Ekonomiści spodziewają się, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na trzecią z rzędu obniżkę stóp procentowych. Może to być jednak ostatnie cięcie w najbliższym czasie. Wiele zależeć będzie od tego, co pokaże listopadowa projekcja inflacyjna NBP.


Od dwóch miesięcy trwa cykl luzowania polityki pieniężnej w Polsce. Zaczęło się 6 września, gdy RPP ni z tego, ni z owego postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP aż o 75 punktów bazowych. Przed tą decyzją ekonomiści byli podzieleni na dwa obozy. Pierwszy zakładał obniżkę w wymiarze 25 pb. Drugi stał na stanowisku, że do pierwszego cięcia dojdzie w październiku. Osobną grupę stanowili ci analitycy, którzy prognozowali obniżki stóp procentowych, równocześnie uznając je za błędne i niewłaściwe w obliczu perspektyw utrzymania się inflacji powyżej 2,5-procentowego celu.
Znacznie mniej emocji było miesiąc później. Na październikowym posiedzeniu RPP ścięła już stopy „grzecznie” o 25 pb. Był to najniższy wymiar kary dla złotego, ponieważ po rynku krążyły spekulacje o cięciu stóp o 50 pb. Tak czy inaczej w dwa miesiące stopa referencyjna NBP została obniżona o 100 pb. I zapewne to nie koniec cyklu obniżek. Oczekiwania rynku zakładają redukcję kosztów kredytu o kolejne 25 pb.
- Spodziewamy się, że Rada Polityki Pieniężnej w środę ogłosi obniżkę stóp procentowych o 25 pkt. bazowych według zasady, że po dużym spadku inflacji dochodziło do obniżki stóp procentowych. Ponieważ w październiku inflacja spada, więc RPP powinna w myśl tej reguły dokonać obniżki - powiedział PAP ekonomista Santander Bank Polska Grzegorz Ogonek.
Czy to będzie ostatnia obniżka?
- Zakładamy, że nastąpi kolejna, ostrożna obniżka stóp o 25 pb., z ryzykiem przesuniętym w stronę utrzymania stóp bez zmian. Czynnikiem zachęcającym do obniżki (w ślad za zapowiedzią szefa NBP, że spadkowi inflacji będą towarzyszyć obniżki stóp) jest głębszy, niż oczekiwano spadek inflacji w październiku – napisali w piątkowym raporcie analitycy PKO BP.
- Uwzględniając niskie prawdopodobieństwo osiągnięcia celu inflacyjnego w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej, luźną politykę fiskalną oraz wysoką niepewność w zakresie krótkookresowych perspektyw inflacji prognozujemy, że w obecnym cyklu łagodzenia RPP obniży stopy procentowe jeszcze tylko raz - o 25 pb w listopadzie br. Następnie zakładamy, że Rada przejdzie w tryb wait-and-see i będzie monitorowała sytuację, utrzymując niezmieniony poziom stóp procentowych do końca 2024 r. – uważają ekonomiści Credit Agricole.
Jest to scenariusz, który na rynkach finansowych kiełkuje od czasu październikowych wyborów prezydenckich. Nie jest żadną tajemnicą, że obecna większość w Radzie Polityki Pieniężnej ma dość jednoznaczne powiązania polityczne z odchodzącym obozem władzy (dwoje członków Rady do niedawna było politykami i posłami Prawa i Sprawiedliwości). Stąd miały wynikać „przedwyborcze” obniżki stóp procentowych. A po zmianie władzy obecna większość RPP może się przystroić w bardziej „jastrzębie” piórka i nie pomagać nowemu rządowi w realizacji bardzo napiętego budżetu.
Przeczytaj także
„Po przejęciu władzy przez opozycję funkcja reakcji Rady Polityki Pieniężnej ulegnie zmianie w kierunku relatywnego zwiększenia znaczenia stabilizacji inflacji w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej” – tym pięknym eufemizmem podsumowali postawę RPP eksperci Credit Agricole.
Listopadowa projekcja ważniejsza od samej decyzji
Owa „zmiana funkcji reakcji” powinna sprowadzić się do poniechania dalszych obniżek stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego. Tym bardziej że już tegoroczne cięcia nie za bardzo miały uzasadnienie w danych i prognozach. Przypomnijmy - lipcowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego zakładała, że inflacja CPI nie wróci do 2,5-procentowego celu przynajmniej do końca 2025 roku. I to przy założeniu, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie (tj. 6,75%).
W tym kontekście kluczowe będzie to, co pokaże listopadowa projekcja inflacyjna. Będzie ona już znana członkom Rady, ale my na jej publikację poczekamy jeszcze kilka dni. Niemniej jednak w listopadowym komunikacie RPP powinny znaleźć się najważniejsze wnioski z projekcji – czyli prognozowaną ścieżkę inflacji CPI oraz dynamiki PKB. Jeśli model analityczny NBP nie pokaże zejścia inflacji do 2,5-procentowego celu, to kolejne obniżki stóp procentowych w tej konstelacji politycznej mogą stać się mało prawdopodobne.
- Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami horyzont projekcji powinien zostać wydłużony do 2026, dzięki czemu pokaże ona, że inflacja CPI na dobre zagości w ramach górnego przedziału odchyleń od celu. Kluczowe dla ścieżki inflacji CPI w 2024-2025 będą założenia dotyczące stawki VAT na żywność (w naszym scenariuszu bazowym zakładamy przedłużenie jej obniżonego poziomu na cały 2024, ale jednocześnie przyjmujemy, że projekcja NBP będzie opierać się na powrocie wyższej stawki VAT), a także cen energii elektrycznej i gazu – twierdzą ekonomiści PKO BP.
Tak na to wszystko patrzy także rynek terminowy. Kontrakty FRA wyceniają, że w perspektywie następnych czterech kwartałów stopa referencyjna spadnie w pobliże 4,5%. Jeszcze dwa miesiące temu zakładano redukcję kosztów kredytu aż do 3,75%. Taka zmiana sugeruje, że rynek już jest przygotowany na dłuższą pauzę w cyklu obniżek stóp procentowych w Polsce.
Stopy niższe już nie będą?
To jednak nie wszystko. Nie można bowiem wykluczyć, że w perspektywie 2024 roku Rada Polityki Pieniężnej skłoni się ku podwyżkom stóp procentowych. Za takim ruchem przemawiałaby wciąż silna presja cenowa w sektorze usług, bardzo napięty rynek pracy, presja płacowa (zwłaszcza w obliczu 20-procentowej podwyżki płacy minimalnej) w połączeniu z bardzo ekspansywną polityką fiskalną oraz wzrost cen energii.
- Nie wiemy, jakie NBP przyjmie założenia w najnowszej projekcji, a jakieś przyjąć musi – choćby co do tego, jak będzie wyglądać kwestia VAT na żywność oraz jaka będzie skala mrożenia cen prądu, gazu i ciepła. W zależności od tych założeń inflacja może zmieścić się w celu już w przyszłym roku albo będzie wyraźnie powyżej. My na przykład spodziewamy się, że inflacja wyniesie w przyszłym roku średnio nieco ponad 6 proc., przyjmując, że rachunki za prąd wzrosną od stycznia o 40 proc. i powróci VAT na żywność – uważa Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander Bank Polska.
W październiku inflacja CPI spadła do 6,5% i osiągnęła najniższy poziom od przeszło dwóch lat. Warto tu przypomnieć, że cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego wynosi 2,5% i po raz ostatni był zrealizowany 32 miesiące temu. Co więcej, w październikowych danych kryły się sztucznie zaniżone ceny paliw. W kolejnych miesiącach ceny przy dystrybutorach nie będą już obniżać dynamiki wskaźnika CPI. Za sprawą powrotu 5-procentowej stawki VAT wzrosnąć mogą ceny żywności. Do tego może dojść kilkudziesięcioprocentowa podwyżka taryf za energię elektryczną, co dodatkowo podbiłoby wskaźnik CPI.
Jak zwykle nie znamy godziny ogłoszenia decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Polskie władze monetarne potrafią zakomunikować swoją decyzję zarówno popołudniu, jak i wczesnym wieczorem. Zwykle (ale nie zawsze) do godziny 16:00 pojawiał się oficjalny komunikat po posiedzeniu Rady. Więcej informacji być może uda się uzyskać dzień później. W czwartek na 15:00 zaplanowana jest konferencja prasowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego.


























































