Schemat działania był prosty. Firmy z Białegostoku kupowały za bezcen zestaw prepaid, rozmontowywały go i następnie wysyłały już same telefony za wschodnią granicę. Prokuratora bada nie tylko co działo się z telefonami, ale również ze znajdującymi się w zestawach kartami gwarancyjnymi i tzw. kartami startowymi.
W śledztwie analizowane są w zasadzie dwa wątki. Pierwszy to zdobywanie zestawów prepaid, dekompletowanie ich i następnie obrót wchodzącymi w skład zestawu elementami. Druga kwestia to wywóz telefonów za wschodnią granicę. Należy zbadać czy na tym procederze nie ucierpiał skarb państwa z tytułu wyłudzania zwrotu podatku VAT.
Śledztwo toczy się od lipca 2004 r. Najbardziej poszkodowany operator sieci Era i Tak Tak, znalazł się pod lupą prokuratury. Chodzi o to, czy PTC wiedział o wycieku telefonów a jeśli tak czy jego przedstawiciele i agenci w jakiś sposób przeciwdziałali całemu procederowi.
W 2004 r. trzej operatorzy sprzedali 5 mln telefonów. W tym samym czasie "wyciekło" z Polski ponad 1 mln aparatów. Wynika z tego, że wyciek stanowił 20 proc. J.B.
Na podstawie: „Puls Biznesu:
Dawid Tokarz, reportaż: „ Jak Tak Taki na Wschód wędrowały”






























































