterrorystycznej Josif Linder twierdzi, że akcja terrorystów była zaplanowana i nieprzypadkowo zbiegła się z wizytą prezydenta Władimira Putina w Petersburgu. "Przyjazd prezydenta do Petersburga stworzył określone warunki, pod kątem których przygotowywano zamach. Wybuch, do którego doszło w wagoniku metra, nastąpił prawdopodobnie po tym, gdy człowiek, który zostawił ładunek, opuścił pociąg" - dodał ekspert.
Ładunek wybuchowy, który w poniedziałek eksplodował w metrze w Petersburgu, miał siłę rażenia odpowiadającą 300 gramom trotylu; niewykluczone, że użyto w nim elementów zwiększających siłę rażenia - podała telewizja Rossija24.

Kamery metra w Petersburgu zarejestrowały domniemanego sprawcę zamachu - podały rosyjskie agencje informacyjne, powołując się na źródła. Według wstępnych danych ładunek wybuchowy znajdował się w teczce pozostawionej w wagonie.
Telewizja REN TV opublikowała kadr z kamer wideo; widać na nim ubranego na czarno mężczyznę w czarnym nakryciu głowy. Agencje informacyjne, które podały informację o nagraniu z kamer wideo, nazywają domniemanego sprawcę "organizatorem wybuchu".
Według doniesień przekazanych przez telewizję Rossija24 wybuch nastąpił w trzecim wagonie metra na odcinku pomiędzy stacjami Siennaja Płoszczad i Technołogiczeskij Institut. Siła wybuchu skupiła się tylko na tym jednym wagonie.
Wybuch, do którego doszło w poniedziałek w petersburskim metrze, spowodował śmierć 10 osób - powiedział gubernator Sankt Petersburga Gieorgij Połtawczenko. Około 50 osób zostało rannych. Natomiast Narodowy Komitet Antyterrorystyczny (NAK) informuje, że zginęło 9 ludzi, a rannych jest ponad 20.
Na chwilę obecną MSZ nie posiada informacji, by w tragicznych wydarzeniach ucierpieli Polacy. Dyrektor biura rzecznika prasowego MSZ Jakub Wawrzyniak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że konsulat generalny w Petersburgu wyjaśnia, czy w zamachu ucierpieli polscy obywatele.
Przedstawiciel rosyjskiej prokuratury generalnej Aleksandr Kuriennoj w wypowiedzi przekazanej przez media uznał za zamach terrorystyczny poniedziałkowy wybuch w petersburskim metrze, w którym według nieoficjalnych danych zginęło około 10 osób.
"W najbliższym czasie razem z kolegami z organów ścigania będziemy pracować nad tym, by zminimalizować następstwa tego aktu terrorystycznego, a także wyjaśnić wszelkie okoliczności, które pomogły w jego przeprowadzeniu" - powiedział Kuriennoj, cytowany przez portal RBK
Początkowo informowano o wybuchach dwóch bomb domowej produkcji. Obecnie mowa jest o jednej eksplozji, do której miało dojść w wagonie podziemnej kolejki, w tunelu między dwiema stacjami metra.
Zakończyła się już ewakuacja ludzi z metra. Wszystkie stacje są obecnie zamknięte. Na miejscu pracują ratownicy, służby ochrony i śledczy.
W Petersburgu na stacji metra Płoszczad Wosstanija znaleziono ładunek wybuchowy, który nie eksplodował - podał w poniedziałek petersburski portal Fontanka.ru. Wcześniej doszło do co najmniej jednego wybuchu na odcinku pomiędzy dwoma innymi stacjami metra.
Jak relacjonuje Fontanka, ładunek wybuchowy, który nie eksplodował, jest obecnie neutralizowany przez saperów.
Kondolencje i wyrazy solidarności bliskim ofiar wybuchu w petersburskim metrze przekazał w poniedziałek polski MSZ. Podkreślono, że polski konsul w Petersburgu pozostaje w kontakcie z lokalnymi służbami i wyjaśnia, czy wśród ofiar są polscy obywatele.
W zamieszczonym po południu na Twitterze wpisie MSZ oświadczyło: "Jesteśmy wstrząśnięci wydarzeniami w #Petersburg. Przekazujemy kondolencje i wyrazy solidarności bliskim ofiar".
W kolejnym wpisie dodano, że polski konsul w Petersburgu "pozostaje w kontakcie z lokalnymi służbami i wyjaśnia, czy wśród ofiar wybuchu są obywatele RP".
Agencja RIA-Nowosti informuje o niewielkich ładunkach wybuchowych domowej roboty.
Według niepotwierdzonych informacji, może chodzić o eksplozje bomb domowej produkcji. Wiadomo, że do jednej eksplozji doszło w wagonie podziemnej kolejki na stacji Sennaja Płoszczad'. Według świadków są ofiary.
Prezydent Rosji Władimir Putin został poinformowany o sytuacji. Rozmawiał już z szefami rosyjskich służb bezpieczeństwa, które badają przyczynę eksplozji. Liczy, że śledztwo wkrótce ujawni, jakie były przyczyny poniedziałkowych wybuchów w metrze w Petersburgu. Prezydent Rosji nie wykluczył, że mógł to być zamach terrorystyczny. Przekazał kondolencje bliskim ofiar. Władimir Putin przebywa w Petersburgu, dokąd przyjechał dziś także prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.
Russia's anti-terrorism committee has confirmed that 10 people have died in the explosion in St Petersburg https://t.co/TN8abpAfmG
— The Telegraph (@Telegraph) 3 kwietnia 2017
Świadkowie twierdza też, że słyszeli dwa wybuchy. Do drugiej eksplozji miało dojść na stacji Technologiczieskij Instytut.
Tunele metra są zadymione. Na miejscu pracują służby ochrony, do których maja wkrótce dołączyć policjanci, ratownicy i pirotechnicy. Z ruchu wyłączono stacje metra znajdujące się w centrum Petersburga, między innymi: Majakowskaja, Władimirskaja i Płoszczad' Wostanija.
W marcu 2010 roku doszło do zamachu terrorystycznego w moskiewskim metrze. W wyniku eksplozji bomb, które zostały zdetonowane przez kobiety-samobójczynie, zginęło wtedy co najmniej 39 osób, a ponad sto zostało rannych2]. Był to najkrwawszy zamach w Moskwie od ataku z 6 lutego 2004, który również odbył się na stacji metra, w którym życie straciło 41 osób.
IAR





























































