Mocna sesja na GPW przyniosła największe w Europie wzrosty indeksu dużych spółek oraz prawdziwą euforię na akcjach firm związanych z branżą militarną. Słabość polskiej waluty nie przeszkodziła w odbiciu indeksów.


Wciąż nad rynkami ciąży wiele niepewności, która wpływa na wysoką zmienność w handlu. Dalsze kroki zarówno Rosji jak i odpowiedź krajów Zachodu to duża niewiadoma. Dotychczas mieliśmy do czynienia z krachem, równie silnym odbiciem, korektą wzrostów i wzrostami z dzisiaj. Warto zaznaczyć, że na tle rynków europejskich GPW zarówno w poniedziałek jak i we wtorek była relatywnie silniejsza, a w środę indeks największych spółek był najlepszy pod względem wzrostów.
WIG20 zyskał 3,91 proc. WIG był wyżej o 2,71 proc. co wyniosło go do poziomu 61 659,59 pkt. mWIG40 stracił 0,19 proc., a sWIG80 był wyżej o 1,40 proc. Obroty przekroczyły 2,82 mld zł, z czego aż 2,34 mln zł dotyczyło blue chip.
Najmocniejszymi branżami na GPW były górnictwo (9,41 proc.) energetyka (10,14 proc.) oraz sektor paliwowy (9,21 proc.). Mocno zniżkował sektor spożywczy (-14,03 proc.) obciążony spółkami ukraińskimi. Traciły jeszcze odzież (2,16 proc.) i budownictwo (-0,37 proc.). WIG-Ukraina był niżej o 14,32 proc.
Co ciekawe, wzrostowa sesja na GPW odbyła się w czasie historycznej słabości polskiej waluty, której kurs próbowały ratować zarówno NBP jak i Ministerstwo Finansów. Inwestorzy globalni bezwzględnie szukają bezpiecznej przystani kupując dolara czy franka lub surowce, nakręcając spiralę inflacyjną przy ryzyku zatrzymania wzrostu gospodarczego w związku z wojną. Ryzyko stagflacji coraz mocniej klaruje się na horyzoncie.

W centrum zainteresowania były spółki surowcowe. Szczególnie gaz i ropa, których ceny gwałtownie poszły w górę w tym tygodniu. Cena gazu na holenderskiej giełdzie TTF rosła w środę nawet 60 proc. do rekordowych 194 euro za megawatogodzinę w wyniku obaw, że wojna Rosja-Ukraina spowoduje zakłócenia w dostawach rosyjskiego paliwa. W Wielkiej Brytanii podobny kontrakt zwyżkował o 57 proc. - podał PAP.
W przypadku ropy naftowej rośnie w obawie przed zaburzeniami podaży, mimo że USA ogłosiły poluzowanie rezerw strategicznych. OPEC ogłosił, że utrzyma dotychczasową politykę zwiększania dostaw o 400 tys. baryłek dziennie. Ponad jedna czwarta zużywanej ropy w Europie pochodzi z Rosji. Cena za baryłkę przekroczyła 110 dolarów. W górę szły ceny węgla zarówno energetycznego jak i koksującego, a akcje spółek je wydobywających przeżywały prawdziwe oblężenie.
Upadek projektu NordStream2, wycofywanie się światowych firm z obecności w rosyjskim przemyśle wydobywczym, a w perspektywie być może embargo na węgiel i ropę z Rosji, podbijają ceny surowców i towarów. Korzystali również producenci energii, jako beneficjenci wzrostu jej cen. W dodatku ceny kontraktów na emisję CO2 gwałtownie się załamały. Z ponad 90 euro do nieco ponad 60 euro w przeciągu tygodnia. To efekt być może reorientacji polityki energetycznej UE w związku z trwającą wojną. Kanclerza Niemiec powiedział, że okres odejścia od węgla czy energetyki jądrowej może być przedłużony w Europie.
Podobnie na 14-letnich szczytach znalazły się notowania pszenicy, której cena przekroczyła 10 dolarów za buszel. W niektórych sklepach natomiast zaczęło brakować makaronu i produktów zbożowych w związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem dla setek tysięcy uchodźców z Ukrainy. Popyt na artykuły żywnościowe, zwłaszcza te, z długim terminem ważności uruchomił popyt na akcje ich producentów. Obudziły się, podobnie jak podczas covidowego kryzysu kursy Pamapolu (45,73 proc.) i Makaronów Polskich (40,52 proc.). Handel akcjami Pamapolu został zawieszony w ciągu dnia, a TKO na koniec sesji wskazywało wzrost o ponad 150 proc.
Prawdziwymi gwiazdami sesji, kolejny raz okazały się spółki mające w swojej ofercie produkty i usługi wykorzystywane przez wojsko i służby mundurowe. Wzrosty kursów ich akcji wyraźnie przyspieszyły w środę, dając im miano gwiazd wojennej hossy. Kurs Lubawy wzrósł o 50 proc. przy blisko 30 mln zł obrotu, Zrembu o 37,25 proc., Protektora o 37,17 proc., a Wojasa był wyżej o 36,64 proc. Handel akcjami Zrembu, Wojasa, Lubawy został zawieszony w ciągu dnia, TKO pokazywały wzrost na poziomie 100 proc.
W koszyku dużych spółek najwięcej zyskała JSW (31,30 proc.), dalej były PGNiG (17,97 proc.) i PGE (15,67 proc.). Mocne były spółki paliwowe i pozostałe związane z górnictwem i energetyką. W tym układzie PKN Orlen zyskał 6,08 proc., Lotos poszedł w górę o 7,4 proc. Z kolei KGHM zyskał 6,23 proc., a Tauron 11,23 proc.
Akcje JSW są notowane najwyżej od początku 2019 r., a popyt na nie jest tak duży, że inwestorzy nie zwracają uwagi na kilkuset milionowe odpisy. W środę najwięcej handlowano na JSW i obrót wyniósł kosmiczne jak na tę spółkę - 392,9 mln zł. Dalej były PKO BP (353 mln) i Pekao (236,4 mln). Na bankach nastąpiło też lekkie odbicie, cały sektor zyskał 0,92 proc.
Spadki widoczne były na spółkach odzieżowych: CCC (-3,19 proc.) i LPP (-3,44 proc.). Spadały jeszcze akcje Allegro (-3,13 proc.) i Dino (-0,37 proc.)
WIG20 był najmocniejszym indeksem w Europie, pociągnął za sobą indeks szerokiego rynku, wobec czego WIG uplasował się na trzecim miejscu za węgierskim BUX-em. DAX był nad kreską o 0,65 proc., a CAC40 zyskiwał nieco ponad 1,5 proc. podobnie jak londyński FTSE250.
Wzrosty kontynuuje branża węglowa. Bogdanka zyskała 30,33 proc., Bumech był wyżej o 21,34 proc. Zyskał Famur 21,97 proc. i nawet CoalEnergy (9,8 proc.), który wstrzymał wydobycie w swoich ukraińskich kopalniach. Przypływ podnosi wszystkie statki.
Razem z Milkilandem (12,26 proc.) był on wyjątkiem w koszyku ukraińskich spółek, które dalej mocno traciły, a w przypadku Kernela (-24,33 proc.) kurs spadł najniżej w historii, przy ponad 25 mln obrotu.
Michał Kubicki




























































