Obniżka stóp procentowych o 0,25 pkt proc. jest co najmniej częściowo wkalkulowana w notowania WIBOR, kluczowego wskaźnika dla osób zadłużonych - zauważył ekspert Hreit Bartosz Turek. Jego zdaniem może się okazać, że kredytobiorcy na obniżkę rat poczekają do kilku miesięcy.


Według analityka rynkowi gracze spodziewają się, że na listopadowym posiedzeniu RPP zdecyduje się na kolejne cięcie stóp procentowych. "Ruch w dół o 25 punktów bazowych (ćwierć punktu procentowego) jest już co najmniej częściowo wkalkulowany w notowania WIBOR-u, a więc kluczowego wskaźnika z punktu widzenia osób zadłużonych" - ocenił Turek we wtorkowej analizie.
Wyliczył, że obniżenie oprocentowania kredytu o 0,25 pkt. proc. oznacza spadek raty 25-letniego kredytu o 16 zł w przeliczeniu na każde pożyczone 100 tys. zł. W przypadku kredytu na 300 tys. zł może to być około 50 zł miesięcznie.
Przypomniał, że oprocentowanie większości złotowych kredytów o zmiennym oprocentowaniu oparta jest o stawkę WIBOR, która jest zależna od poziomu stóp procentowych ustalanych przez RPP, ale - jak wskazał - notowania potrzebują trochę czasu, aby uwzględnić decyzje podejmowane przez Radę. "Może się więc okazać, że na obniżkę raty będziemy musieli poczekać maksymalnie kilka miesięcy pomimo podejmowanych decyzji o cięciu stóp procentowych" - dodał.
Czy RPP dokona ostatniego cięcia stóp? Zmiana władzy po wyborach może nie być obojętna na decyzje Rady
Ekonomiści spodziewają się, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na trzecią z rzędu obniżkę stóp procentowych. Może to być jednak ostatnie cięcie w najbliższym czasie. Wiele zależeć będzie od tego, co pokaże listopadowa projekcja inflacyjna NBP.

Wyjaśnił, że "jeśli mamy kredyt oparty o WIBOR 3M, to 3 miesiące wcześniej (w sierpniu) wskaźnik ten był wyceniany na 6,71 proc., a 6 listopada na 5,64 proc. W przypadku kredytu zaciągniętego na 300 tys. zł i 25 lat z marżą na poziomie 2 proc. oznacza to ratę niższą o około 214 złotych, czyli o prawie 9 proc. mniej (2244 złote zamiast 2458 zł miesięcznie)".
W ocenie Turka za dalszymi cięciami stóp procentowych przemawiać może hamująca inflacja, którą pod koniec października GUS wstępnie oszacował na 6,5 proc. w skali roku. Analityk podkreślił jednak, że decyzje podejmowane przez RPP wpływają na dynamikę wzrostu cen dopiero w perspektywie kilku kwartałów. "W efekcie członkowie tego gremium muszą patrzeć na projekcje dotyczące tempa wzrostu cen w perspektywie co najmniej rocznej jeśli nie dłuższej" - wskazał. Dodał, że dokumentem, który pokazuje co czekać nas może w przyszłości jest projekcja inflacji przygotowywana przez analityków banku centralnego, która - jak zauważył - będzie publikowana w listopadzie.
Według eksperta, RPP nie ma łatwego zadania m.in. dlatego, że wciąż ważą się losy tarczy antyinflacyjnej, która dziś obniża ceny żywności czy energii dla gospodarstw domowych. Ponadto - jak dodał - "wciąż nie mamy pewności kto stworzy rząd i jaką politykę będzie prowadził, a to ma wpływ na to jak szybko w przyszłości będą rosły ceny".
Turek zauważył również, że notowania kontraktów terminowych na stopę procentową wyceniają obniżenie stopy referencyjnej na koniec br. do około 5,25 proc., a potem w 2024 roku o kolejne około 100 punktów bazowych.
We wtorek rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Swoją decyzję Rada ogłosi w środę. Obecnie główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, wynosi 5,75 proc. RPP w tym roku dwukrotnie obniżała stopy – pierwszy raz we wrześniu o 75 pkt. bazowych, a drugi raz o 25 pkt. bazowych w październiku, do 5,75 proc.
autorka: Ewa Wesołowska
ewes/ mmu/




























































