

Według danych MPiPS stopa bezrobocia we wrześniu spadła do 9,9 proc. – To najlepsze dane od lat, ale zmiany demograficzne i migracje zarobkowe grożą niedoborem pracowników – zauważa prof. Jacek Męcina.
Zdaniem Tomasza Hanczarka, prezesa Work Service, w wielu regionach Polski niedobór talentów już jest dotkliwie odczuwany: – W tej sytuacji żądań o podwyżki jest coraz więcej, a pracodawcy muszą się na to godzić. Ta tendencja od ok. 2 lat jest bardzo pozytywna i wydaje się być trwała - dodaje Hanczarek.
- Są takie regiony, jak Dolny Śląsk, Wielkopolska, Wybrzeże z Trójmiastem czy Górny Śląsk, gdzie o pracowników jest bardzo trudno. Pracodawca, który ma otworzyć nową linię produkcyjną, nie ma skąd wziąć ludzi do pracy - czyli musi dawać lepsze warunki. Teraz jest czas na podwyżki i te podwyżki będą. Żądań o podwyżki jest coraz więcej, a pracodawcy do niedawna niechętnie na to patrzący - teraz muszą się na to godzić. Rynek pracy w Polsce jest w tym momencie w bardzo dużej progresji - komentuje prezes Work Service.

Gdzie tkwi nasz niewykorzystany potencjał?
- Miarą wyzwań rynku pracy jest zastanawianie się nad tym, jaka będzie perspektywa. A ta perspektywa ze względu na zmianę demograficzną oznacza wyzwanie związane z brakiem kilkuset tysięcy pracowników w perspektywie najbliższych lat - mówi Jacek Męcina. - Dodatkowo ten drenaż postępuje powodowany przez migracje zarobkowe. Co możemy zrobić? Wykorzystać nasz niewykorzystany potencjał: 1,5 mln bezrobotnych, prawie 2 mln osób, które pozostają w bierności zawodowej, zachęcanie kobiet do aktywności zawodowej, nawet zatrudnienia w niepełnym wymiarze czasu pracy - to pierwsze zadanie, które musimy wykonać - mówi.
Drugie - znacznie trudniejsze - to stworzenie prawdziwego bilansu migracyjnego. Nam potrzebni są lekarze czy informatycy i ci mogą być pozyskani do Polski z krajów np. Europy Wschodniej - kończy Męcina.





























































