Na zamknięciu wczorajszej sesji giełdy NYMEX baryłkę ropy crude wyceniano na 56,33 USD - to o 1,55 USD mniej niż dzień wcześniej. Było to najniższe notowanie na zamknięciu od 15 czerwca. Dziś cena baryłki w obrocie elektronicznym wzrosła o 26 centów do 56,60 USD.
Eksperci tłumaczą wczorajsze spadki notowań ropy wzrostem poziomu amerykańskich zapasów gazu ziemnego. Uspokoił on inwestorów zaniepokojonych możliwym niedoborem paliw niezbędnych do ogrzania domów w czasie zbliżającej się zimy. Obecny poziom zapasów gazu ziemnego jest o 5,8% wyższy niż średnio w tym okresie.
Czwartkowe wzrosty notowań ropy związane są z coraz bardziej wyraźnym ochładzaniem się temperatury w będących największym na świecie rynkiem oleju opałowego północno-wschodnich stanach USA.
Według najnowszych prognoz zapotrzebowanie na olej opałowy w generujących 80% amerykańskiego popytu na ten surowiec północno-wschodnich stanach może do 23 listopada ukształtować się na poziomie o 15% wyższym niż normalnie.
Olej opałowy staje się w zimie kluczowym produktem na amerykańskim rynku paliw. Jego zapasy według środowego raportu wzrosły w zeszłym tygodniu o 2,5 mln baryłek do poziomu 123,4 mln baryłek. Obecny poziom rezerw jest o 1,5% niższy niż średni w ciągu ostatnich pięciu lat.
BaP






























































